Wyrok ws. filmowania nazistowskiego mordercy | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wyrok ws. filmowania nazistowskiego mordercy

W pracy dziennikarza wolność słowa jest podstawą. Ale czy filmowanie ukrytą kamerą byłego esesmana nie jest nadużyciem? Sąd w Eschweiler podjął decyzję w tej głośnej sprawie.

default

Geneza procesu sądowego dwóch holenderskich dziennikarzy, którzy bez zgody prawnika byłego esesmana przeprowadzili z nim wywiad, sięga 2009 roku. Jan Ponsen i Jelle Visser spotkali się z 88-letnim Heinrichem Boerem w domu seniora, w którym mieszkał. Dziennikarze zadali mu pytania dotyczące jego nazistowskiej przeszłości. Boer przyznał się do trzech zbrodni i bagatelizował ich znaczenie. Rozmowa została sfilmowana z ukrytej kamery. Kilka dni później w holenderskiej telewizji „EenVandaag” wyświetlono 10 minutową audycję o Heinrichu Boere i jego nazistowskiej przeszłości.

Wywiad z następstwami

Po wyświetleniu filmu w holenderskich i niemieckich mediach wybuchła dyskusja na temat osoby Heinricha Boera oraz metod dziennikarskich Holendrów. Sama kwestia przeszłości Boera jest dla większości Holendrów bardzo kontrowersyjna. Po zakończeniu II Wojny Światowej na byłego członka organizacji SS-Komando, oskarżonego o morderstwo trzech holenderskich cywilów, wydano wyrok śmierci, który potem zamieniono na karę dożywotniego więzienia. Zabójstwa były odwetem na holenderskim ruchu oporu. Boere nie odsiedział wyroku. W 1954 roku udało mu się zbiec do Niemiec. Osiadł w swojej rodzinnej miejscowości Eschweiler, która jest położona w bliskim sąsiedztwie granicy holenderskiej i belgijskiej.

Journalisten Jelle Visser Jan Ponsen Heinrich Boere Prozess Gericht Eschweiler

Jelle Visser i Jan Ponsen z obrońcami w sądzie w Eschweiler

Ani niemieckie władze, ani sąd nie interesowały się egzekucją wyroku holenderskiego sądu. Władze holenderskie wielokrotnie domagały się ekstradycji zbrodniarza, lecz Niemcy nie wyrazili na to zgody. I tak Heinrich Beore doczekał się w Eschweiler spokojnej starości, aż do wywiadu z 2009 roku. Po wyświetleniu go w telewizji rodzina Boere w jego imieniu podała dziennikarzy do sądu i złożyła zażalenie w holenderskiej Radzie Radiofonii i Telewizji. Zażalenie zostało rozpatrzone negatywnie. Rada argumentowała, że nadużycie praw osobistych w tym wypadku ma mniejsze znaczenie, niż prawo opinii publicznej do informacji.

Dopiero w 2009 roku doszło do procesu byłego nazisty w sądzie krajowym w Akwizgranie. Rok później wydano wyrok dożywotniego więzienia. Od grudnia 2011 roku Heinrich Boere odsiaduje karę w Szpitalu Więziennym w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Decyzja sądu

Obaj dziennikarze zostali uniewinnieni. W piątek (10.02.12) sąd rejonowy w Eschweiler opowiedział się po stronie wolności słowa. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Apelacja może zostać zgłoszona w ciągu najbliższych tygodni.

„Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To jest właśnie wolność słowa” – w ten sposób na wyrok sądu zareagował Jelle Visser. Również Niemiecki Związek Dziennikarzy (DJV) jest zadowolony z decyzji sądu. „W przypadku zbrodni nazistowskich informowanie opinii publicznej powinno odgrywać dużo większą rolę niż naruszenie sfery prywatnej"- komentuje Michael Konken, prezes DJV.

AFP / dpa / epd / Magdalena Jagła

red. odp.: Bartosz Dudek