System wczesnego ostrzegania przed tsunami nie działa | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 26.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

System wczesnego ostrzegania przed tsunami nie działa

Po katastrofalnej fali, jaka nawiedziła Azję Południowo-Wschodnią 26.12.2004 roku, trzy lata temu z pompą uruchomiony został niemiecko-indonezyjski system wczesnego ostrzegania przed tsunami. Tyle, że system nie działa.

Monstrualna fala niszczy wszystko

Monstrualna fala niszczy wszystko

Sercem systemu GITEWS są zainstalowane w bojach specjalne czujniki, które analizują ruchy dna oceanu. Funkcjonowanie boi nadzoruje Indyjska Agencja Oceny i Wdrożeń Technologicznych (BPPT). Niestety, działały tylko krótko, przyznaje szef projektu Wahyu Pandu. Wszystkie cztery boje zainstalowane u wybrzeży Sumatry, są niesprawne. Przestały funkcjonować też trzy inne boje osadzone na Pacyfiku na południe od Jawy.

Wahyu Pandu przypuszcza, że rybacy, których jest w okolicy dużo, nie rozpoznają w bojach urządzeń technicznych i cumują przy nich, jakby były to normalne boje. Uderzenia ich łodzi mogą niszczyć czułe sensory. Ale nie można też wykluczyć, że drogie czujniki są po prostu kradzione.

Katastrofy ciągle możliwe

Uruchomienie systemu w obecności prezydenta Indonezji Susilo Bambanga Yudhoyona, 11.11.2008

Uruchomienie systemu w obecności prezydenta Indonezji Susilo Bambanga Yudhoyona, 11.11.2008

Indonezja leży na tak zwanym pacyficznym pierścieniu ognia, co powoduje, że strefa nawiedzana jest częstymi trzęsieniami ziemi. System wczesnego ostrzegania analizuje ruchy dna oceanu, dzięki czemu już kilka minut po podwodnym trzęsieniu ziemi przychodzi ostrzeżenie przed tsunami. Niemiecki system kosztuje 100 mln euro, z czego 45 mln finansują Niemcy. Obok niemieckich boi zainstalowane są też systemy amerykańskie i indonezyjskie. Także te są uszkadzane przez wandali.

Zakłócenia w funkcjonowaniu boi zgłaszane są także z Tajlandii i Indii, siedem lat temu również dotkniętych skutkami katastrofalnej fali. Ciągłe kontrolowanie boi jest bardzo trudne, czy wręcz niemożliwe, mówi Wahyu Pandu. Także indonezyjska marynarka nie jest w stanie kontrolować całego obszaru.

Trudne naprawy

Boja systemu GITEWS

Boja systemu GITEWS

Uszkodzone boje muszą być najpierw wyciągnięte na pokład statku i przewiezione na ląd. Już badania techniczne w laboratoriach i regulacja sensorów jest skomplikowanym i długotrwałym procesem. „W razie konieczności naprawy mamy często problemy z otrzymaniem z Niemiec części zamiennych”, mówi Wahyu Pandu. Zbyt długie są po prostu tarminy dostaw.

Chwilowo naprawiane są trzy boje. Wahyu Pandu szacuje, że w przyszłym roku będą znowu działały. Z 14 zainstalowanych na morzu boi, czynnych jest obecnie najwyżej pięć. A żeby system był naprawdę efektywny, Indonezja – kraj tysiąca wysp, potrzebowałaby nie 14, tylko 22 boi z sensorami. Najbardziej zagrożonymi regionami jest m.in. zachodnie wybrzeże Sumatry i południowe wybrzeże Jawy. Także za zagrożone uważa się centra turystyczne – Bali i Papuę.

Zaki Amrullah / Elżbieta Stasik

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama