Biedroń w „Die Welt”: Kaczyński nie jest wszechmocny | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.07.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Biedroń w „Die Welt”: Kaczyński nie jest wszechmocny

Czy Robert Biedroń wystartuje w wyborach prezydenckich? W wywiadzie dla „Die Welt” nie zdradza swoich planów, widzi jednak szansę na zmianę władzy, gdyż Polacy chcą tolerancji, a Jarosław Kaczyński nie jest wszechmocny.

„Opozycja parlamentarna w Polsce, a przede wszystkim Platforma Obywatelska byłego premiera Donalda Tuska jest niewiarygodna” – powiedział Biedroń w wywiadzie opublikowanym we wtorek w „Die Welt”.

„W zglobalizowanym świecie ludzie mają globalne marzenia. Polacy widzą, co dzieje się w innych częściach Europy, większość z nich chce żyć w liberalnym i tolerancyjnym społeczeństwie, które nie odwraca się plecami do europejskiej wspólnoty wartości” – tłumaczy prezydent Słupska w rozmowie z warszawskim korespondentem gazety, Phillipem Fritzem. 

„Ten odwrót (od Europy) symbolizuje partia rządząca PiS, opozycji nie udało się jednak w wystarczającym stopniu odróżnić od niej” – uważa Biedroń.

PO zawiodła

„PO zdyskredytowała się głosując przeciwko liberalizacji i tak już surowych przepisów o aborcji” - wyjaśnił. Jego zdaniem siła PiS wynika ze słabości opozycji, która nie przedstawiła jak dotąd żadnej atrakcyjnej oferty społecznej. Biedroń podkreślił, że taki program musi mieć charakter liberalny, pomimo tego, że w wielu krajach poparcie zdobywają populiści. „PiS być może przewodzi w sondażach, nie spodziewam się jednak, że będzie rządzić przez kolejną kadencję” – ocenia prezydent Słupska.

Biedroń przypomniał, że w latach 90. uważano, iż SLD będzie rządziło wiecznie, a Tusk twierdził, że nie ma z kim przegrać. 

Kaczyński nie jest wszechwładny

„Tak samo będzie z PiS. Szef partii Jarosław Kaczyński nie jest wszechwładny, jest po prostu silniejszy niż słaba opozycja. Korzysta ponadto z globalnego trendu – populizmu” – powiedział Biedroń.

Jak zastrzegł, wzrost populizmu „nie jest jednak prawem natury”. „W Europie są politycy, którzy bronią otwartego społeczeństwa, prowadzą proeuropejskie kampanie i wygrywają” – powiedział wskazując na Emmanuela Macrona i Angelę Merkel. „Polska też jest gotowa do takiej kampanii wyborczej” - zauważył. 

Odpowiadając na pytanie, jak UE może wpłynąć na sytuację w Polsce, Biedroń powiedział, że uzależnienie przyszłego budżetu Unii od przestrzegania praworządności „ma sens”, jednak nowy podział środków nie może uderzyć w „zwykłego Polaka”. On nie ponosi winy za populistyczny rząd, który nie przestrzega reguł - wyjaśnił. Zdaniem Biedronia, unijne fundusze powinny być kierowane z Brukseli bezpośrednio do regionów, a nie do Warszawy, skąd są centralnie rozdzielane.

Biedroń zarzucił władzom w Warszawie, że z powodów politycznych blokują wypłatę unijnych środków dla regionu, w którym rządzi. „50 km przed i 50 km za moim miastem nie kończy się budowy autostrad. Nie może tak być” – powiedział. 

Na razie pozostaję w Słupsku

Odnosząc się do pogłosek, że może stanąć na czele nowego politycznego ruchu, Biedroń powiedział, że „jest nimi zaszczycony, jednak popularność nie wystarczy”. „Chodzi o to, by przedstawić polityczną ofertę dla całego kraju” - zaznaczył. Przyznał, że chętnie zaangażowałby się w projekt „postępowy i proeuropejski, ale „dziś jest za wcześnie, by o tym mówić”.

„Teraz podróżuję po Polsce i rozmawiam z ludźmi. Organizuję ruch obywatelski. Zainteresowanie jest olbrzymie” – oświadczył i dodał: „Na razie pozostaję w Słupsku. Jest jeszcze wiele do zrobienia”.

 

Redakcja poleca