Transformacja energetyczna w Niemczech. Problemy z węglem brunatnym | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 20.10.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Transformacja energetyczna w Niemczech. Problemy z węglem brunatnym

Obrońcy środowiska żądają szybkiego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w Niemczech. Wschodnie kraje związkowe są temu przeciwne.

Deutschland Ost-Länder fordern Hilfe bei Kohleausstieg (picture-alliance/dpa/J. Büttner)

Od lewej: Dietmar Woidke, Reiner Haselhoff i Michael Kretschmer na konferencji w Berlinie 19.10.2018

Trzej panowie zasiadający za stołem w sali konferencji prasowych niemieckiego rządu w Berlinie mają zatroskane miny. Premierzy krajów związkowych Brandenburgii, Saksonii-Anhalt i Saksonii zebrali się w niej aby przedstawić swój punkt widzenia na postulat szybkiego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w Niemczech.

Już za kilka tygodni specjalna komisja ekspertów ma ustalić, do kiedy Niemcy powinny zrezygnować z tego paliwa kopalnego. Obrońcy klimatu i część ministrów rządu Merkel jest zdania, że właściwym terminem byłby rok 2030. Przede wszystkim dlatego, że przynajmniej częściwo pomogłoby to Niemcom zrealizować ambitne cele związane z ochroną klimatu. Na razie się to im nie udaje. Na pewno nie uda się im ograniczyć o 40 procent emisji gazów cieplarnianych, co miało nastąpić już w roku 2020.

Rozstanie z węglem brunatnym do 2042 roku

Premierzy: Dietmar Woidke (SPD) z Brandenburgii, Reiner Haseloff (CDU) z Saksonii-Anhalt i Michael Kretschmer (CDU) z Saksonii są zdania, że w ich krajach związkowych można będzie zaprzestać wydobywać węgiel brunatny dopiero w latach 2035-2042, ale pod warunkiem uzyskania 60 mld euro na stworzenie nowych, innowacyjnych miejsc pracy. - Jest to dla nas ważne i jesteśmy to winni naszym obywatelom. Najpierw nowe miejsca pracy, a potem możemy rozstać się z węglem brunatnym - powiedział Michael Kretschmer. W tej chwili w tych trzech landach kopalnie węgla brunatnego dają zatrudnienie 10 tys. ludzi. Jeśli dodamy do tego przemysł związany z węglem brunatnym jest ich znacznie więcej.

Rozczarowanie polityką 

W ostatnich latach w nowych krajach związkowych narasta rozczarowanie polityką rządu federalnego wobec nich. Michael Kretschmer wyliczył, że od roku 1990, w którym natąpiło zjednoczenie Niemiec, rząd federalny zmniejszył do 60 procent emisje szkodliwych dla klimatu gazów cieplarnianych na koszt nowych landów poprzez zlikwidowanie wielu zakładów przemysłowych byłej NRD, a wraz z nimi wielu miejsc pracy. Uważa za niesprawiedliwe, że teraz rząd RFN ponownie chce likwidować miejsca pracy we wschodnich landach w imię swych ambitnych celów klimatycznych. Premier Haseloff z Saksonii-Anhalt zwrócił ze swej strony uwagę, że o ile emisje gazów cieplarnianych związanych z użyciem węgla brunatnego jako paliwa stale spadają, to ich emisje w ruchu drogowym w Niemczech utrzymują się na tym samym poziomie. - Musimy zrealizować nasze cele klimatyczne, ale to wymaga solidarnej postawy 82 mln obywateli Republiki Federalnej, a nie tylko ofiar ze strony kilkuset tysięcy mieszkańców regionów, w których wydobywa się węgiel brunatny - stwierdził polityk CDU.

Tego samego zdania są członkowie obywatelskiego stowarzyszenia "Za węglem brunatnym z Łużyc". - 60 mld euro w ciągu 20 lat na nowe miejsca pracy to brzmi obiecująco, ale jeśli chodzi o utrzymanie struktury przemysłowej w nowych landach nie posunęliśmy się jeszcze ani o krok naprzód. A kiedy ich młodzi mieszkańcy nie będą widzieli dla siebie żadnej prespektywy zawodowej, to jest oczywiste, że będą wtedy głosować na partie o profilu radykalnym - stwierdził w wywiadzie dla Deutsche Welle przewodniczący stowarzyszenia Wolfgang Rupieper. 

Opalana węglem brunatnym elektrownia Jänschwalde w Brandenburgii

Opalana węglem brunatnym elektrownia Jänschwalde w Brandenburgii

Długi cień AfD 

Już dziś w wielu częściach nowych krajów związkowych populistyczna i konserwatywna Alternatywa dla Niemiec jest najsilniejszą partią, która otwarcie sprzeciwia się zaprzestaniu wydobycia węgla brunatnego. - Niezależnie od wszystkich strań związanych z osiągnięciem założonych celów klimatycznych, dla mnie podstawowym celem jest utrzymanie stabilizacji politycznej w ramach naszego wolnościowego i demokratycznego porządku konstytucyjnego - podkreśla premier Haseloff:

Zgoła inaczej widzi to wszystko partia Zielonych. Jej ekspert ds. klimatu Oliver Krischer powiedział w wywiadzie dla Deutsche Welle, że "niemal każdego dnia jakiś zwolennik wydobycia węgla straszy nas, że bez niego naszemu państwu grozi bieda i nieszczęście. Dziś wystąpili w tej roli premierzy Brandenburgii, Saksonii-Anhalt i Saksonii. Ich upór w sprawie utrzymania wydobycia węgla brunatnego powinien nas niepokoić, ponieważ mieszkańcy regionów, w których się go wydobywa potrzebują jasności w tej sprawie i perspektywy dla siebie". Z drugiej strony także Krischer popiera żądanie poważnego dofinansowania tych regionów, w których zostanie wstrzymane wydobycie węgla brunatnego.

Wspomniana wcześniej komisja ekspertów przedstawi swój raport ws. węgla brunatnego jeszcze przed rozpoczęciem w grudniu międzynarodowej konferencji klimatycznej w Katowicach, ale nie jest wcale wykluczone, że dyskusja ws. węgla brunatnego wtedy się jeszcze bardziej nasili.

Redakcja poleca

Reklama