Zasiłek Hartz IV - sukces czy porażka? | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 24.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Zasiłek Hartz IV - sukces czy porażka?

Zasiłek nosi nazwisko polityka Petera Hartza. To on opracował nowe zasady przyznawania świadczeń. Czy Hartz IV to zmiana niemieckiego modelu państwa socjalnego? To temat gorąco dyskutowany.

Właściwie nie ma tematu, który by tak absorbował uwagę Niemców w ciągu ostatniej dekady jak Hartz IV. Kiedy rządząca koalicja SPD i Zielonych przeprowadzała 10 lat temu reformę rynku pracy, ówczesny kanclerz Gerharda Schröder przedstawiał ją jako „zło konieczne” i oczywiście wszyscy przyznawali mu rację. Lecz związki zawodowe i wielu socjaldemokratów nie potrafią tej reformy, którą sami wymyślili i wdrożyli, zaakceptować bez zastrzeżeń.

Połączenie zasiłku dla bezrobotnych ze świadczeniami socjalnymi nastąpiło 1 stycznia 2005 roku. Od tamtego czasu wydatki na pakiet Hartz IV wyniosły na poziomie federalnym i lokalnym ok. 450 mld euro. Jak informował dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), nakłady Berlina na nowe świadczenia wyniosły w latach 2005–2013 ogółem 313 mld euro, z czego 92 mld euro pokryto z kas samorządów lokalnych. Wydatki w roku 2014 kształtują się na poziomie poprzedniego roku. Gazeta powołuje się na dane Federalnego Ministerstwa Pracy i Związku Powiatów Niemieckich (Deutscher Landkreistag).

Dossierbild Kinderarmut Deutschland 3

Co szóste dziecko w RFN żyje z zasiłku Hartz IV

Monachijska „Süddeutsche Zeitung” donosiła we wrześniu, że coraz więcej pieniędzy pochłaniają koszty administracyjne. Są to wydatki rzędu 4 mld euro, pisze gazeta.

Co szóste dziecko w Niemczech żyje z Hartz IV

Nieco mniej niż połowę ze wspomnianych wyżej 450 mld euro pochłaniają wypłaty zasiłku dla bezrobotnych tzw. Arbeitslosengeld II. Do tego dochodzą różne dodatki: na pokrycie kosztów związanych z polityką zatrudnienia, opłacenie czynszu i ogrzewania. Od 1 stycznia 2014 roku wysokość zasiłku Hartz IV wynosi 399 euro.

Egzystencja co szóstego dziecka w Niemczech jest uzależniona od świadczeń z pakietu Hartz IV. Z opublikowanych ostatnio danych statystycznych wynika, że w lipcu tego roku korzystało z niego ponad 1,64 mln odbiorców poniżej 15 roku życia , z których część żyje w tzw. wspólnocie potrzeb (Bedarfsgemeinschaft), jak to się nazywa w języku urzędowym.

Sukces czy porażka?

Zdania na temat pakietu Hartz IV są podzielone. Jedni wciąż domagają się cofnięcia reform, inni, jak koloński ekonomista Holger Schaefer, są zdania, że zasiłek Hartz IV jest lepszy niż opinia o nim. Szef Federalnej Agencji Pracy (BA) Frank-Jürgen Weise powiedział w poniedziałek (22.12) na łamach „Die Welt”, że ogólnie rzecz biorąc „ta reforma okazała się sukcesem”. Weise przypomniał, że w roku 2005 w Niemczech było 5,3 mln bezrpobotnych. W tej chwili jest ich mniej niż 3 miliony. „To znacząca poprawa. Także liczba tzw. długotrwale bezrobotnych spadła o 700 tys. do około miliona osób”, dodał.

Hartz broni swojej reformy

Peter Hartz twierdzi, że nie postąpiłby dzisiaj inaczej niż 19 lat temu i broni swej reformy. Na łamach FAZ powiedział, że wpłynęła ona na zmniejszenie bezrobocia wśród młodzieży. W RFN jest ono dużo niższe niż w innych krajach europejskich. Hartz opowiada się za dalszymi reformami na rynku pracy.

Jego zdaniem konieczne jest aktywizowanie grupy osób długotrwale bezrobotnych, których liczba spadła tylko minimalnie. Sugeruje, aby przejąć nad nimi opiekę przez pewien okres także po podjęciu przez nich pracy, aby zapobiec jej ponownej utracie.

Bilansując 10 lat funkcjonowania nowego systemu świadczeń socjalnych w Niemczech, Peter Hartz mówi, że sprawdziła się i nadal się sprawdza jej główna zasada „wymagać i wspierać”. Niesłuszne natomiast jest dzielenie ludzi na „leniwych i pracowitych”, zaznacza. Namawia on też do podejmowania tymczasowego zatrudnienia (Zeitarbeit) i drobnych prac (Minijobs), bo, jak twierdzi, „dla wielu ludzi jest to jedyna możliwość zaistnienia na rynku pracy”.

dpa / Barbara Cöllen