″Zielony Pas″ przyrody i historii | Turystyka | DW | 11.05.2009
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Turystyka

"Zielony Pas" przyrody i historii

Żelazna Kurtyna jeszcze przed 20 laty przecinała całą Europę dzieląc ją na kapitalistyczny zachód i komunistyczny Wschód. W Niemczech nazwano ją "pasmem śmierci". Co pozostało z tej granicy w 20 lat po upadku komunizmu?

Zielony Pas koło Coburga na styku Turyngii i Bawarii

Zielony Pas koło Coburga na styku Turyngii i Bawarii

Niemiecko-niemiecka granica licząca prawie 1400 kilometrów dzieliła nie tylko dwa systemy polityczne, ale też i regiony i mieszkających tam ludzi. Czasami przecinała wręcz rodziny - jak na przykład w Górach Harzu.

Dom Friedemanna Schwarz stał w odległości zaledwie kilkuset metrów od "pasma śmierci". Był to pas szerokości 100-200 metrów, z zasiekami z drutu kolczastego, betonowymi murami, wieżami strażniczymi i urządzeniami samostrzelnymi. Miał być nie do sforsowania ani od wschodniej ani od zachodniej strony. Mieszkańcom zachodnioniemieckiego miasteczka Hohegeiss zagradzał on drogę do sąsiadów we wschodnioniemieckim Benneckenstein. Tak, więc odwiedziny za miedzą oznaczały wielogodzinną odyseję autobusami i pociągami - z szykanami ze strony służb granicznych włącznie.

Friedemann Schwarz pokazuje relikty enerdowskiej granicy

Friedemann Schwarz pokazuje relikty enerdowskiej granicy

Na pokonanie odległości mierzącej w prostej linii trzy kilometry okrężną drogą trzeba było poświęcić 13 godzin - wspomina Friedemann Schwarz, opisując, jak wyglądały jego pierwsze odwiedziny za wschodnią granicą w 1972 roku: "Trzeba było okrężną drogą zrobić aż 300 kilometrów, od 7 rano do prawie ósmej wieczorem, bez mała 13 godzin".

Refugium dla zwierząt i roślin

I tak jak granica ta uciążliwa była dla ludzi, tak okazała się być błogosławieństwem dla zwierząt i wegetacji.

Pas nieużytków wzdłuż granicy stał się schronieniem dla wielu gatunków. Zachowało się tu wiele biotopów, błoni, rozlewisk i rezerwatów górskich - potwierdza Kai Frobel, jeden z pomysłodawców stworzenia tak zwanego Zielonego Pasa na tym obszarze.

Rzadki okaz pląskwy - małego ptaka, dla którego rajem jest Zielony Pas

Rzadki okaz pląskwy - małego ptaka, dla którego rajem jest Zielony Pas

"Taki Pas jest szczególnie ważny, ponieważ obszar Niemiec jest bardzo intensywnie eksploatowany, biotopy i rezerwaty występują tu tylko w formie odizolowanych wysepek. Tutaj natomiast mamy do czynienia z szerokim pasmem o dużej ciągłości. Takie spójne formacje botaniczne i zoologiczne są czymś zupełnie oczywistym za granicą - w Niemczech to raczej rzadkość. W Zielonym Pasie mamy rozległe formacje buków przechodzące potem w krajobraz nizinny, torfowiska, krajobraz rzeczny, wrzosowiska, aż do następnego lasu. Jest to zdrowa, życiodajna i spójna infrastruktura."

85% Zielonego Pasa uważane jest za dziewicze obszary, wśród których wyraźnie dominują dzikie łąki pełne traw i krzewów, ciągnące się od plaż Bałtyku aż po południowy masyw średniogórza Harzu na niemiecko-czeskiej granicy. Lecz intensywne rolnictwo, plany nowych autostrad i linii kolejowych są zagrożeniem dla tej idylli dającej schronienie rzadkim ptakom jak pląskwy i czarne bociany, rzekotkom drzewnym i rysiom, wrzosom i arnice. Ogółem doliczono się 600 gatunków wymierających już zwierząt i roślin.

Zanikające ślady historii

Rzeka Werra była dawniej niemiecko-niemiecką granicą

Rzeka Werra była dawniej niemiecko-niemiecką granicą

Zwykłym turystom nie jest łatwo zorientować się w tym przyrodniczym bogactwie. Podobnie jak coraz trudniej wytropić ślady granicy dzielącej niegdyś kraj. Gros spośród 850 wież strażniczych zostało rozebranych, niewiele zostało także z ogółem 3000 kilometrów granicznych zasieków. Zanikają więc powoli relikty kolektywnej pamięci - ze szkodą dla turystyki.

Z tego względu w ostatnim czasie tworzy się coraz więcej ofert dla grup dziecięcych i młodzieżowych - zaznacza Stefan Fredlmeyer, szef Biura Turystycznego regionu Frankenwald.

"Budujemy wiszące kładki, pomosty, tratwy do przeprawy przez rzekę. Dla dzieci to wielka frajda, a dla nas okazja, by wyjaśnić im, że ta rzeka była kiedyś wewnętrzną granicą Niemiec. Dokładnie przez jej środek przebiegała granica, a przed 20 laty niemożliwe było jej przekroczenie, bo na jednym brzegu rezydował Układ Warszawski a na drugim NATO. W ten sposób rozbudzić można zainteresowanie dzieci historią i przybliżyć im problematykę ekologiczną.

Richard Fuchs / Małgorzata Matzke

Red.: Henryk Buschau

Reklama