Chińscy turyści w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 26.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Chińscy turyści w Niemczech

Coraz więcej chińskich turystów przybywa do Niemiec. Cieszą się z tego hotelarze i - zwłaszcza - handel. Chińscy turyści mają wielką zaletę: chętnie kupują drogie rzeczy.

Typowego chińskiego turystę przyjeżdżającego do Niemiec najbardziej interesuje to, co może znaleźć w sklepach. Shopping jest numerem jeden na liście turystycznych atrakcji i obowiązków.

Chińczycy w Berlinie

Elegancki, osiemnastoczęściowy komplet sztućców ze stali nierdzewnej przykuł uwagę 28-letniej Xin Hui. Bierze ciężkie pudełko ze sztućcami do ręki, uważnie je ogląda, obraca na wszystkie strony. W pewnej chwili szeroko się uśmiecha, bo na jego spodniej stronie dostrzega napis "Made in Germany".

Chinesische Touristen in Berlin

Chińscy turyści w Berlinie...

Xin Hui zwiedza stolicę Niemiec w grupie dziesięciu swoich rodaków. Sztućce odkryła w Charlie Shop. W gruncie rzeczy jest to sklepik z pamiątkami, na byłej granicy sektorów w pobliżu zamienionego na muzeum legendarnego przejścia granicznego "Checkpoint Charlie". Ale to jej zupełnie nie przeszkadza.

Chińscy turyści szukają w Berlinie przede wszystkim artykułów gospodarstwa domowego, które tu są - jak wyjaśnia Xin Hui - "Dużo tańsze niż w Chinach".Komplet sztućców ląduje zatem w jej torbie na zakupy, obok nabytej wcześniej łyżki wazowej i salaterek na owoce i warzywa.

Shopping? Ależ tak!

Wszystkie berlińskie biura turystyczne, turoperatorzy i przewodnicy po mieście wiedzą już doskonale, że łażenie po sklepach jest obowiązkowym, a kto wie czy nie najważniejszym, punktem programu każdego pobytu w stolicy Niemiec dla każdego przybysza z Państwa Środka. Vanilla Kwo, która specjalizuje się w oprowadzaniu po niej chińskich turystów, może to potwierdzić w oparciu o własne doświadczenia.

Przeciętny chiński turysta podróżujący po Niemczech wydaje na zakupy średnio 320 euro dziennie. Co kupuje? Markowe, niemieckie produkty, które budzą jego zaufanie i cieszą się w Chinach dobrą opinią: porządne garnki kuchenne, kosmetyki, ubrania i szwardzwaldzkie, drewniane zegary z kukułką, które w Chinach są chyba takim samym przebojem, jak w Japonii.

Chinesische Touristen in München

...w Monachium...

Niemieccy sprzedawcy zdają sobie z tego sprawę i dbają o to, aby tak jak w Charlie Shop zostały odpowiednio wyeksponowane i opisane w dwóch językach. Po niemiecku i po chińsku. Podobnie jest w hotelach. Co bardziej obrotni hotelarze starają się zatrudnić mówiące po chińsku recepcjonistki. Opłaca im się to tak samo, jak zatrudnianie wcześniej personelu potrafiącego się dogadać po rosyjsku.

Wiedzą też, że chińscy goście mają specyficzne upodobania i zawsze bardzo się cieszą, kiedy odkryją w hotelowym pokoju duży termos z gorącą wodą.

Chińczyk się dziwi

Co w Niemczech Chińczykom się podoba, co nie i co ich dziwi? Niektóre ich wypowiedzi na ten temat na pewno zdziwiłyby przeciętnego Niemca. Zapytana o to Xin Hui powiedziała, że w Berlinie najbardziej ją dziwi, że nie ma tu drapaczy chmur, że na ulicach jest pusto i brudno, bo co krok można potknąć się o psią kupkę. Zwłaszcza to ostatnie wcale się jej nie podoba.

Chinesische Touristen in Köln

...i w Kolonii

W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy roku ubiegłego liczba chińskich turystów odwiedzających Niemcy wzrosła o ponad 30 procent do 341.000 osób. Znawcy branży turystycznej są przekonani, że ten trend się utrzyma. Chińczycy najchętniej przybywają do Berlina (na zakupy), do Heidelbergu (po zegary z kukułką), do Monachium (na piwo) i do Trewiru. Dlaczego do Trewiru? Bo tu urodził się Karol Marks, wyjaśnia zdumiona naszym zdziwieniem Xin Hui.

Xin Hiu reprezentuje nowy gatunek chińskiego turysty. Dobrze wykształconego, obytego w świecie i znającego języki obce chińskiego biznesmena; w jej przypadku bizneswoman. Prowadzi firmę handlującą wyposażeniem gabinetów dentystycznych i przyjechała do Niemiec aby nawiązać cenne dla niej kontakty biznesowe w Hamburgu. Ale najpierw przez dwa dni zwiedza Berlin. Przy okazji to i owo kupi.

Razem raźniej i weselej

Przeciętny Chińczyk przebywa w Niemczech 48 godzin. Spieszy się, bo potem ma w programie inne kraje europejskie. Taki pobyt musi przypominać sceny z popularnej swego czasu komedii "Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii". Chińczyków to nie zraża. Chcą zobaczyć, przeżyć i kupić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie.

Chińczycy najchętniej zwiedzają świat grupowo. Cieszą się, że mówiąca po chińsku przewodniczka może im wszystko dokładnie objaśnić w zrozumiały dla nich sposób. Ale są wśród też coraz częściej zamożni indywiduwaliści, podróżujący na własną rękę.

Profesor Wolfgang Georg Arlt z China Outbond Tourism Research Institute, zajmujący się naukowo postawami i zwyczajami chińskich turystów jest przekonany, że ten "gatunek" będzie coraz częściej kojarzony z przybyszem z Państwa Środka, a może nawet kiedyś zastąpi wymarły już typ bogatego Amerykanina, podróżującego niespiesznie po Europie i rozdającego chojnie dolary na lewo i prawo.

Indywidualni chińscy turyści, zwiedzający Europę, najczęściej zostawiają sobie Niemcy na deser. To dobra wiadomość dla właścicieli sklepów. Jeśli tylko będą mieli w ofercie to, co interesuje Chińczyków, mają spore szanse na to, że zostawią u nich ostatnie, ale całkiem spore, pieniądze.

Anja Koch / Andrzej Pawlak

red.odp.: Alexandra Jarecka

Reklama