Zawodowy savoir-vivre: o zarobkach się nie rozmawia | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Zawodowy savoir-vivre: o zarobkach się nie rozmawia

Z szefem o zarobkach, owszem, można rozmawiać. Z kolegami - nigdy.

Zainteresowania, wakacje, rodzina - to wszystko bezpieczne tematy, na które można rozmawiać z koleżankami i kolegami w biurze, na wspólnym lunchu czy kawie. Jednak jak ognia należy się wystrzegać tematu zarobków. To tabu w niemieckim i generalnie wolnorynkowym świecie pracy, pisze "Spiegel Online".

Twierdzenie to potwierdziły sondaże platformy internetowej glasdoor.com. Społeczność spotykająca się na tej platformie może anonimowo oceniać firmy jako pracodawców. Wśród 1044 jej użytkowników przeprowadzono sondaż na temat zarobków. Badanie to nie było co prawda reprezentatywne, ale potwierdziło raz jeszcze, że w mocy utrzymuje się zasada: pieniądze się zarabia, o pieniądzach się nie mówi.

Niezręcznie rozmawiać o pieniądzach

Każdy jest ciekaw, ile zarabia kolega zza biurka, ile zarabia szef. Dlaczego ktoś dostał następny służbowy samochód.

To wszystko musi pozostać w sferze domysłów, bo o takie rzeczy się nie pyta i o nich się nie rozmawia. Częstokroć kontrakty zawierają klauzulę zobowiązującą do zachowania tajemnicy co do wysokości zarobków.

Symbolbild Macho Mitarbeiter Frauen

Pocztą pantoflową przenika wiele informacji

1/3 uczestników sondażu przyznała, że czuje się nieswojo rozmawiając o pieniądzach.

- Wielu ma problemy, by w bezpośredniej rozmowie z przyjaciółmi, kolegami czy nawet swoimi partnerami rozmawiać o wysokości zarobków - wyjaśnia Joe Wiggins , ekspert portalu glassdoor ds. awansu zawodowego. Czasami tylko ludzi ponosi ciekawość czy wylewność: 45 proc. Niemców przyznaje, że złamała milczenie na temat zarobków. Inaczej sprawy mają się na przykład we Francji: 63 proc. Francuzów przyznaje, że chętnie i często rozmawia o pieniądzach. W Wielkiej Brytanii 42 proc. respondentów przyznawało, że z wysokości swoich zarobków nie robi żadnej tajemnicy. Co drugi przyznawał się wręcz w prywatnym gronie, czy faktycznie zasługuje na to, co zarabia.

Poczta pantoflowa

A ponieważ wszyscy chcieliby wiedzieć to, czego im właściwie wiedzieć nie wolno, w niemieckich biurach bardzo wiele informacji kolportowanych jest dyskretnie jako domniemania i domysły. Sześciu z dziesięciu pracowników przyznało, że nie ma pojęcia ile zarabiają inni w zespole. Czworo mogło sobie wyobrazić lub wiedziało, ile wynoszą zarobki innych. 20 procent z tych "wtajemniczonych" przekazuje te informacje dalej. Siedem procent przyznało się wręcz, że kiedyś zajrzało w poufne dokumenty, które leżały odkryte na biurku szefa. Trzy procent podało, że o zarobkach kolegów dowiedziało się z ust kogoś z działu personalnego.

Generalny trend ubiegłych lat w świecie pracy wskazywał, że coraz bardziej powiększa się przepaść między najniższymi i najwyższymi zarobkami. Badania na ten temat przeprowadziło dachowe Zrzeszenie Niemieckich Związków Zawodowych (DGB), postulując więcej przejrzystości w tym względzie.

Jedynie w sektorze publicznym wysokość zarobków jest znana, ponieważ obowiązuje tam siatka płac w różnych grupach wynagrodzenia.

Zalety transparencji

Jeżeli nie będzie większej przejrzystości, dojdzie do sytuacji, że osoby z podobnymi kwalifikacjami, pracujące w jednym zespole na równoległych stanowiskach będą miały inne zarobki.

63 proc. ankietowanych osób było zdania, że to całe zatajanie wysokości zarobków powinno się skończyć i firmy powinny jasno przedstawiać, kto ile zarabia. Połowa z nich jest zdania, że ujawnienie wysokości zarobków zwiększyłoby poziom zaufania między pracownikami i pracodawcami. 53 proc. osób popierających przejrzystość podaje, że byłoby to pomocne także w zrównaniu zarobków kobiet i mężczyzn. Jawne dane o wysokości zarobków mogłyby służyć także jako argument w rozmowach personalnych.

W mediach często podaje się wysokość zarobków i premii, jakie otrzymują kadry kierownicze największych koncernów, czy ile dostają odprawy na otarcie łez po odejściu z pracy. Nie wymienia się natychmiast żadnych sum, jakie zarabiają menadżerowie projektów czy wydziałów. Stąd nie jest łatwo rozmawiać na temat zarobków na rozmowach kwalifikacyjnych. Żąda się dla siebie zbyt wiele, można zaprzepaścić swoje szanse. Stawia się zbyt niskie żądania, działa się na własną szkodę.

opr. Małgorzata Matzke

.

Reklama