Turyngia chce zakazać neonazistowskich koncertów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 19.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Turyngia chce zakazać neonazistowskich koncertów

„Rock przeciwko zalaniu obcym żywiołem“ był chyba największym neonazistowskim koncertem w historii Turyngii. Próby zabronienia go nie powiodły się. Teraz politycy zastanawiają się, jak uniemożliwiać takie zgromadzenia.

Mała miejscowość Themar w południowej Turyngii na wschodzie Niemiec liczy 3 tys. mieszkańców. W ub. sobotę (15.07.2017) przypadało tam na jednego z nich dwóch neonazistów. Ponad 6 tys. z nich przybyło tam z różnych zakątków Europy na bodaj największy w historii tego kraju związkowego koncert neonazistowskich zespołów rockowych.

Na tę okazję za przygotowano wręcz t-shirty z napisami "Szturm na Themar" z przodu i „Dobrzy ludzie w strachu“ na plecach.

 

Późnym wieczorem, kiedy nad namiotem piwnym pociemniało niebo, stało się coś, co otworzyło oczy wszystkim tym, którzy jeszcze nie zrozumieli, o co chodzi w tym spędzie: Setki neonazistów hajlując zawołało chóralnie „Sieg Heil“. Na miejscu były trzy oddziały policji z Turyngii i kilkuset policjantów z sześciu innych krajów związkowych. Nikt nie interweniował.

Zgromadzenie czy koncert?

Premier Turyngii Bodo Ramelow (Lewica) zażądał po tym wydarzeniu wyciągnięcia politycznych konsekwencji. Aby w przyszłości w przypadku takich koncertów jak w Themar organizatorzy nie mogli powoływać się na wolność słowa, trzeba zmienić prawo do zgromadzeń publicznych – domagał się premier tego wschodnioniemieckiego landu.

Rozgłośni regionalnej MDR (Mitteldeutscher Rundfunk) Ramelow powiedział, że prawo do zgromadzeń trzeba tak doprecyzować, aby starostwa, instytucje wydające pozwolenia na takie wydarzenia czy sądy rozstrzygające odwołania od ich decyzji, już nie mogły odwoływać się do prawa do swobodnego wyrażania opinii.

Starosta miejscowości Hildburghausen zaszeregował wcześniej koncert, z racji tego, że pobierano opłaty za bilety wstępu, jako imprezę komercyjną a nie wydarzenie o charakterze politycznym. Podczas gdy zgromadzenia publiczne chronione są zapisami Konstytucji, ponieważ ich celem jest udział w kształtowaniu opinii publicznej, imprezy są traktowane jako rozrywka. Łatwiej jest je zakazać lub ograniczyć ich liczbę. Jeśli chodzi o zgromadzenia, to sądy mogą wydawać zakazy tylko w konkretnych przypadkach. Zresztą nie zawsze jest łatwo dostrzec różnicę między charakterem tych wydarzeń. W Themar na przykład, w przerwach między występami poszczególnych zespołów przemawiały różne osoby, dlatego imprezę tę sąd zakwalifikował jako zgromadzenie publiczne. 

Ramelow ocenił, że przychody organizatorów z tej imprezy wyniosły od 300 tys. do 400 tys. euro. Koszty obecności funkcjonariuszy policji pokryje podatnik.

Kubicki: "Konstytucyjnie nieuzasadnione"

Od 2006 roku prawo do zgromadzeń leży w gestii krajów związkowych. Parlament krajowy Turyngii miałby więc możliwość zaostrzenia go, ale temat jest swego rodzaju świętą krową. Wiceprzewodniczący FDP Wolfgang Kubicki powiedział, że rozumie żądania Ramelowa, które są „zrozumiałe z emocjonalnego punktu widzenia, ale nie dające się obronić z konstytucyjnego punktu widzenia”. Jeśli zaczniemy brać za kryterium zasad konstytucyjnych poglądy polityczne, postępowanie państwa będzie samowolne, bo przestanie się opierać na obiektywnej podstawie – wyjaśnił Kubicki.

Sandro Witt, kierujący turyńskim mobilnym poradnictwem przeciwko ekstremizmowi Mobit uważa, że nie jest potrzebna nowa ustawa o zgromadzeniach publicznych. - Konsekwentne stosowanie obowiązujących przepisów wystarczyłoby, aby zakazać takich koncertów – twierdzi Witt. Bardziej zastanawia go, jak to się dzieje, że w Turyngii możliwe jest zorganizowanie tak wielkiego wydarzenia muzycznego skrajnej prawicy a niemożliwe w innych krajach związkowych.

Turyngia kluczowa dla neonazistowskiego rocka

Henninga Flada, kierującego na poziomie federacji grupą roboczą „Kościół i prawicowy ekstremizm" (Bundesarbeitsgemeinschaft Kirche und Rechtsextremismus) wcale to nie dziwi. Turyngia zawsze była kluczowym miejscem dla rozwoju neonazistowskiej muzyki rockowej.

– Tam zawsze istniały szczególnie aktywne, prężne struktury ludzi, którzy organizowali takie koncerty – wyjaśnia Flad w rozmowie z Deutsche Welle. Jednym z tych ludzi jest Tommy Frenck. To on jest organizatorem tego wielkiego wydarzenia muzycznego neonazistów w Themar. Uchodzi wśród nich za kultową postać. Jego znakiem rozpoznawczym jest wytatuowany wokół szyi napis "Aryan", czyli „Aryjczyk". Frenck prowadzi zajazd niedaleko Themar, który jest miejscem spotkań neonazistów w tym regionie. W planie jest już kolejny neonazistowski koncert w Turyngii.

6000 neonazistów i 500 ich przeciwników

Jeśli otrzyma pozwolenie na tą imprezę, burmistrz Themar Hubert Böse znów zorganizuje protesty. W ub. sobotę protestowało przeciwko koncertowi ok. 500 osób. – Nie byłoby dobrze, gdyby takie pokojowe protesty się nie odbyły – powiedział burmistrz w rozmowie z DW.

– Nie chcemy ich tu mieć i uważamy, że nie ma nic, co łączyłoby ich merytorycznie z Themarem – podkreślił Böse. Nie chciał jednak odnieść się do inicjatywy premiera Ramelowa, który domaga się sprecyzowania prawa do zgromadzeń publicznych. Wskazał natomiast na konieczność zastanowienia się nad tym, czy impreza na taką skalę, z liczbą uczestników znacznie przewyższającą liczbę mieszkańców miejscowości, w której się ona odbywa, może w ogóle być zakwalifikowane jako zgromadzenie publiczne.

– Obecnych tu było ok. tysiąca funkcjonariuszy, a to przecież kosztuje – dodał.

Także Jan Raabe, ekspert ds. neonazistowskiej sceny muzycznej jest sceptyczny wobec propozycji premiera Turyngii. W rozmowie z DW powiedział, że więcej obiecuje on sobie po konsekwentnym stosowaniu istniejących już przepisów. I: należy zastanowić się konkretnie nad tym, co właściwie znaczy szczególna ochrona imprez politycznych.

O tym nikt właściwie nie rozmawia, zauważa Raabe. – Zakładam, że także przy imprezach o charakterze politycznym należy przestrzegać przepisów prawnych – podkreślił Raabe.

Chase / Shtrauchler / Cöllen

 

Reklama