Zmarł idol VfL Bochum Henryk Bałuszyński | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 02.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

Zmarł idol VfL Bochum Henryk Bałuszyński

Już podczas pierwszego występu w barwach VfL młody zawodnik z Polski podbił serca kibiców. W wieku 39 lat zmarł w czwartek 1.03. na zawał serca. Na stronie klubu z Zagłębia Ruhry pojawiły się także kondolencje.

Henryka Bałuszynskiego dobrze pamiętają kibice VfL Bochum

Henryka Bałuszynskiego dobrze pamiętają kibice VfL Bochum

Jego pierwszy mecz w barwach VfL Bochum stał się od razu sukcesem. 4 grudnia 1994 22-letni Henryk Bałuszyński wykazał się w pojedynku z FC Schalke. Na stadionie powietrze aż iskrzyło od napięcia między kibicami na trybunach, jak zawsze, kiedy mierzyli się giganci z zagłębia Ruhry. Nie można było wyobrazić sobie lepszego wejścia na start w Bundeslidze.

VfL groził spadek w tabeli. Bilans VfL był opłakany: 8 bramek w 15 meczach zdobyli podopieczni Klausa Toppmoellera. Menedżerowie szukali kogoś, kto pomógłby ratować sytuację. Zdecydowano się na napastnika z Górnika Zabrze.

Dwie bramki "na dzień dobry"

Henryk Baluczynski

Henryk Bałuszynski w akcji 13.09.1999, mecz VfL Bochum z 1. FC Koeln

Bałuszyński należał do zawodników, z którego cieszyłaby się każda drużyna: ruchliwy, silny, nie bojący się pojedynków. W grudniu 94', przed 18 laty, Bałuszyński pokazał, co potrafi i udowadniał to jeszcze w kolejnych 109 meczach jakie grał w VfL Bochum. Ale w pierwszej połowie szala przeważała jeszcze na korzyść Schalke 2:0. Potem dopiero wybiła godzina Polaka. Tuż przed końcem pierwszej połowy i już na początku drugiej strzelił bramki Schalke. Na stadionie w Gelsenkirchen na ławkach Schalke robiło się coraz ciszej, na ławkach gości - rwetes. Czyżby nadzieją dla ich zespołu był właśnie polski napastnik?

Pomimo, że VfL przegrał ten mecz po bramce przeciwników na trzy minuty przed końcowym gwizdkiem, i w rezultacie spadł z tabeli, Bałuszyński podbił serca kibiców. Szybko dostał przydomek Balu, jak sympatyczny niedźwiedź z "Księgi dżungli".

W 1997 roku był autorem pierwszej bramki VfL w rozgrywkach o Puchar Europy w pojedynku z Trabzonspor, co przysporzyło mu jeszcze większej popularności.

Przez 4 lata po swym udanym debiucie Bałuszyński poszedł dalej: do Arminii Bielefeld, Ahlen i Babelsbergu Grał też w Enosis Neon Paralimni FC na Cyprze, potem w reprezentacji Polski.

VfL okryty żalem

Ale nigdzie nie był tak celebrowany i nie cieszył się takim uznaniem jak w Bochum, potem nękały go kontuzje. Przed 3,5 laty zakończył piłkarską karierę. Mieszkał w Polsce, w Chodowie na Śląsku, z żoną i dwojgiem małych dzieci. W czwartek (1.03) nieoczekiwanie zmarł na zawał serca.

"VfL okrył się żalem i ubolewa z powodu odejścia tak wspaniałego człowieka i zawodnika, i składa najszczersze wyrazy współczucia rodzinie Zmarłego" - jak napisano na stronie internetowej klubu.

dpa / Małgorzata Matzke

red. odp.: Andrzej Paprzyca