″Szczyt ekologicznego kołtuństwa″. Polska sprzątaczka zwolniona za niestosowanie wegańskich środków czystości | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 12.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

"Szczyt ekologicznego kołtuństwa". Polska sprzątaczka zwolniona za niestosowanie wegańskich środków czystości

Polska sprzątaczka straciła pracę, bo nie stosowała super-ekologicznych środków czystości. Niemieccy internauci nabijają się z kołtuństwa i ekorasizmu pary berlińskich nauczycieli, którzy byli jej pracodawcami.

Z dbałością o ochronę środowiska i własne zdrowie można przesadzić tak dalece, że zaczyna ono nosić znamiona rasizmu i eko-zaślepienia. W tym tonie utrzymane są komentarze niemieckich internautów na publikację przedziwnego listu, jaki w mieszkaniu pracodawców zastała kobieta z Polski, która u nich sprzątała.

Cała sprawa nabrała rozgłosu przez to, że polskiej sprzątaczce Ance K. towarzyszył niemiecki dziennikarz, zbierający dokumentację do książki o kolorowej dzielnicy Berlina Neukoelln. Mieszają się tu różne środowiska: migranci i Berlińczycy z dziada pradziada, alternatywa i "straszni mieszczanie". Mieszkanie takiej właśnie rodziny, niemieckich nauczycieli - żyjących tylko z kotem - sprzątała 54-letnia Polka, okazjonalnie przyjeżdżająca tu do pracy.

ARCHIV - ILLUSTRATION - Eine Putzfrau hält in ihrer Hand den Stundenlohn von 3,20 Euro am 29.01.2007. Illustration zum Thema Mindestlohn/Niedriglohn). Nach einer neuen Studie müssen sich 6,5 Millionen Menschen mit niedrigen Löhnen zufriedengeben. Gewerkschaften, SPD, Grüne und Linke sehen damit ihre Forderung nach einem allgemeinen Mindestlohn bestätigt. Foto: Patrick Pleul dpa (zu dpa 4308 vom 27.07.2010) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Kobieta sama musiała płacić za środki czystości

Swoje usługi oferowała po przystępnej cenie - 8 euro za godzinę, ale pracodawcy nie byli zadowoleni, bo nie używała super-ekologicznych środków czystości, tylko te "tradycyjne".

„Kot dziwnie się zachowywał

Berliński dziennikarz Ramon Schack w książce o Neukoelln opublikował list, który Polka zastała na stole, w którym to liście wymówiono jej pracę.

"Droga Anko, stwierdziliśmy ostatnio, że nie stosuje się pani do naszego zalecenia, by stosować wegańskie środki czystości. Być może w pani ojczyźnie jest to przyjęte, że nikt nie bierze sobie do serca kwestii ekologii, ale u nas dba się o trwałą i zrównoważoną ochronę naszego środowiska naturalnego. To odnosi się także do gospodarstwa domowego. Może znane jest pani hasło "Think globally, act locally" - to jest w języku angielskim i znaczy "Myśl globalnie, działaj lokalnie". Pani uwaga, że nie może pani sobie pozwolić na zakup środków biodegradowalnych bez podniesienia godzinowej stawki wynagrodzenia, mój mąż ostatnio przeanalizował i stwierdził, że pani wyliczenie mija się z prawdą. Jeżeli podczas swojej pracy tu, w Berlinie od samego początku stosowałaby się pani do zasad ekologii, nie byłoby to wcale droższe.

Ponadto w ostatnim liście przedstawiliśmy pani listę, gdzie może pani tanio zakupić wymagane przez nas produkty. Niestety musieliśmy stwierdzić, że wciąż jeszcze używa pani szkodliwych dla środowiska popularnych środków i ścierek. To samo odnosi się do mydła w płynie, mleczka do czyszczenia oraz środków do pielęgnacji laminatu, korka i parkietu. Nasza kotka Rosa za każdym razem po pani wizycie sprawiała bardzo niepokojące wrażenie. Z tego względu zdecydowaliśmy się z dniem dzisiejszym wymówić pani pracę. Proszę zostawić klucze do mieszkania na stole kuchennym. Może powinna pani także rozważyć znalezienie pracy w Polsce, żeby nie dewastować środowiska przez to, że regularnie przyjeżdża pani z Polski. Serdeczne pozdrowienia".

List pochodzi z książki "Nuekoelln ist Nirgendwo", która ukaże się latem br. w wydawnictwie 3.0 Zsolt Majsai.

Artykuł o całej sprawie na łamach "Sterna" zlajkowało 4,6 tys. osób. Na blogerskim portalu ruhrbarone pod artykułem pojawiło się ponad 120 komentarzy. Niektóre z nich są pełne zrozumienia dla pracodawców Anki, stosujących ekologiczny rygor, bo ci internauci sami hołdują takim zasadom. Inni zaznaczają, że obowiązkiem pracodawcy jest zakup dla domu środków czystości, a nie obarczanie tym sprzątaczki. Gros głosów natomiast piętnuje wręcz rasistowskie podejście pracodawców do polskiej sprzątaczki. "Wariaci są wszędzie i to wiadomo od dawna", pisze jeden z internautów.

Stern, Ruhrbarone / Małgorzata Matzke

red.odp.Alexandra Jarecka

Reklama