1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
SztukaGlobalnie

W stronę ciszy. Sztuka wobec świata hałasu

25 kwietnia 2026

W świecie, który przyspiesza i nie milknie, cisza staje się luksusem. Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem zwraca uwagę na skalę problemu, a w uspokojeniu zmysłów niezawodna jest sztuka.

https://p.dw.com/p/5CoKG
Wnętrze budynku Luwru w Abu Zabi
Luwr Abu Zabi: architekt Jean Nouvel wykorzystał światło i wodę do stworzenia w muzeum atmosfery kontemplacyjnejZdjęcie: Dagmara Jakubczak/DW

Hałas to nie tylko dyskomfort, ale także realne zagrożenie dla zdrowia. Długotrwałe przeciążenie akustyczne może prowadzić do zaburzeń, a nawet trwałego uszkodzenia słuchu. Sprzyja też nadciśnieniu, stresowi, problemom ze snem i zwiększa ryzyko chorób układu krążenia. Nieprzypadkowo – jak wskazują organizacje broniące praw człowieka – hałas bywa wykorzystywany również jako forma presji i przemocy.

Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem

Do refleksji nad skutkami nadmiaru dźwięków co roku skłania Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem. W zależności od kraju obchodzony jest 25 kwietnia (np. w Polsce) lub w ostatnią środę tego miesiąca (m. in. w Niemczech). Tegoroczne hasło „Dźwięk jutra” koncentruje się na tworzeniu cichszych i zdrowszych miast – poprzez innowacyjne rozwiązania akustyczne, projektowanie oparte na sztucznej inteligencji i zrównoważone krajobrazy dźwiękowe.

Dźwięk bowiem stał się dziś stałym tłem codzienności – w pracy i w życiu prywatnym. Nic więc dziwnego, że rośnie potrzeba wyciszenia i odzyskiwania uwagi. Widać to w popularności trendów takich jak mindfulness, slow life czy projektowanie doświadczeń sprzyjających regeneracji.

Choć pojawia się coraz więcej rozwiązań – od spokojnych aranżacji wnętrz i kojących „kolorów roku”  po wyjazdy nastawione na „odnalezienie siebie” i medytację – od wieków jedną z najskuteczniejszych przestrzeni wyciszenia pozostaje sztuka. To jeden z nielicznych obszarów, który potrafi ciszę nie tylko pokazać, ale też świadomie ją tworzyć – nie jako pustkę, lecz jako doświadczenie i kluczowy element otoczenia.

Gigantyczna ażurowa kopuła widziana od środka budynku Luwru w Abu Zabi
Luwr Abu Zabi: promienie słoneczne są filtrowane przez gigantyczną, ażurową kopułęZdjęcie: Dagmara Jakubczak/DW

Architektura kontemplacji

Myślenie o ciszy w architekturze można zacząć od Adolfa Loosa (1870–1933) i jego eseju „Ornament i zbrodnia”. Austriacki architekt, jeden z prekursorów modernizmu, uznał  nadmiar dekoracji za kulturowy balast, który odciąga uwagę od funkcji i przestrzeni. Jego postulat redukcji formy stał się jednym z fundamentów nowoczesnego minimalizmu.

Ideę tę kontynuują współczesni architekci, których obiekty bazują na wyciszeniu, proporcjach i świetle. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Luwr Abu Zabi, w którym pochodzący z Francji Jean Nouvel wykorzystał zjawisko komorebi; to japońskie pojęcie oznacza światło przenikające korony drzew.

W budynku muzeum promienie słoneczne są filtrowane przez gigantyczną, ażurową kopułę, inspirowaną liśćmi palmowymi i maszrabiją (arabską kratą okienną). Budynek jest częściowo zanurzony w wodzie, co w połączeniu ze śnieżnobiałymi wnętrzami i miriadami igrających na nich refleksów tworzy atmosferę kontemplacji.

Podobny zabieg zastosował Szwajcar Peter Zumthor, projektując muzeum sztuki Archidiecezji Kolońskiej - Kolumba. Charakterystyczną cechą budynku jest fasada zbudowana tak, by delikatne otwory między poszczególnymi cegłami wpuszczały i rozpraszały światło dzienne, które igra we wnętrzu strefy archeologicznej na parterze, tworząc stale zmieniające się, oniryczne wzory.

Toaleta miejska w Tokio, projektu Tadao Ando
Toaleta miejska w Tokio, projektu Tadao Ando, pokazana w filmie Wima Wendersa „Perfect Days”Zdjęcie: The Yomiuri Shimbun via AP Images/picture alliance

Z kolei brytyjski architekt John Pawson idzie w stronę absolutnej redukcji: jego przestrzenie są niemal pozbawione narracji, jak białe płótno. Przykładem niech będzie Muzeum Designu w Londynie. Cisza staje się efektem usunięcia wszystkiego, co zbędne.

Minimalizm często kojarzony jest z Japonią, nie dziwi więc, że tamtejsi architekci są mistrzami takich obiektów. Tadao Ando buduje ciszę poprzez kontrast między surowością materiału, światłem i pustką, co tworzy niemal sakralne napięcie, nawet w obiektach bardzo przyziemnych. Publiczność na całym świecie mogła tego doświadczyć, oglądając wspaniały film Wima Wendersa „Perfect Days”, gdzie minimalistyczne toalety w Tokio grały jedną z głównych ról. Niektóre z nich zaprojektował właśnie Tadao Ando.

Kengo Kuma rozwija zupełnie inną wersję ciszy; jego obiekty wtapiają się w otoczenie, „dematerializują”. W swych projektach przywołuje myśli zawarte w słynnym przedwojennym eseju Jun'ichirō Tanizakiego „Pochwała cienia” z roku 1933. Zwraca uwagę na grę światłem i jego rolę w budowaniu przestrzeni. Architektura nie jest tu obiektem, lecz filtrem między człowiekiem a krajobrazem.

Obraz "Wędrowiec nad morzem mgły" (Caspar David Friedrich)
Jeden z najsłynniejszych obrazów ciszy i kontemplacji: "Wędrowiec nad morzem mgły" (Caspar David Friedrich)Zdjęcie: Maurizio Gambairni/dpa/picture-alliance

Ciszą malowane

Cisza w malarstwie przybiera wiele form – od metafizycznej pustki po intymne zatrzymanie chwili. Caspar David Friedrich buduje ją poprzez samotność postaci wobec potęgi natury, gdzie pejzaż staje się przestrzenią medytacji. Jednym z najsłynniejszych jego dzieł, które weszło na stałe do kultury powszechnej, jest „Wędrowiec nad morzem mgły” (1818). Również inne obrazy, jak „Mnich nad morzem” (1808-10) czy „Dwaj mężczyźni kontemplujący księżyc” (1819-20) należą do ikon romantyzmu. Inny neoromantyk i symbolista, Arnold Böcklin bardzo lubił malować senną atmosferę tajemniczych pejzaży i świata mitologii.

Zanurzenie w przestrzenie bez czasu, portale do innego wymiaru świadomości, to prace Marka Rothki. Dla niektórych niepokojące, dla innych - doświadczenie duchowe; obrazy te zawsze pochłaniają, zagarniają całą uwagę, wymuszają skupienie.

Minimalistyczna galeria Axela Vervoordta
Dzieła sztuki umieszczone w minimalistycznej przestrzeni galerii Axela Vervoordta w belgijskim Wijnegem Zdjęcie: Dagmara Jakubczak/DW

Nie zapomnijmy o Edwardzie Hopperze, który ukazywał ciszę tu i teraz; samotność w przestrzeniach publicznych, gdzie ludzie istnieją obok siebie, ale nie razem (kultowe „Nocne marki” czy sceny motelowe). Surrealista Giorgio de Chirico ukazywał pustą, nierealną architekturę i długie cienie niewidocznych postaci, budujące metafizyczną nierzeczywistość.

W Polsce szczególnym przykładem jest Władysław Czachórski i jego obraz „Wnętrze zakrystii – Silentium”, gdzie cisza nabiera religijnego charakteru, skupionego i zamkniętego w architekturze wnętrza.

Do kanonu sztuki, jak i pop kultury, weszły też prace Johannesa Vermeera, prawdziwego mistrza w malowaniu ciszy. Pokazane na nich sceny, statycznie zanurzone w spokoju i świetle, nadają codziennym czynnościom wymiar niemal mistyczny. Nawet przedstawiana na nich muzyka, choć dla widza niesłyszalna, gra w jego podświadomości kojący koncert.

Organy w kościele św. Burcharda w Halberstadt w Niemczech
Organy w kościele św. Burcharda w Halberstadt w Niemczech, na których wykonywana jest kompozycja „ORGAN²/ASLSP (As SLow aS Possible)” Johna Cage'aZdjęcie: Peter Gercke/dpa/picture alliance

Bezdźwięki muzyki

A propos muzyki... także i ona gra ciszą i cierpliwością, które bywają równorzędnymi elementami kompozycji. Radykalnym przykładem jest utwór „4′33″” Johna Cage'a, czyli ponad cztery minuty... całkowitego braku muzyki. Uwaga odbiorcy przesunięta jest na otoczenie i przypadkowe dźwięki. Odgłosy otoczenia to także kanwa utworów Hildegard Westerkamp, powstałych z nagrań terenowych. Artystka-badaczka chciała w ten sposób uwiecznić „krajobrazy akustyczne” oraz zwrócić uwagę na to, jak cywilizacja zagłusza naturę. Jej utwory to ćwiczenie uważności, refleksja i zanurzenie w dźwięki na co dzień niezauważane.

John Cage jest też autorem kompozycji „ORGAN²/ASLSP (As SLow aS Possible)”, będącej przedmiotem najdłużej trwającego wykonania muzycznego w historii. Oparto na niej projekt „John Cage Organ”, w ramach którego utwór jest nieprzerwanie grany w kościele św. Burcharda w Halberstadt w Niemczech. Wykonanie, zaplanowane jest na 639 lat, rozpoczęło się w 2001 roku, a jego zakończenie przewidziano na rok 2640. „Geniusz to tylko sprawa cierpliwości” – podobno mawiał francuski filozof George-Louis Leclerc de Buffon. I chyba miał rację.

Z tworzenia niezwykle długich, minimalistycznych kompozycji zasłynął też Morton Feldman, zmuszając słuchacza do wejścia w stan niemal medytacyjny. Większość jego utworów jest przeznaczona do wykonywania na najniższym możliwym poziomie głośności.

Mistrzem ambientu, czyli muzyki atmosfery, nastroju, jest Brian Eno. On również tworzy dźwiękowe krajobrazy, ale takie, które nie narzucają się słuchaczowi, a raczej łagodnie wprowadzają go w stan współistnienia z przestrzenią. Znakomitym przykładem jest album „Ambient 1: Music for Airports”.

Architektoniczna rzeźba Renato Nicolodiego
Rzeźba Renato Nicolodiego na wystawie w galerii Axela Vervoordta w WijnegemZdjęcie: Dagmara Jakubczak/DW

Rzeźba w świetle i przestrzeni

W rzeźbie cisza często wynika z bezwzględnej redukcji formy i pracy z tak zwaną przestrzenią negatywną, czyli pustymi obszarami w bryle i wokół niej. Ważna jest też haptyka, czyli dotyk, różne materiały bowiem wywołują odmienne wrażenia.

Constantin Brâncuși ekstremalnie upraszczał formę, sprowadzając ją do samej kwintesencji, sedna. Lubił kształty organiczne i powierzchnie perfekcyjnie wykończone, dzięki czemu na obiekcie odbijało się otoczenie, tworząc abstracyjną, alternatywną rzeczywistość. Z kolei Donald Judd, który również nie uznawał ograniczeń w redukcji, budował struktury modułowe, których elementy miały rytm, hipnotyzujący odbiorcę regularną powtarzalnością.

Kontemplacyjne, architektoniczne rzeźby tworzy Renato Nicolodi. Jego obiekty przypominają opuszczone, milczące struktury, niemal pomniki ciszy. Przywodzą na myśl hybrydę architektury starożytnej i tej pochodzącej z innej, już nieistniejącej lub pozaziemskiej cywilizacji, niczym Monolit z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanley'a Kubricka.

Eksploracja pustki, otchłani oraz nieskończoność to tematy Anisha Kapoora. Artysta między innymi stosuje czarny pigment Vantablack, prawie całkowicie pochłaniający światło. Kapoor tworzy z niego „czarne dziury”, czyli obiekty sprawiające wrażenie ziejącej pustki, gdzie nie istnieje granica między materią a nicością. Także on operuje obrazem odbijającym się od idealnej, metalowej powierzchni, zadając pytanie: co jest prawdziwe? Odpowiedź leży w milczeniu, które przecież jest złotem.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> 

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej