Wypędzenia ze znakiem zapytania | Echa polskie | DW | 20.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Wypędzenia ze znakiem zapytania

Polska przywoływana jest w dzisiejszej niemieckiej prasie m.in. przy okazji berlińskiej konferencji nt. wypędzeń i problemów, z jakimi boryka się na nader rozwiniętym polskim rynku medialnym wydawnictwo Springera.

Wypędzeni z Prus Wschodnich, 1946

Wypędzeni z Prus Wschodnich, 1946

Wolny Uniwersytet w Berlinie był w weekend gospodarzem międzynarodowej konferencji rozpatrującej wypędzenia Niemców po II wojnie światowej w kontekście historycznym i prawa międzynarodowego. FAZ komentuje:

„Akceptacja obrazów historycznych zależy, w szczęśliwym przypadku, od ich mądrego przekazu, wyczerpujących dyskusji i udokumentowanych faktów. Ale kiedy osobiste wspomnienia wielu ludzi, połączone z głębokimi ranami moralnymi kolidują z rzekomo poprawnymi politycznie interpretacjami wydarzeń historycznych, dochodzi do sporu, który szybko dryfuje w kierunku nieprzejednania. Tak stało się w konflikcie wokół wypędzeń milionów Niemców po II wojnie światowej. Najpóźniej jednak z chwilą podjęcia przez rząd federalny decyzji o urządzeniu muzeum koncentrującego się na całej Europie Środkowej i Wschodniej, ten sporny temat wydawał się wyjaśniony. W międzyczasie ukazały się nie tylko w Niemczech, ale przede wszystkim także w Polsce i nawet w Czechach fundamentalne książki na ten temat, co nie wyklucza, że ów konfliktogenny krajobraz pamięci raz po raz znowu stanie się powodem niepokojów. Od wspólnej klamry pamięci nie tylko wschód Europy (łącznie z Niemcami) jest jeszcze daleki. Mimo to zadziwiające, że Wolny Uniwersytet w Berlinie i niektóre małe polsko-niemiecko stowarzyszenia, Akcja Znaku Pokuty - Służby dla Pokoju i Zjednoczenie Prześladowanych Przez Reżim Nazistowski – Związek Antyfaszystów zapraszają na konferencję, która pojęcie wypędzeń stawia w cudzysłowiu i pyta, czy była to niesprawiedliwość.”

Sadza z Polski i sól Bałtyku winne porażki stref ekologicznych?

W artykule „Pod kloszem smogu” Der Spiegel analizuje skuteczność stref ekologicznych od 2008 r. wprowadzanych systematycznie w całych Niemczech. I jak się okazuje, nieskutecznych. Zanieczyszczenie powietrza pyłem drobnocząsteczkowym w miastach nie tylko się nie zmniejszyło, ale zwiększyło. Federalny Urząd Ochrony Środowiska tłumaczy ten fenomen szczególnie dużą liczbą bezwietrznych dni, podczas których pył wisi nad miastami jak klosz smogu. „Z drugiej strony winne mogą być też właśnie szczególnie wietrzne dni, podczas których pył drobnocząsteczkowy wwiewany jest do miast z otoczenia. Berlin cierpi pod wpływem cząsteczek piasku wwiewanych z Brandenburgii, sadzy z Polski i kryształków soli z Bałtyku”, pisze hamburski tygodnik.

Także Der Spiegel zajmuje się kontrowersyjną umową ACTA dociekając, czym uzasadnione są, jak pisze „tak nieoczekiwanie burzliwe protesty”. Tylko 11 lutego w całej Europie przeciw ACTA, umowie handlowej dot. ochrony praw autorskich w internecie demonstrowało 200 tys. osób. Najwięcej demonstracji miało miejsce w Niemczech (w 58 miastach) i w Polsce (w 56 miastach). We Francji demonstracje odbyły się w 45 miastach i w Rumunii w 39. Tygodnik przypomina, że pod koniec lutego Parlament Europejski rozpocznie obrady wokół umowy, latem PE mógłby podjąć decyzję, wsparcie w poszczególnych państwach unijnych jednak się kruszy. „Słowacja, Polska i Czechy blokują zatwierdzenie umowy. Niewykluczone, że umowa ACTA poniesie porażkę”, czytamy w artykule „Strach przed szeryfami pomocniczymi”.

Springer potyka się na polskim rynku

Niemiecki koncern medialny Axela Springera i szwajcarskie wydawnictwo Ringier połączyły w 2010 r. siły tworząc joint-venture. Miało to zaoszczędzić koszty i pomóc przełamać kryzys najbardziej odczuwalny od 2008 r. na wschodnioeuropejskim rynku ogłoszeń. „Ringier Axel Springer jest dziś aktywny w Polsce, Czechach, na Słowacji i w Serbii”, pisze Financial Times Deutschland. „Strategia Ringier Axel Springer jest wszędzie taka sama: wydawnictwo posiada każdorazowo tabloid o najwyższym nakładzie w danym kraju i próbuje się rozwijać głównie na rynku mediów cyfrowych poprzez oferty cyfrowych wydań gazet i zakup portali internetowych. W 2011 r. udział zysków z cyfrowych wydań wzrósł ponad dwukrotnie, mówi szef wydawnictwa Fels. Granice wzrostu są jednak ograniczone. Podczas gdy, według informacji wydawnictwa, w Słowacji jest ono już liderem na rynku cyfrowych mediów, w Polsce tylko na miejscu 15. W Polsce ze względu na konkurencyjny rynek możemy rosnąć przede wszystkim dzięki akwizycji, mówi Fels. Polski rynek medialny uchodzi za bardzo rozwinięty. Przejęcia są z powodu dużej liczby konkurentów z reguły ponadprzeciętnie drogie. W wyśrubowanych cenowo bitwach oferentów wydawnictwo nie chce brać udziału, uważa Fels: Nie zwykliśmy przepłacać.”

Elżbieta Stasik

red. odp.: Małgorzata Matzke


Reklama