Bruksela ściąga kary za Izbę Dyscyplinarną i Turów | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 20.01.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Bruksela ściąga kary za Izbę Dyscyplinarną i Turów

Komisja Europejska wysłała Polsce wezwanie do zapłaty 69 mln euro za działanie Izby Dyscyplinarnej. A karę za Turów zamierza potrącić już z lutowych przelewów z budżetu UE.

Polska dostała dziś 45 dni na wpłatę kary 69 mln euro do wspólnej kasy UE. Jeśli rząd Mateusza Morawieckiego odmówi, to zgodnie z administracyjnymi regułami Brukseli dostanie upomnienie z kolejnymi 15 dniami na uregulowanie rachunków. A w razie kolejnej odmowy Komisja Europejska będzie mogła przystąpić do potrącania tych pieniędzy od unijnych funduszy dla Polski z budżetu UE.

Unijny Trybunał Sprawiedliwości jesienią zeszłego roku nałożył na Polskę karę jednego miliona euro za każdy kolejny dzień lekceważenia jego decyzji, zgodnie z którymi Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie powinna działać, a ponadto zawieszeniu powinny ulec wszystkie kluczowe elementy „ustawy kagańcowej”. Polskie władze nie podporządkowały się rozstrzygnięciom TSUE, ale też dotychczas nie wpłacały tej kary do budżetu UE. W styczniowym piśmie do Komisji Europejskiej rząd Mateusza Morawieckiego namawiał, by Bruksela wstrzymała się z żądaniami zapłaty do czasu zakończenia reformy systemu dyscyplinarnego dla sędziów.

Bruksela odrzuca apele Warszawy

Warszawa nadal przekonuje Komisję, że planowane zmiany w wymiarze sprawiedliwości będą oznaczały wdrożenie żądania TSUE (to także warunek wypłat z KPO), choć minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro publicznie głosi coś przeciwnego. Komisja Europejska odrzuciła te prośby Warszawy o zwłokę w ściąganiu kar TSUE, bo to decyzje administracyjne czy wręcz księgowe, w których Bruksela nie ma pola do politycznej uznaniowości, czy wysyłać wezwania do zapłaty czy też nie. Dzisiejszy rachunek dla Polski dotyczy okresu do 10 stycznia. A następne miliony euro (jeden za każdy dzień po 10 stycznia) będą objęte kolejnym wezwaniem do zapłaty. Nawet gdyby Polska na dniach wdrożyła wyroki TSUE co do sądów, na co obecnie się nie zanosi, te kwoty nie ulegną anulowaniu.

Komisja Europejska już wczoraj [19.01.2021] ogłosiła, że zamierza potrącić karę za niepodporządkowanie się wrześniowej decyzji TSUE o zawieszeniu działania kopalni Turów  z płatności z budżetu UE. Polski rząd zignorował bowiem dotychczasowe wezwania do zapłaty. Na razie chodzi o ściągnięcie kary tylko za pierwszy miesiąc, czyli 15 mln euro plus karne odsetki za zwłokę, które obecnie wynoszą około 30 tysięcy euro. Jednak także kara za Turów, którą TSUE nałożył na Polskę na wniosek Czech, rośnie każdego dnia o kolejne pół miliona euro, czyli wynosi łącznie 61 mln euro, które będzie potrącane po kolejnych wezwaniach do zapłaty.

Gdy Komisja Europejska zapewne pod koniec stycznia zdecyduje, z których konkretnych przelewów z budżetu UE zamierza potrącić Polsce 15 mln euro za Turów, rząd Morawieckiego będzie miał dziesięć dni na odniesienie się od tej decyzji. A zatem potrącenie może zostać przeprowadzone nawet już na przełomie stycznia i lutego. Ze względów księgowych potrącenia przeprowadzanie przez Brukselę mogą dotyczyć np. Funduszu Spójności albo unijnych pieniędzy na pierwszy filar polityki rolnej, czyli na dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników. Rząd wykłada pieniądze na te dopłaty z własnej kasy, ale potem władzom Polski rekompensuje te wydatki budżet UE.

„Pieniądze za praworządność”

Komisja Europejska 19 listopada wzięła Polskę i Węgry pod lupę w ramach reguły „pieniądze za praworządność”. Wysłała pisma do Warszawy i Budapesztu, wskazując na podejrzenie poważnych defektów praworządności, które mogą przeszkodzić w poprawnym zarządzaniu funduszami. I poprosiła o wyjaśnienia w ciągu dwóch miesięcy, czyli ten termin mija w tych dniach. Wśród zastrzeżeń do władz PiS była kwestia rozstrzygnięć TK uderzających w nadrzędność prawa UE. Komisja pyta, jak Polska w takich warunkach zamierza wykonywać szczegółowe przepisy o dyscyplinie w gospodarowaniu funduszami.

Bruksela z ewentualnymi kolejnymi krokami zamierza czekać do – spodziewanego w lutym lub marcu – wyroku TSUE o zgodności przepisów „pieniądze za praworządność” z traktatami unijnymi. Kolejny ewentualny krok to „powiadomienie” o naruszeniach państwa prawa zagrażających budżetowi UE, od którego musiałoby – wedle nieoficjalnych szacunków - minąć co najmniej pół roku do przyjęcia „środków”, czyli zawieszenia wypłat z budżetu UE, w tym z Funduszu Odbudowy. Wniosek Komisji o zawieszenie wypłat musiałby zostać przyjęty większością głosów co najmniej 15 z 27 krajów UE reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności Unii.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>