Tysiące Polaków przenosi się na niemiecką stronę Odry | Echa polskie | DW | 29.10.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Tysiące Polaków przenosi się na niemiecką stronę Odry

Niemiecka prasa o wyludnianiu się terenów nadodrzańskich po niemieckiej stronie i nieprawdopodobnej ekspansji Polaków w tym rejonie.

Themen sind Menschen aus dem benachbarten Polen und Einzelhandel in Görlitz Beschreibung: Zwei Zwillingsstädte Görlitz und Zgorzelec haben gemeinsame Wirtschaftsinteressen in der Grenzregion. Rechte: Honorarfreie Verwendung in Email geklärt. Mail-Datum: 25.1.2012, 18:56Uhr. Zulieferer: Barbara Cöllen. Quellangabe: WalkoMedia, Doris Walkowiak, 2011

Polacy w Zgorzelcu

„W ostatnich dwóch dekadach niemiecki rejon przygraniczny z Polską doświadczył bezprecedensowego spadku populacji. Z drugiej strony właśnie tu osiedliły się tysiące osób zza wschodniej granicy” – pisze frankfurcki dziennik „Maerkische Oderzeitung”.

Jak podaje gazeta powołując się na dane przedstawione przez socjologa Marcina Tujdowskiego na konferencji Centrum Interdyscyplinarnych Studiów o Polsce (ZIP) Uniwersytetu Europejskiego Viadrina, obecnie na obszarach przygranicznych Pomorza Przedniego po saksońskie miasto Görlitz (niemiecka część Zgorzelca, red.) mieszka około 10 tysięcy Polaków. Gmina Uckermark z liczbą 1374 oficjalnie zameldowanych tu Polaków jest liderem pod względem mieszkańców będących obywatelami sąsiedniego państwa. Decydującą rolę odgrywa bliskie położenie Szczecina. „23. na 128. naszych lekarzy to Polacy", wylicza w rozmowie z gazetą Rüdiger Heicappell, dyrektor medyczny Szpitala w Schwedt. Z kolei Frank Gotzmann, dyrektor Urzędu Gartz w północno-wschodniej Brandenburgii, zwraca uwagę na to, że obecnie wśród 332 dzieci w tamtejszych żłobkach 78 to dzieci polskie, przez co „mieszkańcy z sąsiedniego kraju przyczyniają się do tego, że placówki opiekuńcze i szkoły mogą mniej martwić o swoją przyszłość”.

Jako przykład pozytywnej integracji dziennik opisuje historię rodziny Baczulis, która dwa lata temu przeniosła się do Gartz odległego o 30 kilometrów od Szczecina. Monika prowadzi tu kwiaciarnię. Jej mąż Paweł nadal dojeżdża do pracy, ale już ich dzieci chodzą do przedszkola i szkoły podstawowej w Niemczech. „Możliwości, jakie będą miały nasze dzieci w obu krajach były dla nas ważnym argumentem do przeprowadzki; także cisza w porównaniu ze zgiełkiem wielkiego miasta” – cytuje gazeta opinię Polki.

Dziennik podaje, że według danych z września b.r. w samym Frankfurcie nad Odrą było zameldowanych 1285 Polaków. „Jest tu także 466 firm zarejestrowanych przez polskich obywateli", mówi dziennikowi kierownik tamtejszego magistratu Michael Eitrich. Są to głównie firmy z branży budowlanej, ale można spotkać także firmy handlowe i IT; przedsiębiorcy z UE nie muszą mieć stałego miejsca zamieszkania w Niemczech.

Uczestnicy konferencji we Frankfurcie podkreślali, że jeszcze wielu Polaków osiedli się na terenach niemieckich aglomeracji – podaje gazeta. „W samym Berlinie jest zameldowanych 36 tysięcy Polaków. W Hamburgu mieszka ich oficjalnie 19 tysięcy; dokładnie tyle, ile łącznie w Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii. Do tej liczby dochodzą jeszcze osoby codziennie dojeżdżające do pracy w Niemczech, pracownicy sezonowi i personel pielęgnacyjny. Dyrektorka Interdyscyplinarnych Studiów oPolsce Uniwersytetu Europejskiego Viadrina, Dagmara Jajesniak-Quast, zaleca niemieckim miastom przygranicznym „bardziej aktywne podejście do imigrantów” – pisze dziennik.

Agnieszka Rycicka

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama