Sztuczna inteligencja szkodzi środowisku? Nie tylko energia
15 kwietnia 2026
Sztuczna inteligencja szkodzi środowisku w znacznie większym stopniu i niż dotychczas sądzono, a jej wpływ jest bardziej różnorodny – do takiego wniosku doszła naukowczyni Sophia Falk w swojej pracy doktorskiej. Jak wyjaśniła Falk, szkolenie dużego modelu sztucznej inteligencji może zużyć kilkaset milionów litrów wody.
Według jej obliczeń jedna runda szkolenia ChatGPT-4 wymaga około 927 milionów litrów wody, co pozwalałoby pokryć dzienne zapotrzebowanie około 12 700 osób przez cały rok. Ponadto, jak twierdzi Falk, podczas wydobycia surowców i produkcji chipów powstają substancje chemiczne, które przedostają się do środowiska i według analizy naukowczyni mogą być potencjalnie rakotwórcze dla ludzi.
Badania pokazały też, że dotychczasowe szacunki dotyczące zużycia zasobów były zaniżone: potrzeba około jednej trzeciej więcej surowców niż dotychczas obliczano. Podczas gdy zużycie energii jest dobrze udokumentowane, brakuje wiarygodnych danych dotyczących innych skutków rozwoju AI dla środowiska.
W odróżnieniu od dotychczasowych badań praca Sophii Falk uwzględnia nie tylko zużycie energii i emisję CO2, ale łącznie 16 kategorii środowiskowych. Należą do nich również użytkowanie gruntów oraz zanieczyszczenia szkodliwe dla ludzi i ekosystemów.
Nie każde zadanie musi rozwiązać AI
Według Falk skutki te nie pojawiają się w miejscu użytkowania. Surowce wydobywa się na przykład w Ameryce Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej, ale produkcja półprzewodników odbywa się w dużej mierze na Tajwanie. – Dotknięte regiony często pozostają niewidoczne w debacie – powiedziała Falk podczas cyklu wydarzeń „Socialbar Bonn”. Jednocześnie firmy rzadko udostępniają przejrzyste dane; wyniki należy więc traktować jako przybliżone.
Falk uważa, że polityka i nauka muszą podjąć działania w tej dziedzinie. Skupianie się na wydajności, na przykład w przypadku centrów danych, to za mało, bo bardziej wydajne systemy mogą ogólnie powodować większe wykorzystanie, a tym samym większe zużycie zasobów. Zdaniem badaczki w ocenach skutków inwestycji i regulacjach powinno się bardziej uwzględniać bezwzględny wpływ na środowisko i dodatkowe kryteria.
Również w codziennym życiu można postępować bardziej świadomie: nie każde zadanie musi być rozwiązywane za pomocą sztucznej inteligencji. W dłuższej perspektywie – podobnie jak w przypadku konsumpcji bez plastiku – może się rozwinąć bardziej krytyczne podejście do technologii cyfrowych – oceniła badaczka.
Praca doktorska Falk powstała w Bonn AI Sustainable Lab, czyli grupie badawczej na Uniwersytecie w Bonn. Jest uważana za jedną z pierwszych kompleksowych analiz wpływu sztucznej inteligencji na środowisko w całym jej cyklu życia. Planowane są kolejne badania dotyczące nowego sprzętu i dodatkowych komponentów.
KNA/ widz