Tagesspiegel: ambasador Polski powodem irytacji w Berlinie | Echa polskie | DW | 19.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Tagesspiegel: ambasador Polski powodem irytacji w Berlinie

Ambasador RP Andrzej Przyłębski „szorstko potraktował” szefa MSZ Niemiec Heiko Maasa, nazywając ostatnie sto lat niemieckiej polityki wobec Polski „katastrofą”. W pisemnej wersji przemówienia były inne słowa.

Przemówienie Przyłębskiego: ostatnie sto lat niemieckiej polityki wobec Polski było „katastrofą”

Przemówienie Przyłębskiego: ostatnie sto lat niemieckiej polityki wobec Polski było „katastrofą”

„Rządom Polski i Niemiec nie udaje się nawiązać harmonijnej współpracy. Nawet projekty, które mają służyć dobrosąsiedzkim relacjom, pozostawiają po sobie wrażenie szorstkiego traktowania” – pisze Christoph von Marschall w internetowym wydaniu dziennika „Tagesspiegel”. 

Marschall zaznacza, że ta ocena dotyczy także konferencji „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski (1918-2018), która odbyła się pod koniec ubiegłego tygodnia w niemieckim MSZ w Berlinie.

Dziennikarz przytacza wypowiedź Sybille Kathariny Sorg, współprzewodniczącej polsko-niemieckiej komisji międzyrządowej, która otwierając konferencję powiedziała, że niemiecki rząd chce za pomocą krytycznego spojrzenia w przeszłość zrobić Polsce prezent z okazji 100 rocznicy państwowego odrodzenia Polski w 1918 roku, aby „wspólnie pielęgnować kulturę pamięci”.

Pozytywny sygnał wobec Polski

Marschall podkreśla, że władze w Berlinie chciały wysłać Warszawie sygnał: „Niemcy są świadome faktu, że ich podejście do sąsiadów na Wschodzie było przez długi czas destruktywne, wyciągnęły z tego wnioski i zabiegają od trzydziestu lat o dobre partnerstwo”.

Dziennikarz „Tagesspiegla” zwraca uwagę, że w przemówieniu otwierającym konferencję szef niemieckiej dyplomacji, pomimo oczywistych różnic w polityce europejskiej, akcentował dobre sąsiedztwo z Polską. Maas podkreślił, że od objęcia stanowiska w marcu br. trzykrotnie był w Polsce. Apelował do obu stron: „Kto, jak nie my, Niemcy i Polacy, mogą utrzymać jedność Europy”.

Wystąpienie ambasadora RP

„Polski ambasador Andrzej Przyłębski, który zastępował nieobecnego ministra Jacka Czaputowicza, nie pochwycił jednak wyciągniętej ręki” – podkreśla Marschall. Przemówienie ambasadora zawierało ocenę,  że całe ostatnie sto lat niemieckiej polityki wobec Polski było „katastrofą” – czytamy w „Tagesspieglu”. Zdaniem Przyłębskiego po 1989 roku „sytuacja nie rozwinęła się tak, jakby sobie życzyła większość Polaków. „Sąsiedztwo nie jest satysfakcjonujące” – mówił ambasador.  

Uścisk dłoni: ambasador RP Andrzej Przyłębski (l.) i szef MSZ Niemiec Heiko Maas

Uścisk dłoni: ambasador RP Andrzej Przyłębski (l.) i szef MSZ Niemiec Heiko Maas

Jak pisze Marschall, taka interpretacja relacji polsko-niemieckich w ostatnich trzech dekadach spotkała się z krytyką wśród uczestników konferencji. Gesine Schwan, była pełnomocniczka niemieckiego rządu do kontaktów z Polską, dała publicznie upust swojemu oburzeniu, co spotkało się z aplauzem.

Wielu uczestników dyskusji dystansowało się od oceny ambasadora. „Przyłębski nie podjął jednak żadnej próby skorygowania wrażenia, że pojęcie katastrofy dotyczy także okresu pojednania i dobrego sąsiedztwa po 1989 roku” – czytamy w „Tagesspieglu”.

Czy warto zabiegać o współpracę?

„Niemieccy dyplomaci i uczestnicy konferencji wyciągnęli wniosek, że szorstki występ był zamierzony” – pisze Marschall. Pytają, jaki sens mają wysiłki o kooperację, gdy tylko jedna strona o to zabiega, a druga blokuje?

Inni wskazują na fakt, że przemówienie Maasa było „inwestycją w przyszłość”. Polski rząd nie reprezentuje większości Polaków, lecz jedynie 35 do 40 proc. wyborców – pisze „Tagesspiegel”. Marschall przypomina, że do podobnego spięcia doszło też trzy tygodnie temu podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Berlinie.

Niemcy za mało wiedzą o Polsce

„Tagesspiegel” podkreśla, że zarówno ostatnia konferencja, jak i wcześniejsze Forum Polsko-Niemieckie pokazały, że społeczeństwo obywatelskie w obu krajach jest silne i nie da się „zepchnąć na boczny tor”.

Widoczne stało się jednak i to, że świadomość konfliktów Niemiec z Francją jest w niemieckim społeczeństwie znacznie większa, niż wiedza i poczucie historycznej winy wobec sąsiadów wschodnich, przede wszystkim Polski.

Rzecznik ambasady RP w Berlinie Dariusz Pawłoś powiedział Deutsche Welle, że w pisemnej wersji przemówienia ambasadora była mowa o „ponad połowie” ostatniego stulecia jako katastrofie niemieckiej polityki wobec Polski, lecz w przemówieniu podczas konferencji Przyłębski omyłkowo użył sformułowania „ostatnie sto lat”.     

 

Redakcja poleca

Reklama