Szef niemieckiej dyplomacji krytykuje ″wygodnictwo″ w walce z rasizmem | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 02.09.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Szef niemieckiej dyplomacji krytykuje "wygodnictwo" w walce z rasizmem

Po zamieszkach w Chemnitz Heiko Maas wezwał Niemców do większego zaangażowania w walce z rasizmem i na rzecz umocnienia demokracji.

Uczestnicy demonstracji w Chemnitz protestujący przeciwko nagonce na uchodźców

Uczestnicy demonstracji w Chemnitz protestujący przeciwko nagonce na uchodźców

W wywiadzie dla "Bild am Sonntag" minister spraw zagranicznych Heiko Maas (SPD) zarzucił Niemcom "wygodnictwo" w walce z rasizmem i staraniach na rzecz umocnienia demokracji. Jak stwierdził dosłownie: "Moje pokolenie otrzymało w prezencie wolność, praworządność i demokrację. Nie musieliśmy ich wywalczyć i zbyt często traktujemy te wartości jako oczywiste". Jego zdaniem w niemieckim społeczeństwie "zagnieździło się wygodnictwo, które musimy przezwyciężyć".

Musimy przezwyciężyć dyskursywny marazm i letarg

Minister spraw zagranicznych Heiko Maas

Minister spraw zagranicznych Heiko Maas

Nawiązując do antymigranckich zamieszek na ulicach Chemnitz minister Maas oświadczył, że "bardzo często" był pytany o nie przez polityków unijnych. Mając to na uwadze powiedział: "Musimy wstać z kanapy i zabrać głos. Musimy zakończyć trwający latami dyskursywny marazm i letarg" i włączyć się do dyskusji na temat przejawów wrogości wobec uchodźców i migrantów, prawicowego ekstremizmu i rasizmu. Chociażby dlatego, że - jak dodał - społeczność międzynarodowa bardzo uważnie przygląda się Niemcom, czy te zjawiska dają w nich o sobie znać. "Jeśli na naszych ulicach dziś ponownie można zaobserwować hitlerowskie pozdrowienie, to jest to hańba dla naszego kraju", podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Całe społeczeństwo ma dziś obowiązek ratować dobre imię Niemiec na świecie. "Musimy przeciwstawić się prawicowemu ekstremizmowi i nie możemy się od tego uchylać. Musimy zaakcentować nasz sprzeciw przeciwko neonazistom i antysemitom" - oświadczył dosłownie Heiko Maas.

Minister sprawiedliwości o zagrożeniu ze strony prawicy

Minister sprawiedliwości Katarina Barley zażądała, żeby śledztwo w sprawie zamieszek w Chemnitz wyjaśniło, w jakim stopniu za antymigranckimi demonstracjami i protestami kryją się ugrupowania skrajnie prawicowe. "Nie będziemy tolerować podważania przez prawicowych ekstremistów fundamentów, na których opiera się nasze społeczeństwo" - powiedziała Barley w wywiadzie dla "Bild am Sonntag".

Jak dodała, prokuratura generalna bardzo uważnie obserwuje wydarzenia z Chemnitz i dzieli się swymi spostrzeżeniami i wnioskami z władzami Saksonii. "Chodzi o wyjaśnienie, jakie organizacje kryją za zmobilizowaniem prawicowych ekstremistów, skłonnych do użycia przemocy" - wyjaśniła Katarina Barley.

Wspomniany wcześniej Heiko Maas i inni politycy zażądali, żeby kontrwywiad zaczął obserwować partię AfD. Przewodnicząca partii Zielonych Annalena Baerbock powiedziała, że Alternatywa dla Niemiec otwarcie wezwała do antymigranckich protestów w Chemnitz i miała wpływ na wybuch zamieszek na ulicach tego miasta. "Dlatego Federalny Urząd Ochrony Konstytucji musi przyjrzeć się uważnie działaniom AfD" - oświadczyła Baerbock w Chemnitz.

Klimat społeczny w Niemczech coraz bardziej się brutalizuje

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez instytut badania opinii publicznej Emnid na zlecenie dziennika "Bild am Sonntag", większość Niemców (66 procent) jest zdania, że prawicowy radykalizm jest większym problemem we wschodnich krajach związkowych niż w landach zachodnich. Co ciekawe, opinię tę podziela większość, bo 57 procent mieszkańców landów wschodnich.

W ankiecie poruszono także kwestie niemieckiej polityki migracyjnej i azylowej. Połowa Niemców jest zdania, że masowy napływ uchodźców i migrantów do Niemiec stanowi zagrożenie i że Niemcy przyjęły ich zbyt wielu. Tylko 35 procent ankietowanych oświadczyło, że liczba migrantów jest właściwa i dostosowana do możliwości kraju. Z drugiej strony zaledwie 27 procent Niemców okazuje zrozumienie dla protestów i demonstrancji przeciwko migrantom. Większość, bo 66 procent, uważa je za niewłaściwe. Równocześnie aż 71 procent ankietowanych uznało za słuszne protesty przeciwko aktom przemocy, których dopuścili się przybyli do Niemiec migranci. 

Dwie trzecie uczestników tej ankiety uważa, że Niemcy zmieniły się na niekorzyść wskutek masowego napływu uchodźców na jesieni 2015 roku. Równocześnie jednak tylko jedna trzecia z nich czuje się dziś bardziej zagrożona niż przed trzema laty. Na uwagę zasługuje inny wynik ankiety instytutu Emnid - aż 82 procent Niemców uważa, że klimat społeczny w kraju wyraźnie się zbrutalizował w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat.

Seehofer chce europejskiego rozwiązania problemu migracyjnego

Wywiadu dla "Bild am Sonntag" udzielił także federalny minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer, który przyznał, że Niemcy zmieniły się w ostatnim czasie. Zmalała granica tolerancji, dyskusje uległy zaostrzeniu, społeczeństwo żywi obawy w związku z polityką migracyjną i azylową rządu. "Ta sprawa dzieli i polaryzuje społeczeństwo w naszym kraju", stwierdził szef MSW.

Szef MSW Horst Seehofer na granicy niemiecko-austriackiej (27.08.2018)

Szef MSW Horst Seehofer na granicy niemiecko-austriackiej (27.08.2018)

Seehofer podkreślił, że Niemcy i inne państwa unijne powinny w dalszym ciągu poszukiwać wspólnie ogólnoeuropejskiego rozwiązania problemu migracyjnego. "Wyzwania związane z migracją będą nas zajmować jeszcze przez wiele lat. Co prawda liczba migrantów zmalała, ale związane z nimi problemy pozostały. Z tego względu pilnie potrzebujemy ogólnoeuropejskiego rozwiązania tej sprawy, od którego niestety wciąż jesteśmy jeszcze bardzo oddaleni" - oświaczył minister Seehofer.

DW, dpa, rtr, KNA, epd / pa

Redakcja poleca

Reklama