SZ: ″Prawie trzeba się liczyć z tym, że Kaczyński wyciągnie z lamusa kontusz″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

SZ: "Prawie trzeba się liczyć z tym, że Kaczyński wyciągnie z lamusa kontusz"

Co stałoby się z Europą, gdyby nie Sobieski? Czy islam wpłynąłby na Mozarta i Haydna, czy Mozart i Haydn na islam? – zastanawia się "Sueddeutsche Zeitung" w omówieniu pokazywanej w Wiedniu wystawy o Janie III Sobieskim.

Das Schloss Belvedere in Wien (Andere Mirijanian)

Belweder w Wiedniu

Wiedeń pamięta o Janie III Sobieskim, bohaterze zwycięstwa nad Osmanami, pamiętnego 12 września 1683 roku. Austriackie dzieci poznają w szkole jego nazwisko; teraz o Sobieskim, "dowódcy chrześcijańskich wojsk, którego w mniejszym lub większym stopniu uważa się za zbawcę i wyzwoliciela Wiednia", przypomina wystawa w Zimowym Pałacu wiedeńskiego Belwederu, o której pisze "Sueddeutsche Zeitung". Felietonista monachijskiej gazety chętnie by sobie pospekulował: "Co stałoby się z Wiedniem i resztą Europy, gdyby 12 września 1683 zwyciężyli Turcy? (…) Czy islam wpłynąłby na Mozarta i Haydna, czy Mozart i Haydn na islam?" – zastanawia się autor felietonu w SZ zatytułowanego "Bohater ze wschodu".

Jakkolwiek, Jan III Sobieski był tak barwną postacią, że już nawet jako król Polski aż nadto nadaje się na bohatera wystawy – stwierdza SZ i wyjaśnia, że w Rzeczypospolitej, inaczej niż w większości państw Europy, nie było sukcesji tronu, lecz rządzili królowie wybierani w drodze wolnej elekcji. Urodzony w 1629 r. Jan III Sobieski, na tronie od 1674, "łączył w sobie zręczność stratega i poczucie więzi rodzinnych z zamiłowaniem do sztuki zachodnich książąt – i z duchowością, która dziś byłaby pewnie uważana za wysoce ezoteryczną". Wybierająca królów polska szlachta natomiast "uważała się za potomków walecznych Sarmatów, tak jak Francuzi powoływali się na Galów a Holendrzy na Batawów". Sarmatyzm objawiał się m.in. w stroju – wojennym i reprezentacyjnym odzieniu szlachty, ale też w zaroście: "Jan Sobieski nosił wąsy, które także trzy stulecia później (przypadek?) zdobiły twarz Lecha Wałęsy. Sobieski dał się portretować w sarmackim pancerzu łuskowym i przede wszystkim w tak zwanym kontuszu" – pisze felietonista SZ.

Sarmacki wygląd polskiej szlachty był czymś więcej niż tylko odzieniem. "W tych długich kaftanach polska szlachta wyraźnie różniła się od swoich europejskich kolegów. I właśnie tego chciała" – konstatuje SZ i cytuje słowa autora katalogu wystawy, warszawskiego historyka Przemysława Mrozowskiego: "Jej gościnność (polskiej szlachty – DW) splatała się z ksenofobią, niechęcią do wszystkich, przychodzących z Zachodu zwyczajów i idei". Komentarz SZ: "Prawie trzeba się liczyć z tym, że także Jarosław Kaczyński wyciągnie z lamusa kontusz".        

Jak tłumaczy dalej gazeta, polskie zaangażowanie w Wiedniu nie było w żadnym wypadku oczywistością. Musiał interweniować papież Innocenty II. "Który z dowódców najbardziej przysłużył się triumfowi 12 września 1683, na ten temat analitycy wojenni dyskutowali od początku. W jednym jakby nie było większość z nich jest jednomyślna: bez wsparcia Sobieskiego i jego Polaków Wiedeń byłby zgubiony" – konstatuje "Sueddeutsche Zeitung".

Opr. Elżbieta Stasik

 

Wystawa "Jan III Sobieski. Polski król w Wiedniu" pokazywana jest do 1 listopada w wiedeńskim Pałacu Zimowym.

 

Reklama