Wall Street Journal: Warszawa będzie zmuszona do drakońskich cięć budżetowych | Echa polskie | DW | 18.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Wall Street Journal: Warszawa będzie zmuszona do drakońskich cięć budżetowych

WSJ o konieczności wykonania przez dla Donalda Tuska ryzykownego politycznie szpagatu: stymulacji gospodarki przy zaciśniętym pasie.

ARCHIV - Der polnische Ministerpräsident Donald Tusk am 11.12.2007 im Bundeskanzleramt in Berlin. Der Weg nach Europa war für den polnischen Regierungschef Donald Tusk alles andere als bequem. Vor zwei Jahren noch gab es schwere Auseinandersetzungen um den Vertrag von Lissabon. Tusk setzte den Vertrag damals gegen seinen Widersacher Präsident Lech Kaczynski durch. Der Aachener Karlspreis erwähnt diesen Vertrags-Erfolg ausdrücklich. Tusk sei ein Patriot und großer Europäer, heißt es. Am 13. Mai erhält der Pole den renommiertesten Europa-Preis nach gerade einmal zweieinhalb Jahren Amtszeit. Bundeskanzlerin Merkel hält die Laudatio. Foto: Wolfgang Kumm dpa/lnw +++(c) dpa - Bildfunk+++

Donald Tusk

„Przed Polską trudny do wykonania szpagat budżetowy – pisze dziennik finansowy Wall Street Journal –wyhamowany wzrost gospodarczy w Polsce zagraża ambitnemu planowi redukcji zadłużenia państwa. Rząd musi teraz wykonać szpagat: stymulować wzrost gospodarczy, trzymając przy tym w ryzach wydatki państwa. Premier Tusk właśnie zapowiedział, że Polska nie utrzyma zakładanego na bieżący i przyszły rok poziomu deficytu. Podczas gdy wskaźnik wzrostu gospodarczego jeszcze w 2011 roku wynosił 4,3 procent, w drugim kwartale 2012 roku wyniósł raptem 2,4 procent. Tusk zapowiedział jednocześnie wprowadzenie całego szeregu mechanizmów stymulujących gospodarkę. O co dokładnie ma chodzić, premier nie zdradził. Program w każdym razie, zdaniem szefa rządu, nie powinien obciążyć sektora publicznego dodatkowymi kosztami.Jednak Tuskowi pozostaje niewielkie pole manewru: zgodnie z dyrektywami UE musi on zredukować deficyt budżetowy do 3 procent PKB. Również konstytucja RP zawiera zapis o hamulcu zadłużenia”. „Główny problem polega na utrzymaniu zadłużenia w ryzach, bez hamowania gospodarki” – cytuje dziennik ocenę Macieja Relugi, głównego ekonomistę BZWBK, jednego z doradców Donalda Tuska. Inny z doradców, Jakub Borowski – pisze dziennik – wyjaśnia, że państwo nie ma żadnej alternatywy do redukcji wydatków socjalnych oraz podwyżki niektórych podatków. „Zdaniem Borowskiego rząd powinien wprowadzić reformy rynku pracy, ażeby pracodawcom łatwiej było zwalniać i zatrudniać pracowników. Ponadto powinna zostać wprowadzona zmienna płaca minimalna. Tego typu kroki są politycznie kosztowne, ponieważ narażone są na opór ze strony związków zawodowych. Jednak to stanowi bazę do przygotowania podstawy trwałego wzrostu gospodarczego” – cytuje dziennik doradcę premiera Tuska. Na początku kryzysu Polska, która miała była wówczas bardzo niskie zadłużenie, mogła niwelować jego skutki dzięki wyższym wydatkom rządowym. Teraz jednak deficyt budżetowy zbliża się do konstytucyjnych granic 55 procent PKB. Jeśli ten limit zostanie przekroczony, Warszawa będzie zmuszona do drakońskich cięć budżetowych”, zauważa dziennik. „Różnica między 2009 rokiem a dziś wynosi prawie 10 procent: o tyle wzrosło zadłużenie państwa” – cytuje WSJ Macieja Relugę. „Przede wszystkim to zagraniczni inwestorzy będą się przyglądać temu, jak Tusk poradzi sobie z tym problemem. Premier musi uspokoić inwestorów, ażeby zapobiec odpływowi kapitału z rynku. Jeżeli Polska straciłaby w oczach inwestorów, mogłoby to się okazać dla państwa kosztowne: spowodowałoby to wyższe koszty zadłużenia i spadek wartości złotego, co jeszcze bardziej powiększyłoby zadłużenie Polski nominowane w złotych”.

Polacy ciągle bardziej pro niż kontra UE

Na łamach wtorkowego wydania Die Welt, a także Frankfurter Allgemeine Zeitung, o Polsce pisze się przy okazji relacji z poniedziałkowego spotkania w Warszawie ministrów spraw zagranicznych państw UE, zgromadzonych w ramach grupy roboczej „Przyszłość Europy” (inicjatywa szefa dyplomacji Niemiec Guido Westerwellego, red.) i opublikowanych badań fundacji Bertelsmanna: wg wyników ankiety w przeciwieństwie do sytuacji w krajach sąsiedzkich rośnie przede wszystkim sceptycyzm Niemców wobec UE i wspólnej waluty. „52 procent respondentów widzi wypływające z tego faktu korzyści, podczas gdy wśród Polaków jest ich ok. 65 procent. Tylko 18 procent Polaków jest zdania, że lepiej im się żyje z walutą złoty. O ile 49 procent Niemców jest zdania, że poza Unią Europejską żyłoby im się lepiej, w Polsce twierdzi tak dużo mniej osób. Pojęcie ,europejski styl życia’ niewiele mówi Niemcom, podczas gdy w Polsce to ciągle 66 procent”.

Agnieszka Rycicka

Red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama