TS: Berlin nie jest najgłośniejszym krytykiem działań polskiego rządu | Echa polskie | DW | 13.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

TS: Berlin nie jest najgłośniejszym krytykiem działań polskiego rządu

Polsko-niemieckie "srebrne wesele" zbiegło się z kryzysem w stosunkach polsko-niemieckich i kontrolą praworządności uruchomioną wobec Polski przez UE - pisze "Tagesspiegel".

Są takie okresy w relacjach dwóch krajów, w których „ludzie potrafią korzystać z sąsiedztwa, a polityka nie nadąża” – pisze berliński dziennik „Tagesspiegel”.

„Jakość sąsiedztwa najłatwiej ocenić po tym jak przebiega życie codzienne i jak kształtuje się na przestrzeni lat” - ocenia autor tekstu przytaczając szereg przykładów wspólnych, polsko-niemieckich inicjatyw. „Tysiące polskich i niemieckich dzieci od lat uczęszcza do polsko-niemieckich szkół. Zarówno w strefie przygranicznej, jak i w oddalonym o 70 kilometrów Berlinie, gdzie dalekowzroczni ludzie, jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, zakładali dwujęzyczne placówki”.

Społeczne przemiany potrzebują pionierów, odważnych ludzi, którzy potrafią torować drogę do pojednana nawet tych narodów, które były w stanie wojny, zauważa „ Der Tagesspiegel”. 25 lat po podpisaniu polsko-niemieckiego traktatu nie sposób nie zauważyć, że są takie okresy, w których role się odwracają: „ludzie potrafią korzystać z sąsiedztwa, a polityka nie nadąża”.

Dobre sąsiedztwo czy kryzys w dwustronnych stosunkach?

Dziennik przypomina, że w najbliższych dniach planowana jest wizyta prezydenta Polski w Berlinie i prezydenta Niemiec w Warszawie. Oficjalnie, jak zauważa autor tekstu, stosunki są dobre. „W rzeczywistości polsko-niemieckie partnerstwo przechodzi kryzys”, dodaje. Konserwatywny rząd PiS „wykorzystuje władzę, żeby zakwestionować obrany przez poprzedników proeuropejski kurs. Podkreśla narodową samodzielność tak jakby musiał bronić polskich interesów przed zamiarami Unii Europejskiej i największego sąsiada - Niemiec, którzy rzekomo chcą Polsce zaszkodzić” – zauważa „Der Tagesspiegel”.

Mądra decyzja niemieckiego rządu

Dziennik wylicza decyzje polskiego rządu podjęte w ostatnich miesiącach, zaś powściągliwość niemieckiego rządu ocenia jako mądrą strategię. „Niemiecki rząd zdecydował, że nie będzie głośno publicznie krytykował działań polskiego rządu. Pozostawia do europejskim instytucjom, które wdrożyły procedury kontrolne wobec Polski, a także Stanom Zjednoczonym, które przed szczytem NATO w Polsce mają narzędzia pozwalające wywierać naciski na Polskę”.

Mały cud?

„Der Tagesspiegel” wylicza wspólne polsko-niemieckie działania podsumowując, że to „mały cud, że w ciągu jedynie 25 lat udało się doprowadzić obustronne stosunki do takiej normalności”. Gazeta przypomina, że ci, którzy zasiedlili nowe zachodnie tereny Polski, nie mieli żadnego doświadczenia z niemieckimi sąsiadami.

W większości pochodzili z ziem wschodnich, które przeszły w ręce Związku Radzieckiego. Musieli opuścić swoją ojczyznę”. Autor tekstu w TS zauważa, że mieszkańcy NRD również musieli się nauczyć życia w rejonie przygranicznym. Przed wojną ich tereny nie graniczyły z innym krajem.

Początek nie od zera

Dziennik podkreśla, że Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl nie musieli zaczynać „od zera”. „Po wojnie było sporo sygnałów świadczących o gotowości do pojednania. Takim impulsem były działania kościoła w obu krajach”, przypomina TS. Od momentu podpisania w 1991 roku polsko-niemieckiego traktatu przybywało też instytucji ułatwiających zbliżenie obu narodów, choć nie brakowało też, jak zauważa gazeta, małych kryzysów.

Wyzwanie

Nawiązanie stabilnej, długoterminowej i osobistej relacji z niemieckimi kanclerzami przez wiele lat nie było możliwe, bo w Polsce niemal co roku następowała zmiana na stanowisku premiera, przypomina berliński dziennik. Dopiero czteroletnie rządy Jerzego Buzka zapewniły ciągłość. A prezydent Aleksander Kwaśniewski, jak zauważa ”Tagesspiegel”, stał się gwarantem dobrego sąsiedztwa. Polska przystąpiła w 1999 roku do NATO, w 2004 roku do Unii Europejskiej. „Sojusz między Polską i Niemcami nie był tylko formalny. Losy tych krajów świadomie się przenikały. Powstała wspólnota interesów, przypominająca tę między Niemcami i Francją”.

„Der Tagesspiegel” przypomina, że po zakończeniu w 2005 roku prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość. „Te rządy były ostrzeżeniem przed tym, jakim wyzwaniem dla polsko-niemieckiego sąsiedztwa może być ograniczenie dobrej woli”, wnioskuje gazeta. Pierwsze rządy PiS skończyły się po dwóch latach. Teraz, według berlińskiego dziennika, wyzwanie to się powtarza, tylko w nieco bardziej zaostrzonej formie. Rząd federalny nie wybiera sobie partnera w Warszawie, ale może próbować przekonać go do tego, że niemieckie spojrzenie na sprawy zasługuje na uwagę. Polsko-niemieckie partnerstwo jest wartością samą w sobie, podsumowuje berlińska gazeta. „Dzięki temu można Polsce wskazać zalety partnerstwa, bez grożenia jej karą. Konsultacje międzyrządowe można wykorzystać zaś do pracy nad wspólnymi projektami, które nie będą kolidować z obrazem świata propagowanym przez PiS”.

Magdalena Gwóźdź (opr.)

Reklama