Z Niemiec do Polski. Dzwony z drugiej ręki | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 15.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Z Niemiec do Polski. Dzwony z drugiej ręki

Polskie parafie chętnie kupują dzwony z likwidowanych kościołów w Niemczech. Pytają też o ołtarze, spowiednice i przedmioty liturgiczne.

Polskie parafie chętnie kupują dzwony z likwidowanych kościołów w Niemczech

Polskie parafie chętnie kupują dzwony z likwidowanych kościołów w Niemczech

Sześć dzwonów rozbrzmiewało z wieży kościoła w Immerath (Nadrenia Północna-Westfalia), zanim został zburzony. Kilka lat temu neoromańska bazylika musiała ustąpić miejsca kopalni odkrywkowej. W 2017 roku z wieży usunięto dzwony, a rok później zburzono kościół. Najstarszy dzwon, odlany jeszcze pod koniec XV wieku, z trzema innymi trafił do kaplicy w nowym Immerath.

Dla dwóch pozostałych, wykonanych ze stali, nie było już miejsca – mówi DW Rainer Merkens, pracownik parafii. Trafiły do Polski.

Większy z nich, o średnicy ponad półtora metra, wisi teraz w Osiekach koło Koszalina. Na razie w centrum wsi, przy straży pożarnej. Obok napisu w języku niemieckim o poświęceniu dzwonu Janowi Pawłowi II dodano napis w języku polskim. – Rozbrzmiewa przy różnych uroczystych okazjach – zapewnia proboszcz miejscowej parafii ks. Mariusz Kołaciński.

Dwa dzwony z neogotyckiego kościoła w Immerath trafiły do Polski

Dwa dzwony z neogotyckiego kościoła w Immerath trafiły do Polski

Chciałby jednak, aby dzwon z Niemiec trafił w przyszłości na wieżę gotyckiego kościoła. – Zamierzamy ją remontować i sprawdzimy, czy konstrukcja go uniesie – mówi ks. Kołaciński.

Rainer Merkens jest zadowolony, że dzwon z Immerath nie został przetopiony, tylko trafił do polskiej parafii. Przydał się nie tylko on. Trzy ołtarze z byłego kościoła trafiły do województwa opolskiego, do wsi Biała Nyska.

Kościoły do likwidacji

Co roku w niemieckich diecezjach po kilka kościołów traci swój sakralny charakter. Powodem jest malejąca liczba wiernych. W diecezji Essen w Zagłębiu Ruhry w ciągu ostatnich pięciu lat zamknięto aż 15 kościołów, cztery inne tylko częściowo.

W tym samym czasie w diecezji Paderborn zlikwidowano pięć kościołów, a w akwizgrańskiej dziewięć i tyle samo kaplic.

Tylko dla niewielu instrumentów kościelnych i niewielkiej części wyposażenia świątyń udaje się znaleźć zastosowanie w pobliskich parafiach. Dzwony, ołtarze, ławki czy spowiednice trafiają do kościelnych magazynów, jednak i te po pewnym czasie muszą pozbywać się inwentarza.

Za pół ceny

Kościół św. Józefa w Essen zlikwidowano już pięć lat temu, ale sześć dzwonów z brązu dopiero teraz ma zmienić właściciela. – Nie udało nam się przenieść ich do innego kościoła w parafii ze względów technicznych, a przebudowa wieży byłaby za droga. Teraz chcemy, by służyły innej parafii – mówi Detlev Marciniak, szef administracji w parafii św. Józefa w Essen-Ruhrhalbinsel.

Wartość samego materiału, z ktorego wykonano dzwony, opiewa na 65 tys. euro. – Gdyby ktoś chciał zamówić nowe, kosztowałoby go to dwa razy więcej – przekonuje Marciniak.

Giełda dzwonów

Kilka dzwonów do Polski sprzedał już Sebastian Wamsiedler, jeden z właścicieli internetowej giełdy dzwonów „Glockenboerse”. Giełda oferuje teraz 16 pojedynczych dzwonów i osiem wielogłosowych. Wszystkie mają trafić do kościołów – to warunek, który Wamsiedler stawia kupującym. Wyręcza parafie w trudnym poszukiwaniu nowego miejsca, zarówno pod względem muzykalnym, jak i architektonicznym.

Te dzwony pojechały na Ukrainę. Nabywcę znalazła internetowa giełda dzwonów

Te dzwony pojechały na Ukrainę. Nabywcę znalazła internetowa giełda dzwonów

Zdarza się, że dzwony są przekazywane za darmo, a nabywcy muszą pokryć tylko koszty demontażu. – Najważniejsze, że ocaleją i przydadzą się wiernym – mówi Wamsiedler. Jak podkreśla, dzwony nie mają ograniczonego okresu ważności, mogą bić przez kilkaset dobrych lat. Średnio są w użyciu przez siedem stuleci.

– Polska i Niemcy to kraje o zbliżonej kulturze bicia dzwonów – mówi kampanolog Wamsiedler. Wiszące instrumenty uruchamia się mechanicznie, inaczej niż na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie dzwony montowane są odwrotnie, czyli krawędzią dolną do góry i wprawiane w ruch przez ludzi – wyjaśnia.

Dzwonami z Niemiec zainteresowana jest także Ukraina, gdzie w dalszym ciągu powstaje wiele świątyń i klasztorów. 

Ławki z drugiej ręki

Polacy pytają nie tylko o dzwony. – Również o zamknięte spowiednice, ołtarze i figury świętych – informuje Thomas Throenle, zastępca rzecznika prasowego diecezji Paderborn. Jak zapewnia, już wielokrotnie udało się pomóc parafiom w Polsce.

W diecezji Essen strona polska pyta najczęściej o organy i przedmioty liturgiczne. Te pierwsze mogą kosztować od 5 tys. do 50 tys. euro – mówi Thomas Ruenker, szef działu prasowego diecezji. Za wyposażenie liturgiczne parafie liczą sobie przeważnie dwie trzecie ceny kupna.

Dzwonami z kościoła św. Józefa w Essen interesują się na razie parafie z Niemiec, Afryki i krajów bałtyckich. Polacy nabyli już kościelne ławki.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>