„TAZ” donosi z Wrocławia: Nadodrze jak Kreuzberg | Echa polskie | DW | 22.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

„TAZ” donosi z Wrocławia: Nadodrze jak Kreuzberg

Lewicowy, niemiecki dziennik „Tageszeitung” publikuje reportaż z Wrocławia, który szykuje się do roli Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

DW euromaxx_22.12.14_Breslau

Wrocław

Reporter Uwe Rada zwiedza ulice Wrocławia – nazywanego w artykule uparcie „Breslau” – dostrzegając wszędzie ślady historii miasta. Opowiadają też o niej sami wrocławianie, m.in. Wiola Wojnowska, która za 2 mln euro kupiła na Pl. Solnym kamienicę należącą przed wojną do żydowskiej rodziny Oppenheimów. Rewitalizacja zabytku kosztowała kolejne 2,5 mln euro. – Będziemy dzięki temu mieć tu miejsce, które jest częścią historii i kultury tego miasta – mówi właścicielka.

Rewitalizacja tej akurat kamienicy to tylko fragment większego planu, wspieranego przez samorząd. – Wrocław ma w końcu wskoczyć do pierwszej ligi miast europejskich. Chodzi o to, by to byłe niemieckie miasto stało się polskie, ale i o Europę. Bo to do niej należą oba miasta – i to z przeszłości , i obecne – mówi reporterowi „TAZ” prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Nadodrze jak berliński Kreuzberg

Deutschland Polen Stadt Breslau vor dem zweiten Weltkrieg

Wrocław przed wojną

„We Wrocławiu opowiada się historię tego europejskiego miasta, wychodząc od jego mieszkańców” – pisze „TAZ”, która wspomina i żydowskich mieszkańców Wrocławia, i wojnę, i jej skutki, którymi były m.in. przesiedlenia Polaków. Także zmianę charakteru niektórych miejsc, m.in. Nadodrza, które w czasach PRL było jedną z najbardziej niebezpiecznych części Wrocławia. „Miasto długo zaniedbywało tę dzielnicę, rewitalizacja zaczęła się w 2009 roku. Dziś Nadodrze to 30 galerii sztuki i wielu nowych, młodych mieszkańców. Niektórzy porównują je z Kreuzbergiem” – czytamy.

„TAZ” wspomina też o innych miejscach i symbolach Wrocławia, które kojarzą się z tym miastem i stały się częścią jego dorobku kulturowego, m.in. o Pomarańczowej Alternatywie, kultowym mlecznym Barze Barbara, wystawach i imprezach kulturalnych, życiu studenckim w mieście.

Ale Europa to przecież coś więcej niż event i wrocławianie zwracają na to uwagę. – Europejska Stolica Kultury przypomina trochę sklep, w którym kupuje się imprezy. Ważne, by wszystko było ładnie opakowane i pokazane na wystawie. Potem interes się zwija i przenosi do innego europejskiego miasta – podsumowuje projekt Krzysztof Kopka, reżyser teatralny. Są też pozytywne głosy. – Po 2016 nadal chcemy być mostem między Warszawą a Berlinem – mówi Wiola Wojnowska.

Opr. Monika Margraf

Reklama