Tusk konkurentem Schulza na przewodniczącego KE? | Echa polskie | DW | 22.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Tusk konkurentem Schulza na przewodniczącego KE?

Donald Tusk przeciwnikiem socjaldemokraty Martina Schulza na stanowisko szefa KE, przegrana Polski w forsowaniu kontrowersyjnej technologii pozyskiwania gazu z łupków w UE oraz cd. linczu na Polakach w Kremmen.

W monachijskiej „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) wątek polski pojawia się w kontekście planowanych na najbliższy czwartek (23.05) obchodów w Lipsku 150 narodzin niemieckiej socjaldemokracji. Przy tej okazji goszczący na uroczystości jubileuszowej przedstawiciele partii socjaldemokratycznych i socjalistycznych z krajów europejskich i reszty świata zamierzają „wzmocnić internationalizm i powziąć decyzję w sprawie konkretnych politycznych przedsięwzięć”. W przeddzień uroczystości unijni socjaldemokraci i socjaliści podejmą m.in. decyzje dotyczące szczegółów technicznych związanych z wystawieniem wspólnego kandydata na szefa Komisji Europejskiej w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Autorka komentarza wskazuje na pewnego już faworyta, niemieckiego socjaldemokratę i obecnego przewodniczącego PE Martina Schulza. Susanne Hoell pisze: „Gdyby w przyszłym roku faktycznie wybór padł na niego, będzie on chyba musiał zmierzyć się z prominentnym konserwatywnym Polakiem”. Ponieważ także Europejska Partia Ludowa (EPL) zamierza wystawić swego kandydata na szefa KE, następcę Jose Manuela Barroso, wyjaśnia: „Polskiemu premierowi Donaldowi Tuskowi, zaufanemu Angeli Merkel, daje się bardzo dobre szanse na objęcie tego stanowiska i powszechne poparcie Europejczyków”.

O Polsce mowa jest też w innym artykule zamieszczonym też na łamach „Sueddeutsche Zeitung”: „ Znudzony uśmiech USA”. Autorka Cerstin Gammelink porusza w nim temat rozpowszechnionej w USA, kontrowersyjnej technologii pozyskiwania gazu z łupków techniką szczelinowania tzw. frackingu. Co do szkodliwości jej stosowania dla środowiska istnieje wiele wątpliwości w krajach UE, lecz nie w Polsce, informuje gazeta. Polska, Rumunia i kilka innych krajów wschodnioeuropejskich zabiegają o import „amerykańskiej frackingowej rewolucji do Europy”, dzięki której USA stały się „z dnia na dzień eksporterem energii”. Lecz, jak czytamy w „SZ”, pierwotna łupkowa euforia zdaje się wygasać. W Polsce w każdym razie, wskazuje autorka artykułu, multikoncern naftowy ExxonMobil odsprzedał licencje do odwiertów, a dwa inne przedsiębiorstwa zagraniczne już takie decyzje zapowiedziały. Amerykańska frackingowa rewolucja w Europie z pewnością nie będzie miała miejsca, mówiono bardzo rzeczowo w ub. wtorek w kręgu przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuy'a, pisze „SZ” nawiązując do rozpoczynającego się dzisiaj (22.05) unijnego szczytu, na którym jednym z tematów będzie kwestia pozyskiwania gazu z łupków. „Na końcu Polacy przegrali. Gdyby wszystko potoczyło się po myśli ich negocjatorów, przywódcy państw i rządów, którzy spotykają się na szczycie w Brukseli, silnie poparliby jak najszybsze wydobycie niekonwencjonalnego gazu”, pisze Cerstin Gammelink. Lecz przy przygotowaniach do szczytu, negocjatorzy z innych krajów stanowczo sprzeciwili się przypisywaniu szczególnych priorytetów stosowaniu technologii frackingu, wskazuje autorka. „Porozumiano się co do tego, że KE zostanie zobowiązana do zbadania do końca roku ‘bezpiecznych i zrównoważonych metod’ wykorzystania rezerw gazu w pokładach skał. I Polska ustąpiła”.

Neues Deutschland” (ND) zamieszcza artykuł pt. „Przeprosiny z Brandenburgii”, w którym informuje, że lincz na trzech polskich pracownikach sezonowych zatrudnionych przy zbiorach szparagów, niesłusznie posądzonych o kradzież, nadal zajmuje mieszkańców brandenburskiej wioski Kremmen. We wtorek wieczorem (22.05) odbyła się tam manifestacja zoganizowana przez antyrasistowską organizację „Kampagne Fight Rasizm Now”. Gazeta cytuje wypowiedź jej rzecznika Felixa Jourdana, który wskazuje, że przedstawiciele władz Brandenburgii i Kremmen „obawiają się o swoją opinię i chcą dalej werbować pracowników sezonowych do prac za dumpingowe stawki”. Felix Jourdan ubolewał też, że nawet w przeprosinach powtarzają oni rasistowskie uprzedzenia tych, którzy dopuścili się samosądu twierdząc, że podejrzenie o kradzieży automatycznie kierują na Polaków. Kampania gani, pisze gazeta, że wszyscy przeprosili za lincz, od burmistrza Kremmen po szefa resortu spraw wewnętrznych Brandenburgii. Jednakże nie zabiegano o zrozumienie dla tego rasistowskiego czynu wskazując na gwałtowny wzrost liczby włamań, „których najwidoczniej dokonują Polacy”, wskazywała organizacja.

Autor artykułu informuje powołując się na wypowiedzi rzecznk policji Doerte Roehrs, że „faktycznie wzrosła liczby włamań”, lecz „nie teraz, od czasu rozpoczęcia zbiorów szparagów, i nie tylko w Kremmen i okolicach, lecz w całym obszarze wokół Berlina”.

13. maja, przypomina gazeta mieszkanka Kremmer zaskoczyła w mieszkaniu trzech włamywaczy. Podejrzenie padło na polskich pracowników sezonowych zatrudnionych przy zbiorach szparagów. Czterech mieszkańców wioski postanowiło samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość: porwało, związało i pobiło trzech Polaków. Przy konfrontacji okazało się, że to nie oni są włamywaczami.

Barbara Coellen

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama