Wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii. Papierek lakmusowy
14 września 2025
Są to wprawdzie „tylko” wybory samorządowe, ale są to pierwsze wybory w Niemczech od czasu objęcia władzy przez koalicję rządową złożoną z konserwatywnych partii CDU i CSU oraz socjaldemokratycznej SPD w maju tego roku. – Są w pewnym sensie papierkiem lakmusowym dla obecnego rządu – mówi Oliver Lembcke, politolog z Uniwersytetu w Bochum w Zagłębiu Ruhry w wywiadzie dla DW.
Papierek lakmusowy
Wybory te są również ważne dlatego, że Nadrenia Północna-Westfalia – położona na zachodzie Niemiec, z około 18 milionami mieszkańców – jest najbardziej zaludnionym krajem związkowym. Ze względu na swoją różnorodność gospodarczą i społeczną jest także miniaturową wersją Niemiec: ma zarówno duże miasta, takie jak Kolonia, Duesseldorf i Dortmund, jak i obszary wiejskie; ma zarówno przemysł i usługi, jak i rolnictwo.
Zmiany strukturalne w Zagłębiu Ruhry, polegające na odejściu od węgla i stali na rzecz usług, odzwierciedlają również rozwój sytuacji w wielu innych częściach kraju. Co czwarty mieszkaniec Nadrenii Północnej-Westfalii ma pochodzenie migracyjne, podobnie jak w całych Niemczech.
Ponadto Nadrenia Północna-Westfalia, a zwłaszcza Zagłębie Ruhry, zawsze uchodziły za „serce socjaldemokracji”, a kanclerz Friedrich Merz z CDU właśnie stamtąd pochodzi. Dlatego zarówno chadecy jak i socjaldemokraci z niecierpliwością czekają na wyniki wyborów.
Wrażenie obojętności polityków
14 września wybierani są radni miejscy i gminni, rady powiatowe oraz bezpośrednio – burmistrzowie i starostowie. W wyborach samorządowych często ważniejszą rolę odgrywają osoby niż partie polityczne: przedstawiciele samorządów są na miejscu, zajmują się konkretnymi sprawami lokalnymi, takimi jak szkoły, transport publiczny i lokalna gospodarka. Dlatego też w wyborach samorządowych ludzie głosują czasami inaczej niż w wyborach do Bundestagu, w których chodzi o „wielką” politykę.
Jednak już teraz wiadomo jest, że wiele osób w Nadrenii Północnej-Westfalii jest niezadowolonych ze stanu swoich gmin, a zwłaszcza z ich infrastruktury, jak mówi Oliver Lembcke: „Drogi, mosty, transport publiczny, szkoły – to wszystko bardzo szybko powoduje niezadowolenie ludzi, zwłaszcza gdy mają wrażenie, że politycy nie zajmują się tymi sprawami”.
Oliver Lembcke przyznaje jednak, że nie chodzi tylko o problemy lokalne: „W kampanii wyborczej widzimy również, że kwestie o znaczeniu federalnym odgrywają w niej rolę, takie jak na przykład migracja, nadmierne nią obciążenie i zagadnienia związane z integracją migrantów w niemieckim społeczeństwie”. Niektóre z tych problemów nie mogą być w ogóle rozwiązane na szczeblu lokalnym, ale „mimo to odgrywają swoją rolę”.
Burmistrzowie AfD mało prawdopodobni
Jeśli wierzyć sondażom, przede wszystkim socjaldemokraci muszą liczyć się z poważnymi stratami, zwłaszcza w newralgicznych miastach Zagłębia Ruhry, takich jak Gelsenkirchen czy Duisburg, podczas gdy skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) powinna tam zyskać na sile. A przecież właśnie te gminy były tradycyjnie bastionami SPD.
W ostatnich wyborach samorządowych pięć lat temu AfD uzyskała tylko około 5 procent głosów, tym razem ankieterzy przewidują potrojenie poparcia dla tej partii. Wprawdzie nie osiągnęłaby najwyższych wyników, przekraczających częściowo 30 procent, które obecnie uzyskuje w wyborach do parlamentów krajowych we wschodnich Niemczech, ale znacznie nadrobiłaby straty na zachodzie kraju.
Współprzewodniczący SPD Lars Klingbeil ostrzegł swoich partyjnych kolegów podczas kampanii wyborczej: „Musimy zająć się problemami ludzi”. Zwrócił uwagę na to, że wielu pracowników przemysłu stalowego, chemicznego i motoryzacyjnego obawia się o swoje miejsca pracy.
Oliver Lembcke podkreśla, że AfD łączy problem braku mieszkań, wysokich czynszów lub niezadowalającego poziomu nauki w szkołach z migracją: „AfD żyje tym powiązaniem. To jest sprawa, który przynosi sukcesy, a SPD właśnie tu traci najwięcej. Nie postrzega bowiem tego powiązania w tak bezpośredni sposób, co w wielu przypadkach jest słuszne, broni się przed nim, ale często raczej milczy na ten temat, niż go podejmuje”.
Mimo to politolog uważa, że po wyborach samorządowych w Nadrenii Północnej-Westfalii nie będzie burmistrzów z AfD: „W wyborach, w których kandydaci są wybierani bezpośrednio, dojdzie do sojuszy obronnych, ponieważ inne partie uzgodnią między sobą najbardziej obiecującego kontrkandydata/kontrkandydatkę, opowiedzą się za nim/nią i w ten sposób zapobiegną temu, aby ratusze stały się niebieskie (kolor partii AfD). Ale w radach powiatowych i gminnych może być więcej członków tej partii”.
Duże niezadowolenie z koalicji
Złe nastroje w Nadrenii Północnej-Westfalii pokrywają się z wynikami najnowszego sondażu Deutschlandtrend z 3 września dla całych Niemiec. Wyniki te powinny również niepokoić partie CDU/CSU i SPD z obecnej koalicji rządowej.
Z sondażu wynika, że tylko 22 procent respondentów jest zadowolonych z pracy rządu. Szczególnie niepokojące jest dlań to, że w różnych obszarach, takich jak gospodarka, polityka zagraniczna czy polityka podatkowa i finansowa, AfD jest obecnie postrzegana jako znacznie bardziej kompetentna w rozwiązywaniu występujących w nich problemów niż wcześniej. W kwestii polityki azylowej i uchodźczej respondenci po raz pierwszy uznali AfD za najbardziej kompetentną, wyprzedzającą nawet unię CDU/CSU.
Tymczasem jeszcze na początku lata kanclerz Friedrich Merz ogłaszał z przekonaniem, że nadchodzi zwrot gospodarczy. Ale niemiecka gospodarka od prawie trzech lat nie wychodzi z recesji, a bezrobocie po raz pierwszy od dziesięciu lat wzrosło do ponad trzech milionów osób.
Konflikty w koalicji mogą się nasilić
Dobre wyniki AfD w Nadrenii Północnej-Westfalii mogą wywrzeć wpływ na koalicję rządową, zwłaszcza w kwestiach migracji, bezpieczeństwa wewnętrznego i spraw społecznych. Byłyby również oznaką polaryzacji politycznej w zachodnich Niemczech, która dotychczas występowała głównie w landach wschodnich, gdzie AfD ma znacznie silniejszą pozycję niż na zachodzie kraju.
Kanclerz Friedrich Merz najwyraźniej chce z góry zabezpieczyć się przed ewentualnymi słabymi wynikami w Nadrenii Północnej-Westfalii. – Wybory samorządowe to wybory samorządowe – powiedział niedawno podczas wizyty w tym kraju związkowym, nawet jeśli „mają one pewien wpływ na politykę landową i federalną”.
Sondaże wskazują na to, że w Nadrenii Północnej-Westfalii jego CDU ma mniej powodów do obaw. Partia ta prawdopodobnie pozostanie najsilniejszą partią lokalną, co wynika również z osobistej popularności premiera Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrika Wuesta z CDU, który rządzi w niej w koalicji z partią Zielonych.
Jeśli jednak spełnią się prognozy w postaci dalszych silnych strat SPD i wzrostu poparcia dla AfD, współpraca między unią CDU/CSU i SPD w koalicji rządowej stanie się jeszcze trudniejsza niż do tej pory. I to właśnie teraz, gdy po ostatnich konfliktach dotyczących polityki społecznej obie strony zadeklarowały, że będą skuteczniej ze sobą współpracować.
Tymczasem Oliver Lembcke uważa, że szeroko zakrojone inwestycje finansowane kredytami, ogłoszone przez rząd federalny, powinny odegrać znacznie większą rolę w kampanii wyborczej: „Pieniądze są i powinny dotrzeć do szczebla lokalnego. Gdzie są wszyscy aktywiści obywatelscy, którzy mówią: »Świetnie, teraz wykorzystajmy to na kampanię!«”
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.