′To, co skasował Wach, nie wyjdzie mu na zdrowie′ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

'To, co skasował Wach, nie wyjdzie mu na zdrowie'

Niemiecka prasa i portale internetowe szeroko komentują pojedynek Władimir Kliczko-Mariusz Wach i są pełne uznania dla pokonanego Polaka.

Wladimir Klitschko bleibt Weltmeister. Im Kampf gegen den Polen Mariusz Wach in Hamburg. Foto: dapd - eingestellt von ml

Pojedynek Kliczko-Wach oglądała 15-tysięczna widownia i miliony telewidzów

"Przez najbliższe dni Mariusz Wach będzie miał ciężkie bóle głowy" - ocenia dziennik Die Welt. "Cztery centymetry wyższy Wach i do tego o cztery lata młodszy i cztery funty cięższy zaimponował sobotniej nocy nie tylko swoimi proporcjami ciała. Polak, niepokonany w 27 walkach, o szerokiej szczęce nieoczekiwanie okazał się być zawodnikiem walczącym w myśl motta tego wieczoru: 'Fight from your heart'.

Lecz nie jest zdrowe to, ile ciosów skasował ten zacięty olbrzym z Krakowa, nie uginając się nawet w kolanach. (...) Imponujące było to, ile potrafił wytrzymać do ostatniego gongu ten bokser, który wkroczył na ring jako absolutny outsider". (...) Pomimo przewagi, Kliczko musiał przez cały czas piekielnie uważać, żeby nie było jakiejś przykrej niespodzianki. (...) Olbrzym z sąsiedzkiego kraju, znany do tej pory tylko insiderom, przyjechał jednak do Niemiec, odmiennie niż większość jego poprzedników, nie tylko po to, by odebrać kiesę z pół miliona euro. Po odważnym pojedynku akcje Wacha gwałtownie windowały w górę i miejmy nadzieję, że dodadzą odwagi temu jeszcze mało znanemu zawodnikowi wagi ciężkiej, by kiedyś znów rzucić się z pięściami na jednego z od lat niepokonanych braci Kliczko. Byłoby to błogosławieństwem dla tej królewskiej kategorii, która powoli ziewa z nudów".

Der polnische Herausforderer Mariusz Wach kämpft am 11.11.2012 gegen den ukrainischen Boxweltmeister der IBF, WBO, WBA und IBO im Schwergewicht, Wladimir Klitschko, in der O2 World in Hamburg im Ring. Klitschko gewann den WM-Kampf gegen Wach nach Punkten. Foto: Marcus Brandt/dpa

Mariusz Wach wyzwał championa

Focus-Online pisze: "Obojętnie jak silne były ciosy Kliczki, Wach nie padł. 'To było właściwie niemożliwe, że on wciąż się trzymał na nogach. To dla mnie zagadka' - powiedział z niedowierzaniem wielokrotny mistrz świata wagi ciężkiej i zaznaczył: 'Jestem zadowolony, że nie wygrałem przez nokaut'. (...) Wach absolutnie nie był bezbronną ofiarą. Facet potężny jak szafa, niepokonany od 27 pojedynków, był przez cały czas groźnym przeciwnikiem, co pokazał w jednej w wczesnych rund, kiedy trafił Kliczkę tak, że ten aż się zatoczył. 'Poślizgnąłem się'- wyjaśniał potem champion, który musiał mieć szytą powiekę lewego oka. Polska prasa chciała usłyszeć od Wacha, dlaczego nie boksował tak, jak zazwyczaj. 'Boksuje się tak, jak pozwala na to przeciwnik'- wyjaśnił pokonany".

"On po prostu nie chciał paść" - pisze Sueddeutsche Zeitung, zaznaczając, że pomimo zwycięstwa na punkty, Kliczko nie może być zadowolony. Nie powiódł się jego zamiar, by wcześnie skończyć walkę".

"Wach nie posiadał się ze szczęścia" - pisze monachijska gazeta. "Miał porządnie podbite prawe oko, lewe nawet jeszcze bardziej - ale jednak przetrwał. W ósmej rundzie bez mała doszłoby do przerwania walki, sędzia ringowy konsultował się z polską ekipą, ale stamtąd nadszedł sygnał: walka idzie dalej". Gazeta zaznacza, że w odróżnieniu do trenera Kołodzieja Wach był dość samokrytyczny. (...) "'Byłem po prostu wolniejszy niż Kliczko, to były te kluczowe momenty' - powiedział. Tak szybko nie liczy na następną szansę sięgnięcia po tytuł mistrza świata - musiałby się dopiero znów kwalifikować do tej walki".

GettyImages 156000274 Polish boxer Mariusz Wach attends a press conference after his fight against Ukrainian heavyweight boxing world champion Wladimir Klitschko in the IBF, IBO, WBO and WBA title bout at the O2 arena on November 10, 2012 in the nothern German city of Hamburg . Klitschko was awarded the fight 120-107, 120-107, 119-109 by the three judges to earn the 59th victory of his career on his 22nd world title bout against the 32-year-old challenger. AFP PHOTO / JOHN MACDOUGALL (Photo credit should read JOHN MACDOUGALL/AFP/Getty Images)

Prasa jest pełna uznania dla Polaka

Sportowy portal Kicker.de zaznacza, że "Kliczko, niepokonany od 8 lat dominował nad starającym się co prawda, lecz powolnym przeciwnikiem od samego początku. Lecz niepodzielnie panujący na ringu mistrz wagi ciężkiej po raz pierwszy w swojej karierze w osobie Polaka napotkał na większego od siebie przeciwnika. Pomimo, że "Wiking" Wach nie potrafił wykorzystać tej przewagi, wykazał się jednak wielkimi zaletami przyjmując ciosy. Widownia, a wśród niej hollywoodzki gwiazdor, słynny odtwórca roli boksera Rocky Silvester Stallone obejrzała jednostronną, ale trzymającą w napięciu walkę".

"To była najbardziej emocjonalna walka w jego karierze" - pisze tabloid Bild w komentarzu pod tytułem "Kliczko zwyciężył dla swojego zmarłego trenera".

"O godz. 0.05 skończyła się walka, lecz wtedy zaczęły się wielkie emocje. Władimir zadedykował tę walkę swemu trenerowi Emanuelowi Stewardowi, który zmarł przed dwoma tygodniami na raka. (...) Jutro Władimir wraz z bratem Witalijem polecą na jego pogrzeb do Detroit.

O Mariuszu Wachu Bild pisze: "Pojedynek przed 15-tysięczną widownią w Hamburgu przekraczał jego siły, brakowało mu doświadczenia, techniki i szybkości. Nie pomógł przy tym nawet jego wzrost: Wach jest wyższy (2,02 m) od Kliczki (1,98 m). Polak dostał cięgi - na oczach swojej żony i ich niespełna 2-letniego synka. Tylko raz tata Wach pokazał, dlaczego wolno mu było wyzwać championa na ten pojedynek: w 5. rundzie zadał Kliczce kilka ciosów".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Tomasz Kujawiński

Reklama