V3 - tajemnica wolińskich lasów | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 19.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

V3 - tajemnica wolińskich lasów

Morze, plaża, molo przyciągają każdego lata do Międzyzdrojów rzesze wczasowiczów. Kiedy kończy się sezon, kurort nie pustoszeje. Miejsce plażowiczów zajmują poszukiwacze tajemnic z czasów II wojny światowej.

Betonowe podpory dział V3

Betonowe podpory dział V3

Do Międzyzdrojów przyjeżdżają jesienią niemieccy miłośnicy historii, którzy próbują do końca wyjaśnić jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic drugiej wojny światowej. Największego działa na świecie, tajnej broni Hitlera, o której słyszała tylko garstka zapaleńców.

„Nie miałem wcześniej pojęcia, że V3 istniała” – przyznaje Bernd Gehrke. 60-latek pochodzi z gór Harzu, gdzie w gigantycznej podziemnej fabryce „Dora” w czasie wojny produkowano rakiety V2. Historia hitlerowskich Wunderwaffen pochłonęła go całkowicie. Razem z żoną – Polką, Krystyną – od dawna odwiedzają miejsca związane z V1 i V2, ale do małego muzeum pod Międzyzdrojami trafili dopiero teraz. Podobnie jak setki innych turystów.

„Przyjeżdża do nas pół świata” – mówi założyciel i kierownik placówki Piotr Nogala. Nie tylko z Niemiec, także z USA, Japonii, Tajlandii. Dlaczego? To jedno z dwóch miejsc w Europie, które przypominają dzieje V3. A dzieje te wybiegają daleko poza czasy wojny. Swoje role odegrali w nich nawet brat amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy’ego i iracki dyktator Saddam Husajn.

Cel: Londyn

V3, Geheimnis einer Wunderwaffe

Piotr Laskowski – historyk, badacz tajnej niemieckiej broni z czasów drugiej wojny światowej

W Zalesiu pod Międzyzdrojami w 1943 r. powstał niemiecki poligon doświadczalny V3. Nowa, cudowna broń nie miała być kolejnym pociskiem rakietowym jak V1 i V2. Była olbrzymim działem, w którym prędkość pociskowi nadawały eksplozje wywoływane kolejno w miarę poruszania się ładunku wewnątrz lufy.

„Stonoga”, bo tak nazwano V3 (z niemieckiego: Vergeltungswaffe 3), była największym działem drugiej wojny światowej. Jego lufa miała aż 130 m długości, ważyła 76 ton, a do obsługi giganta potrzeba było prawie 160 żołnierzy. Zasięg V3 miał wynieść 165 km – dokładnie tyle, ile potrzeba było do ostrzelania Londynu z francuskiego wybrzeża.

Podczas gdy na poligonie pod Zalesiem trwały testy, w Mimoyecques w Normandii rozpoczęto budowę podziemnego kompleksu bunkrów, które miały obsługiwać docelowo aż 50 dział typu V3. Ogromne pociski miały spadać na Londyn co 15 minut. „Wielka Brytania w 1944 r. nie była w stanie obronić się przed pociskiem lecącym z prędkością kilometra na sekundę” – wyjaśnia Piotr Nogala.

Wunderwaffe Saddama Husaajna

V3, Geheimnis einer Wunderwaffe

Piotr Nogala – założyciel i kierownik muzeum w V3 w Zalesiu

Czy zatem V3 mogło odmienić losy wojny? „Zdecydowanie nie” – uważa Piotr Laskowski – historyk, autor książki o tajnej niemieckiej broni. Pochodząca jeszcze z XIX-wiecznej Francji, udoskonalona przez hitlerowców technologia V3, była bardzo kosztowna i czasochłonna. Nigdy więc nie wyszła poza etap prób. „Była to typowa mrzonka wodza Trzeciej Rzeszy owładniętego ideą zniszczenia Londynu. Kiedy latem 1944 r. Niemcy utracili wybrzeże Francji, V3 stało się bezużyteczne” – opowiada Laskowski.

Na początku lipca tamtego roku alianci rozpoczęli naloty na instalację V3 w Mimoyecques z użyciem zdalnie sterowanych bombowców „Liberator”. W jednym z ataków zginął porucznik Joseph Kennedy – brat późniejszego amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy’ego.

Niecały rok później wojna się skończyła. Bunkry we Francji znalazły się w rękach Brytyjczyków, a na poligon w Zalesiu wkroczyła Armia Czerwona. Zarówno Rosjanie, jak i Amerykanie testowali technologię V3, ale próby zarzucono. A jednak historia „Stonogi” nie skończyła się w latach 40-tych.

W 1990 r. działa podobnej konstrukcji pojawiły się pod Bagdadem. Iracki dyktator Saddam Husajn zamierzał z nich ostrzelać Tel Aviv. Armaty „Baby Babylon” zostały zbombardowane przez Amerykanów, a ich konstruktor – pracujący dla Husajna Kanadyjczyk Gerald Bull zginął w zamachu. Według niektórych źródeł, w jego gabinecie znaleziono hitlerowskie dokumenty na temat V3 z 1944 r.

Lasy strzegą tajemnicy

V3, Geheimnis einer Wunderwaffe

Wystawa w bunkrze amunicyjnym V3

Przez dziesięciolecia, kiedy świat interesował się technologią V3, nikt nie interesował się byłym poligonem w Międzyzdrojach. W czasach PRL się o tym nie mówiło. „Może dobry wujek Stalin zafundował nam białą kartę w historii, aby wymazać tamte zdobycze technologiczne?” – zastanawia się Piotr Nogala.

Po wojnie wyspę Wolin zamknięto do 1960 r. Wówczas powstał Woliński Park Narodowy, który można było zwiedzać, ale nie teren poligonu. To, że przed 6 laty otwarto tam muzeum V3, to zasługa i inicjatywa Piotra Nogali. „Historykowi trudno się utrzymać, ale pasja zwyciężyła.” – wzdycha Nogala, który przeniósł się na wybrzeże, rezygnując z dobrze płatnej posady menedżera w jednej z polsko-amerykańskich spółek w Warszawie.

Dziś z przejęciem oprowadza amatorów zagadek historycznych i militariów z całego świata po betonowych konstrukcjach, stanowiących podpory trzech dział typu V3. A w małym muzeum w poniemieckim bunkrze z 1944 r. opowiada historię tej broni. Historię, która wciąż kryje wiele zagadek.

V3, Geheimnis einer Wunderwaffe

Bunkier-muzeum V3 w Zalesiu pod Międzyzdrojami

Gdzie mieściły się koszary dla obsługi dział w Zalesiu liczącej ponad 500 osób? Gdzie były ich magazyny? Gdzie składowano amunicję do testów nad V3? „Niektóre niemieckie źródła, w tym relacje świadków, wskazują na to, że na poligonie w Zalesiu istniały podziemne pomieszczenia. Do dziś ich nie odnaleziono” – opowiada Piotr Laskowski.

Mówi się o podziemnych bunkrach, sztolniach, nawet komorze aerodynamicznej do testowania pocisków. Pasjonaci zagadek drugiej wojny światowej prześcigają się w domysłach, co może znajdować się w tych pomieszczeniach. „Na pewno Bursztynowej Komnaty tu nie ma” – śmieje się Piotr Nogala, ale patrząc na porośnięte bukami klifowe zbocza dodaje: „Jestem jednak pewien, że te lasy nadal kryją jakąś tajemnicę”.

Maciej Wiśniewski

red.odp.: Małgorzata Matzke

Redakcja poleca