Wielkanoc. Dzięki Bogu, mamy internet! | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 10.04.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Wielkanoc. Dzięki Bogu, mamy internet!

Na czas epidemii polskie parafie w Niemczech przeniosły życie kościelne do internetu. Transmitują na żywo msze i katechezy. Wirtualnie będą też błogosławione pokarmy wielkanocne.

Na czas epidemii polskie parafie w Niemczech przeniosły życie kościelne do internetu

Na czas epidemii polskie parafie w Niemczech przeniosły życie kościelne do internetu

Dla Mileny tegoroczna Wielkanoc miała być wyjątkowa. Miała ją spędzić w wielkim gronie rodzinnym. Do Niemiec miało się zjechać rodzeństwo Mileny i jej mama, a w Poniedziałek Wielkanocny najmłodszy syn miał przystąpić do pierwszej komunii świętej. Teraz z tych planów nic nie będzie. Komunię przełożono, a rodzina nie przyjedzie na Wielkanoc.

Milena chce jednak, żeby było tradycyjnie, jak co roku. W jej polsko-niemieckiej rodzinie zawsze łączono zwyczaje obu krajów, ale polska tradycja – wyraźnie bogatsza – dominowała. – W tym roku trzeba włożyć dużo wysiłku i stworzyć ramy, aby był to szczególny dzień – przyznaje Milena Butt-Pośnik. – Pokazać, że tradycja utrzymuje się w nas, a nie w zewnętrznych okolicznościach.

Milena i jej rodzina spróbują mieć taki schemat świąt jak zawsze – z mszą, święconką i uroczystym śniadaniem. – Z rodziną, która nie mogła przyjechać, zjemy śniadanie wirtualnie i złożymy sobie życzenia – mówi o planowanej wideokonferencji. Jeśli się uda, w Niedzielę Wielkanocną połączy się ze sobą ponad 20 osób.

Msze w internecie

Rodzina Mileny nie będzie wyjątkiem. W wielu domach wideokonferencje zastąpią w tym roku osobisty kontakt z rodziną.

Polskie parafie w Niemczech od kilku tygodni transmitują już msze i nabożeństwa. Można je oglądać na żywo na YouTubie i Facebooku. Wiele kościołów i kaplic jest otwartych, ale może w nich przebywać jednocześnie niewiele osób. W Dortmundzie w przestronnym kościele św. Anny może to być zaledwie pięć osób, które wcześniej muszą wpisać się na listę. – Zwykle w każdej niedzielnej mszy uczestniczy tam do 400 osób – mówi Beata Grygiel z biura parafialnego.

Kościoły i kaplice są otwarte, ale przebywać może w nich równocześnie niewiele osób

Kościoły i kaplice są otwarte, ale przebywać może w nich równocześnie niewiele osób

W Hamburgu do przestrzeni wirtualnej przeniosło się całe życie parafii. Polska Misja Katolicka transmituje msze, prowadzi przez internet rekolekcje wielkopostne i katechezy, a dzieci nagrały Drogę Krzyżową, teraz dostępną na kanale YouTube. – Do internetu przenieśliśmy nawet zbiórki harcerzy – mówi ks. Rafał Zachmielewski. Wprawdzie kanał na YouTubie uruchomiono dopiero w związku z epidemią koronawirusa, ale już wcześniej hamburska misja wykorzystywała wirtualną przestrzeń do kontaktu z wiernymi, aktualizując stronę w internecie i tworząc grupy na komunikatorach. Jak informuje ks. Zachmielewski, niedzielne msze z polskiego kościoła w Hamburgu ogląda teraz ok. 1300 osób, a katechezy dobrych kilkaset.

W Hamburgu, ale i w Berlinie czy Wuppertalu możliwa jest – choć dla niewielu osób – spowiedź wielkanocna. Odbywa się w dużych pomieszczeniach z zachowaniem odstępu i dezynfekcją. Nie ma jednak – jak w Polsce – spowiedzi samochodowej.

e-Święconka

Polska Misja Katolicka w Wuppertalu oraz w Bielefeldzie i Paderborn przez internet pobłogosławi też pokarmy wielkanocne. W sobotę wieczorem wystarczy przygotować koszyczek ze święconką i włączyć transmisję w mediach społecznościowych.

Bonn 2019: koszyczki z pokarmami wielkanocnymi

Polski kościół w Bonn (2019): koszyczki z pokarmami wielkanocnymi

Innym polskie parafie w Niemczech udostępniają w internecie poradniki i e-booki, jak samemu poświęcić pokarm przed niedzielnym śniadaniem. – Nasi katolicy są zachęcani, aby z wartości śniadania wielkanocnego nic nie umknęło, a wręcz odwrotnie, aby było jakimś żywszym złączeniem się w modlitwie i uświadomieniem sobie wyjątkowości sytuacji – mówi ks. Stanisław Budyń, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech. – Ważne jest to, co czujemy i co chcemy przeżyć. Od nas zależy, jaką treść temu nadamy – podkreśla ks. Budyń. Przyznaje, że kontaktuje się z nim teraz wielu Polaków zatroskanych obecną sytuacją.

Wirtualna rzeczywistość

W Niemczech jest zameldowanych ok. 1 mln 250 tys. Polaków wyznania rzymskokatolickiego – wynika z danych za 2019 rok. Statystyki nie obejmują tych, którzy mają tylko obywatelstwo niemieckie, ale czują się dalej związani z kulturą polską, również kulturą religijną. Najwięcej Polaków-katolików liczą diecezja Paderborn (ok. 140 tys.), kolońska (ok. 135 tys.) i Hildesheim (prawie 100 tys.). Berlin liczy ich oficjalnie ok. 60 tys., choć przypuszcza się, że w rzeczywistości liczba ta jest o wiele wyższa. Jak szacuje Rektorat Polskiej Misji Katolickiej w Hanowerze, około 12 proc. Polaków wyznania katolickiego uczestniczy regularnie w życiu kościelnym. Pewna część z nich również teraz w przestrzeni wirtualnej.

Ks. Stanisław Budyń: uświadomić sobie wyjątkowość sytuacji

Ks. Stanisław Budyń: uświadomić sobie wyjątkowość sytuacji

Dobrze, że mamy internet, bo kiedyś nawet taki przekaz nie byłby możliwy. Co nie znaczy, że wirtualna rzeczywistość może całkiem zastąpić osobisty udział. – Przeżycie mszy na miejscu i we wspólnocie ma inny wymiar – podkreśla ks. Budyń. – Tak samo jak oglądanie meczu w telewizji i na stadionie – przytacza słowa znajomego. Zauważa, że w tych niepewnych czasach ludzie o wiele głębiej przeżywają wiarę i szukają Kościoła.

Popyt na towary z Polski

Jak co roku na ruch nie narzekają też polskie sklepy w Niemczech. – Jesteśmy oblegani przez klientów – mówi personel „Lukullusa” w Dortmundzie. W asortymencie – polskie szynki, biała kiełbasa, żurki i wielkanocne wypieki.

Pomimo kontroli granicznych „niczego nie brakuje” – zapewnia Remigiusz Górski, właściciel sklepu Polonia Market w Bonn. Dostawy funkcjonują prawie bez zastrzeżeń, choć ceny żywności w Polsce wzrosły. – Nie przekładamy tego jednak na ceny dla klientów. U nas ceny nie wzrosły – mówi Górski.

Polskie sklepy mają też do zaoferowania to, czego obecnie brakuje w niemieckich supermarketach – drożdże, mąkę i papier toaletowy. Sprzedaż tych produktów wyraźnie wzrosła.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Reklama