Szef MSW Bawarii chce śledzić dzieci podejrzane o terroryzm | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.06.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Szef MSW Bawarii chce śledzić dzieci podejrzane o terroryzm

Nieletni podejrzewani o terroryzm powinni być śledzeni przez niemieckie tajne służby - twierdzi szef MSW w Bawarii.

Deutschland Politischer Aschermittwoch der CSU in Passau (Getty Images/AFP/T. Kienzle)

Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann przemawia na imprezie CSU w Passawie (01.03.2017)

"Kiedy mamy konkretne wskazówki świadczące o bliskich powiązaniach jakiegoś dwunastolatka z ugrupowaniem islamistycznym, to powinniśmy mieć także prawo śledzenia go" - oświadczył minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann w wywiadzie dla grupy medialnej Funke. "Nieletni popełniali już ciężkie przestępstwa", dodał. Dlatego niemiecki kontrwywiad i inne tajne służby powinny roztoczyć nad nimi dyskretną opiekę, podkreślił szef bawarskiego MSW.

Należy znieść barierę wieku

Minister Hermmann "pilnie" radzi też znieść obowiązującą obecnie barierę wieku 14 lat, od której służby mogą śledzić młodocianych podejrzewanych o kontakty z terrorystami, względnie o planowanie zamachu terrorystycznego. W Bawarii już tak się stało i to rozwiązanie zdaje egzamin. Naturalnie odnosi się to tylko do podejrzenia o terroryzm, ponieważ we wszystkich innych sprawach bawarski kontrwywiad nie śledzi dzieci.

Ważny temat walki wyborczej

CDU i CSU uczyniły bezpieczeństwo wewnętrzne jednym z głównych tematów kampanii w tegorocznych wyborach do Bundestagu. Granicę 14 lat, od której niemiecki kontrwywiad może śledzić osoby podejrzane o terroryzm, wprowadzono w ubiegłym roku, po tym jak 15-letnia licealistka marokańskiego pochodzenia raniła nożem policjanta z Hanoweru. Miała ona od dawna bliskie powiązania z islamistycznymi fundamentalistami.

W 2014 roku, a więc na dwa lata przed zamachem na policjanta, nastolatka chciała wyjechać do Syrii i przyłączyć się do dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Już jako siedmiolatka była wyróżniającą się uczennicą szkoły koranicznej działającej z inicjatywy Stowarzyszenia Niemieckojęzycznego Kręgu Islamskiego w Hanowerze, a od 2014 roku pozostawała pod obserwacją służb monitorujących środowisko radykalnych muzułmanów. Jej przypadek dowodzi, że sporny postulat bawarskiego ministra spraw wewnętrznych nie jest obliczony tylko na potrzeby walki wyborczej.

Nie trzeba centralizować służb

Joachim Herrmann jest czołowym kandydatem bawarskiej CSU we wrześniowych wyborach powszechnych w RFN i w razie zwycięstwa chadeków ma spore szanse na objęcie teki federalnego ministra spraw wewnętrznych. Wcześniej odrzucił propozycję utworzenia centralnej instytucji koordynującej pracę kontrwywiadu i innych tajnych służb, zgłoszoną przez piastującego obecnie ten urząd Thomasa de Maizière'a z CDU. Hermann uważa, że dotychczasowy model ich działania, oparty na strukturach landowych, sprawdza się w praktyce i nie wymaga takich radykalnych zmian. Hermann zgadza się jednak z opinią, że należałoby usprawnić wymianę informacji operacyjnych między nimi.  

DW, afp, dpa, epd / Andrzej Pawlak

Reklama