SZ: kulisy rezolucji PE ws. Polski. ″My albo wy″ | Echa polskie | DW | 16.09.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ: kulisy rezolucji PE ws. Polski. "My albo wy"

Opiniotwórcza „Süddeutsche Zeitung“ (SZ) pisze o sporze w łonie Europejskiej Partii Ludowej (EPL) wokół ostatniej rezolucji na temat przestrzegania praworządności przez rząd Polski.

Monachijski dziennik opisuje narastanie sporu wśród eurodeputowanych frakcji Europejskiej Partii Ludowej wokół przyjętej w ub. środę (14.09.2016) rezolucji dotyczącej sytuacji w Polsce. Członkiem EPL (EPP) są zarówno niemieckie partie chadeckie CDU i CSU, węgierski Fidesz jak i Platforma Obywatelska. Projekt rezolucji, „w której oczekuje się od polskich władz poszanowania dla wartości i państwa prawa” został przyjęty prawie jednogłośnie, a głosowanie nad rezolucją miało się odbyć następnego dnia – pisze monachijska gazeta. Jednak niespodziewanie głos zabrał wiceprzewodniczący frakcji EPL, węgierski eurodeputowany Jozsef Szajer i zażądał, „aby UE nie wtrącała się w sprawy Polski”. Autor artykułu w SZ Daniel Brössler informuje, że osoby obecne na posiedzeniu EPL w Strasburgu opowiadały, że obecni na sali europosłowie PO "pękali ze złości”. Doszło do „ostrego sporu, którego spodziewano się już od dawna” – zaznacza SZ. „Głębokie pęknięcie od jakiegoś czasu w UE pomiędzy jej zachodnią i wschodnią częścią uwidoczniło się także w samej frakcji EPL”. Retoryka partii Fidesz Viktora Orbana, który obecnie „nakręca nastroje wrogości wobec migracji i większościowych decyzji UE”, „brzmi dla niemieckich uszu krzykliwie i wręcz rasistowsko” – zauważa autor artykułu. Następnie pisze on o reakcjach na posiedzeniu zasiadających we frakcji EPL eurodeputowanych Platformy Obywatelskiej (PO), która walczy z „zagrożeniami dla demokracji i państwa prawa ze strony konserwatywnej partii PiS Jarosława Kaczyńskiego”. Daniel Brössler wyjaśnia, że europosłowie PO krytykują sojusz PiS z Fideszem. „Polacy są źli, że Węgrzy do tego wszystkiego jeszcze upublicznili swoją dezaprobatę” dla rezolucji. Europoseł Jarosław Wałęsa zażądał wręcz: „wy albo my”. Taki postulat adresowano już do EPL „przynajmniej z zewnątrz”, domagając się wykluczenia z EPL partii Fidesz – pisze SZ. Wałęsa, jak informowali autora artykułu inni europosłowie, zagroził wystąpieniem z frakcji.

"Nieprzyjemna sprawa"

Wykluczenie partii Orbana z frakcji jest, jak zauważa dziennik, „delikatnie mówiąc: sprawą nieprzyjemną”. Orban, który w Europejskiej Partii Ludowej już od dawna jest oponentem Angeli Merkel, sprzymierzył się z Jarosławem Kaczyńskim "tworząc rodzaj antyliberalnej osi w polityce europejskiej. Merytorycznie wydaje się on mieć już niewiele wspólnego z chrześcijańskimi demokratami”. EPL skupia ogółem 75 partii z 40 krajów europejskich i ostrzega w wydanym w 2012 roku manifeście przed „zagrożeniem szerzącego się populizmu i politycznego radykalizmu” oraz opowiada się za integracją wszystkich „grup marginalizowanych i za integracją legalnych migrantów” – przypomina SZ.

Cisi sojusznicy

Dziennik pisze, że Viktor Orban tak naprawdę nie jest we frakcji EPL izolowany. W Niemczech gościł na zaproszenie bawarskiej CSU i Helmuta Kohla. Także węgierscy eurodeputowani z ramienia partii Orbana nie są outsiderami we frakcji, „chyba że chodzi o politykę migracyjną” czy „wtrącanie się” UE do spraw państw narodowych – pisze monachijski dziennik.

Wykluczyć partii Orbana z frakcji EPL nie chce też jej przewodniczący, polityk bawarskiej CSU Manfred Weber, „aby nie wzmacniać jeszcze bardziej radykalnej prawicy” w PE – tłumaczy SZ. Weber przypomniał niedawno, że EPL ma też konserwatywne korzenie. Dlatego musi „stworzyć w partii przestrzeń dla zapatrywań narodowych i konserwatywnych”. SZ pisze, że wypowiedź ta na Węgrach nie zrobiła większego wrażenia. Dziewięciu węgierskich europosłów z EPL głosowało przeciwko rezolucji dotyczącej Polski – pisze w konkluzji artykułu Daniel Brössler.

Barbara Cöllen (opr.)

Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na łamach niemieckiej prasy i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Redakcji Polskiej Deutsche Welle.

Reklama