USA modernizują broń atomową w RFN. ″Nikt nie będzie wiedział″ | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

USA modernizują broń atomową w RFN. "Nikt nie będzie wiedział"

10 lat temu Bundestag wezwał USA do wycofania z terytorium RFN broni atomowej. Broń nie tylko pozostała, a nawet ma zostać zmodernizowana.

Demonstracja przeciwko składowaniu broni atomowej w Büchel

Demonstracja przeciwko składowaniu broni atomowej w Büchel (2018)

– Czuję się jak potencjalny cel – mówi Elke Koller z drżeniem w głosie. Ta niemiecka emerytka mieszka w pobliżu bazy lotniczej Büchel w Nadrenii-Palatynacie, w południowo-zachodnich Niemczech. Niemal codziennie słyszy odgłos silników samolotów wojskowych. Jednak ten hałas nie przeszkadza jej tak bardzo, jak świadomość, że na terenie pobliskiej bazy składowane są bomby atomowe; ostatnie, jakie pozostały na terytorium RFN. Ich liczbę eksperci szacują na 15 do 20. Dokładne dane objęte są tajemnicą.

– Na początku wierzyłam, że po zakończeniu zimnej wojny bomby pozostaną może dwa, trzy lata – wspomina 77-letnia działaczka ruchu pokojowego. – Myślałam, że zapomnieli je zabrać – dodaje. Bomby atomowe jednak do dziś pozostają w Büchel. Składowane są w podziemnych bunkrach, strzeżonych przez ciężko uzbrojonych amerykańskich żołnierzy. Nowe, masywne ogrodzenie otacza ten teren. Wkrótce atomowy arsenał z Büchel ma zostać unowocześniony, a bomby wymienione na nowszy model.

Pod nuklearnym parasolem

W czasie zimnej wojny USA rozlokowały w Europie Zachodniej broń nuklearną, by odstraszyć Związek Radziecki. Większość tej broni Waszyngton wycofał po 1991 roku; pozostało szacunkowo około 150 bomb atomowych. Rozmieszczone są we Włoszech, w Turcji, w Belgii, Holandii i w Niemczech.

To, że bomby znajdują się w miejscowości liczącej 1200 mieszkańców wie w Niemczech mało kto. Także Elke Koller, która sprowadziła się do Büchel w 1980 roku nic o tym nie wiedziała. – To był dla mnie totalny szok – wspomina. Dowiedziała się o tym dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych z prasy. Niemiecki rząd nie potwierdził dotąd oficjalnie tych rewelacji.

"Nuklearna partycypacja"

Büchel nie zostało jednak wybrane przypadkowo. Tutaj stacjonuje 33 Pułk Lotnictwa Taktycznego Luftwaffe. Gdyby doszło do ataku atomowego na Niemcy lub inne państwa NATO, niemieckie samoloty mogą zostać wyposażone w amerykańskie bomby. W natowskim żargonie nazywa się to nuklearną partycypacją; Niemcy nie dysponują bowiem bronią atomową. W tym modelu istnieje jasny podział zadań. Niemieccy piloci mogą przetransportować bomby nad cel; kody aktywacyjne znają tylko amerykańscy wojskowi.

Baza lotnicza w Büchel z lotu ptaka

Baza lotnicza w Büchel. Tu składowana jest broń nuklearna

Odstraszanie starymi samolotami

Bomby atomowe są jasnym sygnałem odstraszania dla każdego potencjalnego przeciwnika – czytamy w strategii nuklearnej rządu USA. Czy jednak bomby z Büchel rzeczywiście mają moc odstraszania?

Niemieckie samoloty typu Tornado, które miałyby zostać wyposażone w te bomby, to konstrukcja z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Pod względem technicznym są przestarzałe i podatne na awarie. Eksperci powątpiewają, czy byłyby w stanie stawić czoła nowoczesnej obronie przeciwlotniczej Rosji. Niemiecki rząd nie podjął jak dotąd długo oczekiwanej decyzji, czym zastąpić wysłużone Tornado.

Pod względem militarnym, składowana w Niemczech broń atomowa "z pewnością nie jest tak zwanym game changer" – uważa Tobias Lindner, ekspert ds. obronności klubu poselskiego Zielonych w Bundestagu. Lindner uważa ją za "drogi, niebezpieczny i anachroniczny, symboliczny element po to, by mieć coś do powiedzenia w ramach NATO".

Podobnie widzi to Hans Kristensen, renomowany ekspert ds. wojskowości. – Niemiecki rząd wierzy, że w ten sposób ma możliwość wpływania na decyzje USA w zakresie zastosowania broni atomowej. W mojej ocenie to całkowita iluzja – mówi duński naukowiec.

Politycy w Berlinie zaprzeczają. – W chwili, gdy się z tego wycofamy, nikt już nie będzie nas pytać, jak ma wyglądać nuklearna strategia NATO – twierdzi poseł do Bundestagu Fritz Felgentreu (SPD).

Samolot typu Tornado w locie

Niemieckie samoloty typu Tornado uważane są za przestarzałe

Cień Rosji

10 lat temu, w marcu 2010 roku, Bundestag wezwał niemiecki rząd, by spowodował wycofanie broni atomowej z Niemiec. Jednak żaden z trzech rządów pod przywództwem Angeli Merkel nie zdobył się na ten krok. Od kiedy Rosja, gwałcąc prawo międzynarodowe, anektowała w 2014 r. ukraiński półwysep Krym i rozlokowała zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych rakiety średniego zasięgu w Obwodzie Kaliningradzkim, wycofanie amerykańskich bomb atomowych z Niemiec stało się mało prawdopodobne. – Demonstrujemy w ten sposób, że stoimy u boku Amerykanów – mówi pilot Tornado, który przez długi czas służył w bazie w Büchel.

Rozlokowane w bazie bomby typu B61-3 i B61-4 mają już po 30 lat. Zastąpione mają zostać przez nowoczesny model B61-12 wyposażony w mechanizm sterujący. Program modernizacji ma kosztować 10 mld euro.

– Krytycy obawiają się, że nowe, bardziej precyzyjne bomby zwiększają ryzyko konfliktu nuklearnego. – Osobiście bardzo się boję, że konflikt Wschód-Zachód może wybuchnąć na nowo – mówi Elke Koller, która w 2019 r. za swoje zaangażowanie otrzymała Akwizgrańską Nagrodę Pokojową.

Kiedy nowe bomby atomowe dotrą do Büchel, jeszcze nie wiadomo. Eksperci spodziewają się, że będzie to najwcześniej w roku 2022. W każdym razie, wymiana nastąpi w najwyższej tajemnicy – przypuszcza pilot Luftwaffe, który zna bazę w Büchel jak własną kieszeń. I dodaje: – Lotnisko zostanie zamknięte, przyleci amerykański samolot i nikt nie będzie wiedział, czy przywiózł Coca-Colę, czy zabrał bomby.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Redakcja poleca