Szczyt w Sybinie: kwestia praworządności na szczycie UE w czerwcu | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 09.05.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Szczyt w Sybinie: kwestia praworządności na szczycie UE w czerwcu

Mocniejsza ochrona praworządności w UE była jednym z głównych punktów debaty o programie Unii do 2024 r. „Praworządność do istota naszych działań” – powiedział Donald Tusk po szczycie w Sybinie.

Donald Tusk szef Rady Europejskiej na szczycie w Sybinie

Donald Tusk szef Rady Europejskiej na szczycie w Sybinie

Przywódcy 27 krajów Unii (bez Wlk. Brytanii) spotkali się w czwartek na kilkugodzinnym szczycie w rumuńskim Sybinie. W Dniu Europy, czyli 69. rocznicy deklaracji Roberta Schumana uchodzącej za jeden z kamieni węgielnych eurointegracji, przyjęli oni „Deklarację z Sybina”. Zawiera ona dziesięć zobowiązań m.in. w sprawie zachowania jedności i sprawiedliwości, a także demokracji i praworządności. Ten bardzo ogólnikowy dokument jest dowodem na to, że pierwotne plany dot. poważnej dyskusji nad priorytetami Unii na okres 2019-24 zostały przesunięte na czas po eurowyborach z 26 maja.

– „Program strategiczny” UE na kolejne pięć lat zatwierdzimy na szczycie w czerwcu. Przywódcy krajów Unii, którzy mają demokratyczny mandat ze swych wyborów krajowych, zamierzają wziąć w pieczę kierunki, wg jakich powinna podążać Unia – zadeklarował szef Rady Europejskiej Donald Tusk po zakończeniu obrad w Sybinie. Jego głos wpisał się w tradycyjne unijne napięcie czy wręcz rywalizację między rządami państw UE, a Parlamentem Europejskim (wspieranym przez Komisję Europejską) lubiącym podkreślać, że jest jedyną instytucją unijną wyłanianą w bezpośrednich wyborach.

Jednak „pieniądze za praworządność”?

Prace nad „Deklaracją z Sybina”, które trwały od ponad tygodnia, nie wywołały – zdaniem naszych rozmówców w Brukseli – żadnych kontrowersji wśród reprezentantów 27 krajów Unii. Jednak o wiele trudniej będzie z „programem strategicznym” obejmującym m.in. tematy gospodarcze i klimatyczne.Dotychczas tylko Holandia ogłosiła swe postulaty na piśmie. Wśród nich jest uzależnienie wypłat z budżetu UE od 2021 r. od przestrzegania praworządności, a także wzmocnienie roli postępowań przeciwnaruszeniowych (prowadzących do skarg przed unijnym Trybunałem w Luksemburgu) w ochronie państwa prawa. Holendrzy od dawna sygnalizują, że ich parlament nie zatwierdzi nowych składek do budżetu UE, jeśli ten nie będzie powiązany z zasadami państwa prawa.

– Podczas przygotowań do szczytu okazało się, że ochrona praworządności jest priorytetem numer jeden albo numer dwa dla sporej części krajów – powiedział wysoki urzędnik UE zaangażowany w przygotowania spotkania w Sybinie. Tusk już po jego zakończeniu podkreślał wagę tego tematu. – Dziś dla nas wszystkich, no może dla prawie wszystkich, jest oczywiste, że praworządność jest istotą działalności politycznej. I będzie w centrum naszej uwagi w [zatwierdzanych w czerwcu] dokumentach, co do programu strategicznego Unii – powiedział Tusk. Wyjaśniał, że problemy z praworządnością mają nie tylko niektóre kraje UE (był pytany o gospodarza szczytu Rumunię), ale to „niebezpieczny trend globalny”.

¼ budżetu na klimat?

Tuż przed zjazdem w Sybinie osiem państw UE (Francja, kraje Beneluksu, Dania, Szwecja, Hiszpania i Portugalia) ogłosiły apel, by Unia do 2050 r. stała się obszarem z zerowym bilansem emisji CO2. A na projekty związane z tak mocną transformacją energetyczną miałoby pójść aż 25 proc. unijnego budżetu na lata 2021-27. – Popieramy walkę ze zmianami klimatu. Ale nad zerowym bilansem emisji w 2050 r. musimy się zastanowić – powiedziała po obradach kanclerz Angela Merkel. Niemcy są największym płatnikiem Unii.

Prezydent Rumunii Klaus Werner Johannis i kanclerz Angela Merkel na nieformalnym szczycie w Sybinie

Prezydent Rumunii Klaus Werner Johannis i kanclerz Angela Merkel na nieformalnym szczycie w Sybinie

Premier Mateusz Morawiecki zastrzegał, że redukcje emisji CO2 muszą być „stopniowe”, „odpowiednie” dla polskiego przemysłu, a także „nieprowadzące do likwidacji miejsc pracy”.

Zgrzytający motor w Berlinie i Paryżu

W Sybinie umiejętnie pominięto poważne zgrzyty w niemiecko-francuskim „motorze integracji” co do reform strefy euro, choć te na pewno powrócą w czerwcu w kontekście „programu strategicznego” UE. Prezydent Emmanuel Macron nie skrywał frustracji z powodu zbywania jego postulatów przez Berlin (albo minimalizowania poprzez zgodę na mikrobudżet eurostrefy). Podczas niedawnego spotkania w Berlinie na temat Bałkanów Macron – co dość rzadkie - otwarcie podkreślał, że mocno różni się z Merkel m.in. co do strategii wobec Londynu, stosunków handlowych z USA, a nawet polityki klimatycznej. Zastrzegł, że nie zamierza tego ukrywać, by „owocna konfrontacja” dała dobre rozwiązania. Dorzucił, że niemiecki model rozwoju gospodarczego się wyczerpuje, co było szpilą pod adresem Berlina niechętnego do głębokich reform eurostrefy. Na konferencji prasowej w Sybinie prezydent Francji powtórzył postulaty reformy strefy Schengen, by oprzeć ją na solidarności i wspólnym systemie azylowym. To pachnie podziałem uchodźców na poziomie unijnym (w razie ewentualnego kryzysu uchodźczego), a zatem wywołuje sprzeciw w Warszawie i Budapeszcie.

Co z Weberem?

Tusk zapowiedział w Sybinie kolejne spotkanie przywódców UE na 28 maja, dwa dni po eurowyborach. To ma być start do dyskusji o wyborze następcy samego Tuska (jego kadencja trwa do końca listopada) oraz następcy Jeana-Claude'a Junckera (jego kadencja trwa do końca października). Donald Tusk zapowiedział, że nie będzie zbyt długo czekać na konsensus wszystkich krajów Unii i już w czerwcu podda kandydatury większościowemu głosowaniu w Radzie Europejskiej. Zapewne już na szczycie 28 maja okaże się, czy przywódcy UE zatopią kandydaturę Manfreda Webera (CSU) wysuniętą przez centroprawicową Europejską Partię Ludową, która liczy na najsilniejszy klub w nowym europarlamencie.

 

 

Redakcja poleca