Anna Badora zrobiła w niemieckim teatrze feministyczną rewolucję | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 28.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Anna Badora zrobiła w niemieckim teatrze feministyczną rewolucję

Feministyczna rewolucja w niemieckim teatrze dokonała się za sprawą Polki i to dopiero w końcu XX wieku.

Anna Badora Nestroy Preis ARCHIV

Nagroda Nestroya to tylko jedno z wyróżnień Anny Badory

O ile aktorkom wolno było grać na scenie już od XVII wieku, to reżyseria pozostawała do bardzo niedawna wyłączną domeną mężczyzn. Również kluczowe stanowiska w teatrach, operach czy festiwalach zarezerwowane były wyłącznie dla silnej płci.

Pierwszą kobietą, która przełamała ten monopol na obszarze niemieckojęzycznym była Polka Anna Badora.

Od września 2015 Badora jest dyrektorem-kierownikiem artystycznym Volkstheater, drugiego co do wielkości teatru w Wiedniu. Jest to zwieńczenie długiej drogi urodzonej w 1951r. w Częstochowie reżyserki teatralnej, której talent przekraczał granice państw w tym samym stopniu, co granice mentalne.

Przecież Pani jest kobietą!

Pierwszym sukcesem było wywalczenie możliwości studiowania na prestiżowym seminarium teatralnym Maxa Reinhardta w Wiedniu, jako pierwsza studentka-kobieta w dziejach klasy reżyserii. Ówczesna studentka Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, lądując w latach 70. trochę przypadkiem w Wiedniu - bez języka, ale z wizją, podniosła sobie sama poprzeczkę znacznie wyżej.

Emergency entrance Schauspielhaus Graz Boats people

"Emergency entrance", Schauspielhaus Graz

Świadoma czekających ją trudności, nie zważała na dziwne zakazy profesorów i egzaminatorów („Aber Sie sind doch eine Frau! - Przecież Pani jest kobietą!), za to starała się zdobyć jak najwięcej praktycznych doświadczeń, zaczynając od najniższych technicznych zleceń, pracując jako pierwszy lub drugi asystent reżysera w St. Pölten. Solidne wykształcenie z krakowskiej Szkoły i silna wola młodej Polki były kontrapunktem dla patriarchalnych norm i struktur konserwatywnego Wiednia. Praktyka „na prowincji" dała jej pewność przy ustawianiu sceny, światła, budowaniu atmosfery scenicznej. Tym przekonała komisję i została przyjęta. Było to jej pierwsze zwycięstwo.

Seksistowskie uprzedzenia i bariery społeczne towarzyszyły jej jednak przez długie lata. Często nie chodziło nawet o polskie pochodzenie, ale o fakt, że przebojowa kobieta wdziera się w domenę mężczyzn.

Drobna, energiczna, o bardzo żywych oczach, typ raczej kumpla niż kobiety-bluszcz nie chciała grać powszechnej wtedy roli przypisywanej kobietom: miłej i spolegliwej. Równolegle do wielu upokorzeń i porażek, słysząc aroganckie docinki części środowiska i biurokratyczne pouczenia decydentów, energiczna Polka pracowicie zaliczała kolejne etapy kariery. Jej celem było reżyserowanie na scenie.

Czy Anna Badora miała świadomość swoich pionierskich czynów?

- U nas w Polsce w teatrze znane już były wtedy reżyserki teatralne. A słysząc tu od inteligentnych mężczyzn, że zawód reżysera „nie jest dla kobiet", pomyślałam w pewnym momencie - zobaczymy - zaznacza.

Pierwszy dyplom dla kobiety - reżyser

Pierwszy dyplom (z wyróżnieniem) dla kobiety-reżyser stał się w r. 1979 w Wiedniu sensacją. Zaraz potem nastąpiła hospitacja u wielkiego Giorgio Strehlera w Piccolo Teatro w Mediolanie i asystentura u Petera Zadeka (jako jego pierwsza asystentka).

- Współpraca z Zadekiem była najintensywniejszym okresem mojego życia - wspomina dziś jedna z najbardziej wpływowych twórczyń teatralnych . - Trzy lata z Zadekiem były jak 15 lat gdzie indziej.

Anna Badora Volkstheater Wien Szenenfoto Fasching

"Fasching" na scenie Volksthetar

Wybitny reżyser uczył ją teatru i życia, stymulując jej silną wolę i wystawiając na próby - „wie kommt eine Polin mit der preussischen Sklavenseele zusammen" (jak uda się zaistnieć Polce wśród tych pruskich niewolniczych dusz), pytał.

Dobrze notowana w środowisku dostawała dalsze szanse. Angażowali ją m.in. Jürgen Flimm, Klaus-Michael Grüber, Rainer Werner Fassbinder.

Pierwsza własna inscenizacja Badory w Kolońskim Schauspielhaus sprowadziła jednak artystkę z powrotem na ziemię. Znów poczuła ścianę tradycji i stereotypów i znów podważano jej umiejętności. Spektakl zdjęto a Badora nadal pracowała przy sztukach innych reżyserów m.in. w Bazylei, Essen, Ulm, Monachium, Wiedniu i Darmstadt. Koledzy-artyści cenili bardzo jej pracę, uniwersalność, rzetelność i bezinteresowność.

Big player

I tak już 10 lat po zakończeniu studiów Badora objęła w r.1991 teatr w Moguncji i był to pierwszy przypadek nominacji kobiety na stanowisko dyrektora artystycznego dużej sceny.

Po 5 latach zaproponowano jej jeszcze więcej - najwyższe stanowisko dyrektora - kierownika artystycznego teatru w Düsseldorfie, ważnego centrum kultury w Nadrenii Północnej-Westfalii. Żadna z tak prestiżowych instytucji kulturalnych nie zatrudniała dotychczas kobiety na takim stanowisku. Mając 45 lat Polka objęła scenę najwyższej wagi i stała się następczynią legendarnego Gustafa Gründgensa, nie wiedząc, że jej praca zależeć będzie głównie od dobrej lub złej woli władz miejskich i komunalnych.

Przez 10 lat realizowała ambitny i trudny program, mając wrogów w lokalnych decydentach a nawet w mediach. Stosowane przez nich chwyty, często poniżej pasa, przypominały najgorsze wzorce.

Czy czuła wtedy antypolskie resentymenty? - Nie, nigdy nie mówiono otwarcie o moim polskim pochodzeniu. Tu chodziło o zranione męskie ego.

Po pewnym czasie zrozumiała, że najlepszą obroną jest atak. Zorganizowany cykl otwartych dyskusji o stanie kultury w mieście przyciągnął artystów i publiczność. Krytycy spoza lokalnych koterii wysoko cenili jej pracę i kilkakrotnie nominowali jej teatr do Spotkań Teatralnych. Owe 10 lat w Düsseldorfie były dla Anny Badory najwyższą próbą i triumfem. Po jej odejściu teatr nie miał szczęścia do kolejnych dyrektorów i spadł artystycznie bardzo szybko do drugiej ligi.

Anna Badora

Anna Badora kieruje obecnie wiedeńskim Volkstheater

Wreszcie uznanie

W 2006 r. przeniosła się ponownie do Austrii, przejmując teatr w styryjskim Grazu.

Zaproponowała odważny repertuar z zespołem opierającym się w dużej mierze na interesujących międzynarodowych reżyserach, jak Viktor Bodo lub Wojtek Klemm. Jako pierwszą i jedyną w Austrii scenę Badora poprowadziła Schauspielhaus Graz do „Unii Teatrów Europejskich" i wypracowała bardzo wysoki poziom teatru. Dopiero teraz przyszło prawdziwe uznanie: pierwsza w historii nominacja teatru do Berlińskich Spotkań Teatralnych (2010), medal „Austriaczki Roku" w kategorii manager kultury (2011), prestiżowa i najważniejsza w Austrii nagroda Nestroya za jej inscenizację „Duchy w Princeton" wg Daniela Kehlmanna (2012) oraz nagroda za szczególne zasługi dla Grazu i Styrii. Została też „Obywatelką Grazu" a w r. 2013 uzyskała tytuł profesora.

Redakcja poleca

Teraz - w 2015 roku pracująca bez wytchnienia managerka i reżyserka wróciła do Wiednia jako dyrektor - kierownik artystyczny Volkstheater, gdzie kiedyś zaczynała swoją przygodę z teatrem jako widz, praktykant, drugi reżyser.

Volkstheater to szczególne wyzwanie - przecież prawie vis-a-vis znajduje się Burgtheater -

najpotężniejszy teatr Wiednia i wciąż jeszcze pierwszy teatr świata niemieckojęzycznego. Już na starcie Badora „odbiła" tej scenie dwoje świetnych artystów, o których w tej chwili wszyscy mówią: pochodzącego z Bratysławy reżysera Dusana Davida Parizka i aktorkę Stefanie Reinsperger (według fachowego czasopisma „Theater heute" - aktorka roku 2015).

Zaangażowała też gościnnie rozchwytywaną Yael Ronen i młodą gwiazdę austriackiej reżyserii filmowej Anję Salomonowitz. Być może znów, jak już w Düsseldorfie i Grazu, zagoszczą Krystian Lupa lub Andrzej Stasiuk. Siłą jest 22-osobowy zespół aktorski. Jednak cechą charakterystyczną dyrekcji Badory jest polityczny dyskurs, tworzący własną linię obok „klasycznego" repertuaru scenicznego.

"Mentalność działkowicza szkodzi"

Dysponująca świetnymi kontaktami w środowisku Polka nie czuje się przygnieciona sąsiedztwem Burgtheater i nie uważa go za konkurenta. - Mentalność działkowicza tylko szkodzi w teatrze" - mówi. „A atrakcyjność teatru rośnie, jeśli różne sceny proponują ciekawy repertuar.

Przy budżecie w wysokości 15,9 milionów euro daje co wieczór spektakle na dwóch scenach oraz dodatkowo „ogrywa" tradycyjnie sceny w innych dzielnicach (Jako „teatr ludowy" Volkstheater wychodzi naprzeciw widzom, spotykając ich w ich najbliższym otoczeniu).

Na pierwszy sezon przygotowano 11 premier na głównej i 11 na mniejszych scenach, z tego 10 prapremier. Sztuką otwierającą sezon był „Fasching" Gerharda Fritscha we własnej inscenizacji pani dyrektor. Start „nowego" Volkstheater i nominacja Badory na tę kluczową pozycję były wydarzeniem sezonu. Towarzyszyły temu sympatia środowiska i pozytywne recenzje. Nowa szefowa teatru jest cierpliwa i wytrwała, piętrzące się przed nią przeszkody i trudności dodają jej uporu i siły. Kieruje się zasadą - „nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko znaleźć drogę" i w tej pragmatycznej determinacji jest przykładem dla wielu.

Przetarła szlak

Przebywająca już prawie 40 lat poza krajem, ale mówiąca po polsku bez akcentu Badora jest świadoma swojej roli. W drugiej dekadzie XXI wieku przybywa powoli kobiet na stanowisku dyrektora teatru. Ale jest ich nadal mało na czele dużych i ważnych scen. Obok przecierającej szlaki Polki można wymienić dziś tylko: Karin Beier prowadzącą Schauspielhaus Hamburg; Karin Bergmann - Burgtheater Wien; Barbarę Frey - Schauspielhaus Zürich i od niedawna Shermin Langhoff w berlińskim Maxim-Gorki-Theater (wspólnie z Jensem Hillje).

Jednak zawód reżysera teatralnego jest dziś tak samo dostępny dla kobiet jak dla mężczyzn, liczą się tylko umiejętności.

Jest to zasługą m.in. Anny Badory, która kontynuuje swą drogę podchodząc do przeszkód z wrodzonym sobie optymizmem. Siłę w dążeniu do celu daje jej prywatne zaplecze - „patchworkowa rodzina" i Wiedeń, miasto, w którym Badora dobrze się czuje i w którym udowodniła, że kobieta też potrafi.

Jagoda Engelbrecht / Małgorzata Matzke