1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Umowa UE-Mercosur trafi do TSUE. Zwrot w Strasburgu

21 stycznia 2026

Umowa UE-Mercosur trafi do TSUE – zdecydował Parlament Europejski. To opóźni ratyfikację o wiele miesięcy.

https://p.dw.com/p/57A52
Strasburg, Francja. Protest rolników przed Parlamentem Europejskim
Strasburg, Francja. Protest rolników przed Parlamentem EuropejskimZdjęcie: Pascal Bastien/AP Photo/dpa/picture alliance

Parlament Europejski skierował do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) umowę handlową UE z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj, Boliwia, Wenezuela jest zawieszona w prawach członka – red.).

PE głosował nad dwoma propozycjami rezolucji – jedną przygotowaną przez frakcje centrowe i lewicowe i drugą przygotowaną przez europosłów sytuujących się po prawej stronie politycznego spektrum. Pierwsza z nich uzyskała większość, a to oznacza, że Parlament zwraca się do TSUE o opinię w sprawie zgodności umów – bo deal z Mercosurem to kilka umów – z prawem UE.

Zgodnie z unijnymi traktatami u o wydanie opinii w sprawie zgodności planowanej umowy z tymi traktatami do TSUE mogą zwrócić się państwo członkowskie, Parlament Europejski, Rada lub Komisja. Jeśli TSUE wyda negatywną opinię, umowa z Mercosurem w obecnym kształcie nie mogłaby wejść w życie. UE musiałaby dostosować jej zapisy do prawa europejskiego. A to oznacza wielomiesięczne opóźnienie, żmudne negocjacje i ryzyko renegocjowania całego dealu z niezbyt chętnym do tego Mercosurem.

Unijni rolnicy przeciwko Mercosurowi

To triumf przeciwników umowy, w tym m.in. europosłów z Polski, kraju o silnym sektorze rolniczym, od miesięcy usiłujących zatrzymać jej wejście w życie lub je opóźnić. Protesty rolnicze przeciw tej umowie odbywały się w ostatnich miesiącach m.in. właśnie w Polsce, w Niemczech, w Belgii i we Francji, w tym także przed PE w Strasburgu, gdzie w środę demonstracja zgromadziła kilka tysięcy osób.

Na możliwe negatywne następstwa unijno-południowoamerykańskiego dealu wskazują działacze na rzecz klimatu, którzy ostrzegają przed groźbą wylesienia Amazonii i zniszczenia ekosystemów, ale to rolnictwo jest główną osią sporu w UE i w samych państwach członkowskich. Kraje Ameryki Południowej to rolniczy potentaci wytwarzający swoje produkty często o wiele taniej niż rolnicy europejscy.

Znajduje to odzwierciedlenie w strukturze eksportu i importu: Mercosur eksportuje do UE głównie produkty rolne, masę papierniczą czy surowce mineralne, a na unijne produkty ma cła – przykładowo na oliwę z oliwek (10 proc.), słód (14 proc.), wino (do 35 proc.) czy czekoladę (20 proc.).

Te właśnie cła mają zniknąć po wejściu w życie umowy między oboma blokami. Europejscy rolnicy najbardziej obawiają się wpuszczenia na unijny rynek po konkurencyjnych cenach głównie takich produktów jak wołowina, drób czy jaja. Komisja Europejska wskazuje przy tym, że już teraz jedna trzecia europejskiego budżetu idzie na wsparcie rolników, zaś preferencyjne cła dla Mercosuru objęłyby maksymalnie 1,6 proc. totalnej konsumpcji rolnej w UE.

Na przykład w pierwszym roku obowiązywania umowy kraje Mercosur mogłyby wysłać do Unii 30 tys. ton mięsa drobiowego, a jedna tylko Polska produkuje go rocznie 3,5 mln ton.

Strasburg, Francja. Protest rolników przed Parlamentem Europejskim
Strasburg, Francja. Protest rolników przed Parlamentem EuropejskimZdjęcie: Nicolas Tucat/AFP/Getty Images

Pod presją europarlamentarzystów, w tym polskich, KE w połowie grudnia obwarowała umowę dodatkowymi hamulcami bezpieczeństwa, pozwalającymi czasowo zablokować import danego towaru, jeśli stwierdzi na europejskim rynku nagłą obniżkę jego cen, która mogłaby zaszkodzić unijnym producentom. Polska mimo to, tak jak Francja, Węgry i Irlandia, pozostała przeciwniczką dealu. 

Zwolennikami umowy z Mercosurem są głównie kraje wysoko uprzemysłowione, jak Niemcy, które liczą na poprawę kondycji m.in. swojego przemysłu samochodowego – i rynki zbytu na auta spalinowe w obliczu spodziewanych w przyszłości unijnych zakazów sprzedaży większości aut spalinowych i diesli. Grudniowe głosowanie w Radzie pokazało, że wśród państw UE umowa ma większość, ale teraz Parlament wprost pokazał, że ta większość w Radzie nie przekłada się na jego salę plenarną. 

Zwolennicy zwracają uwagę, że w dealu z Ameryką Południową nie chodzi wyłącznie o rolnictwo, ale przede wszystkimo europejski przemysł, który pilnie potrzebuje nowych rynków zbytu. Porozumienie obejmuje ponad 90 proc. handlu dwustronnego, w tym takie branże jak telekomunikacja, transport, przemysł i produkcja maszyn, usługi finansowe czy zamówienia publiczne.

Unia eksportuje do Mercosuru m.in. maszyny, chemikalia, gumę, tworzywa sztuczne, farmaceutyki, instrumenty optyczne czy fotograficzne i medyczno-chirurgiczne. Cła na te towary obecnie sytuują się w okolicach 14-18 proc. Ich zniesienie w praktyce stworzy z Unii Europejskiej i większości Ameryki Południowej strefę wolnego handlu obejmującą około 780 mln. ludzi.

Geopolityczny kontekst umowy

Rosnące napięcia między Europą a Stanami Zjednoczonymi, których najnowszym akordem są pomysły przejęcia Grenlandii – autonomicznego terytorium zależnego Danii – pod pozorem „kwestii bezpieczeństwa” oraz okładanie krajów UE cłami sprawiły, że umowa z Mercosurem nabrała znaczenia geostrategicznego. Donald Trump uzurpuje sobie prawo do dzielenia i rządzenia zachodnią hemisferą. Większość krajów Ameryki Południowej ma zupełnie odmienne zdanie. Umowa z UE pokazałaby, że oba bloki potrafią nawiązywać ponadkontynentalne sojusze polityczno-handlowe.

Takim argumentem posłużyło się niedawno kierownictwo największej partii w PE – Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Jej rzecznik ds. handlu międzynarodowego, szwedzki polityk Jörgen Warborn, podkreślał, że skierowanie umowy do TSUE podminowałoby unijną wiarygodność jako globalnego gracza – dając wolną rękę Chinom, aby weszły w zwolnione przez UE miejsce.

Głosowanie w PE na ostrzu noża

Ale nawet w jego własnej partii nie było jednomyślności, bo silną grupę stanowią w niej polscy europosłowie. Monolitem nie byli też generalnie popierający umowę socjaliści z S&D ani nawet liberałowie z Renew, którzy również – choćby ustami europosłanki Svenji Hahn z niemieckiej FDP – wskazywali na potrzebę wzmacniania suwerenności gospodarczej UE oraz uzyskania przez nią dostępu do innych niż amerykańskie i chińskie źródeł kluczowych surowców, w tym – jak wyliczała DW – brazylijskiego aluminium, grafitu, tantalu (odpowiednio 10, 13 i 16 proc. światowego wydobycia) czy niobu.

Brukselski serwis Politico zrobił symulację potencjalnego przyszłego głosowania nad umową w PE, która pokazała zgodność skrajnej prawicy i skrajnej lewicy w ich „nie” dla Mercosuru oraz niemal równy podział na pół wśród konserwatywnej prawicy z EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) i Zielonych. A także spory odsetek posłów niezdecydowanych we wszystkich frakcjach. Ostatecznie w PE przeważyli przeciwnicy umowy z Ameryką Południową. Teraz minie wiele czasu, zanim unijny parlament będzie głosować nad jej przyjęciem. Zadecydowało o tym 10 głosów - decyzja przeszła stosunkiem 334 do 324 przy 11 wstrzymujących się.

Otwarte pozostaje na razie pytanie, czy wobec wyniku strasburskiego głosowania zawieszone zostanie stosowanie podpisanej już przecież przez Unię Europejską umowy. Do jej prowizorycznego stosowania nie jest konieczna zgoda europarlamentu, choć taki ruch – w obliczu wyraźnej opozycji w PE do decyzji państw członkowskich – byłby politycznie bardzo ryzykowny. To w tej samej izbie – po potencjalnym korzystnym werdykcie TSUE – Komisja musiałaby przecież znaleźć większość potrzebną do ostatecznej ratyfikacji umowy.