Sukces polskiego śpiewaka w Niemczech. ″Wielki bas″ | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 16.03.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Sukces polskiego śpiewaka w Niemczech. "Wielki bas"

Łukasz Konieczny z Łodzi robi niezwykłą karierę w Niemczech. Podobnie jak jego starszy brat, Tomasz.

Lukasz Konieczny Opernsänger Ensemble Deutsche Oper am Rhein (Privat)

Łukasz Konieczny

– Ma Pan tak szlachetny i piękny głos – mówi po premierze „Zygfryda”  Ryszarda Wagnera w Nadreńskiej Operze w Duisburgu zachwycony fan prosząc o autograf. Dla Łukasza Koniecznego to sukces podwójny. Swoją pracę w Niemczech rozpoczął zaledwie 10 lat temu jako członek  Studia Operowego w Duesseldorfie i jemu właśnie jako jednemu z nielicznych od sezonu 2011/2012 zaproponowano stały etat w połączonych nie tylko nazwą „Deutsche Oper am Rhein” teatrach operowych w Duesseldorfie i Duisburgu. Udział w inscenizacjach i możliwość śpiewania w czteroczęściowym dramacie muzycznym „Pierścień Nibelunga” Ryszarda Wagnera były jednym z największych zawodowych marzeń młodego śpiewaka. Ma za sobą już wszystkie części roli olbrzyma Fafnera, zarówno w „Złocie Renu” jak i w „Zygfrydzie” oraz rolę Hundinga w  „Walkirii” i zbiera wspaniałe recenzje. „Łukasz Konieczny ze swoim wspaniałym i pewnym głosem świetnie wcielił się w postać Fafnera”- napisał recenzent Helmut Krebs w „Ruhrbuehne”.

Na  scenach swej macierzystej opery zagrał już większość ról przeznaczonych dla basów, a do jego repertuaru należy ponad 50 ról operowych. Do tego dochodzą tzw. występy gościnne i to w uznanych teatrach operowych, do których należą m.in. słynna Semperoper w Dreźnie, Państwowa Opera w Hamburgu, Teatr Wielki w Warszawie, czy Opera w Dubaju etc. Na scenie opery w Monachium śpiewał ze słynnym Placido Domingo. A w listopadzie ubiegłego roku w Polsce debiutował jako jeden z najmłodszych basów w historii Opery Narodowej w Warszawie rolą Skołuby w „niepodległościowej” inscenizacji „Strasznego Dworu” Stanisława Moniuszki w reżyserii Davida Pountneya.

Z Wrocławia do Duesseldorfu i z powrotem do Polski

Łukasz Konieczny studiował we Wrocławiu w latach 2004-2009 i – jak podkreśla – było to bardzo ważne dla niego miasto, ponieważ tam, w porównaniu z rodzinną Łodzią, bardzo wiele się muzycznie działo – od festiwalu Vratislavia Cantans, poprzez wydarzenia w operze, do międzynarodowej kadry profesorskiej w Wyższej Szkole Muzycznej. Licencjat Konieczny robił u prof. Piotra Łykowskiego. Z uznaniem wspomina też prof. Christiana Elssnera z Niemiec: – Od niego nauczyłem się techniki i higieny głosu oraz rozśpiewywania – tłumaczy.

O powstaniu Studia Operowego w Duesseldorfie dowiedział się na ostatnim roku studiów i zgłosił na przesłuchanie. Przyjęto go od razu i już w pierwszym sezonie zagrał w ponad 90 przedstawieniach. – Były to co prawda małe role, ale to było doświadczenie, przez które bardzo się rozwinąłem, ponieważ miałem kontakt z dobrymi śpiewakami, z dobrą orkiestrą i profesjonalną produkcją – mówi Łukasz Konieczny. Na pytanie dlaczego tak często wraca do Polski i podejmuje gościnne role w teatrach operowych w Warszawie i we Wrocławiu, odpowiada, że lubi występować w Polsce i dla polskiej publiczności: – Polacy są bardzo kreatywni, otwarci na różne pomysły sceniczne oraz muzyczne i jakby nie patrzą na zegarek w czasie pracy. Jeśli pojawia się jakiś pomysł, to się go realizuje i próbuje. Działamy, gramy i bawimy się wypróbowując jakąś koncepcję. W Niemczech jest o wiele bardziej sterylnie. Jak jest przerwa, to jest przerwa, niezależnie od tego, co się dzieje na scenie i wszyscy na nią wychodzą, a kiedy wracają, to znika ta cała atmosfera. Pod tym względem uważam, że w Polsce jest ciekawiej.

Lukasz Konieczny Opernsänger Ensemble Deutsche Oper am Rhein (Deutsche Oper am Rhein/H. J. Michel)

Łukasz Konieczny w roli Fafnera w "Zygrydzie" Wagnera (opera w Duesseldorfie)

Zabójcy i złoczyńcy

Głos Łukasza Koniecznego określa się mianem „Basso serioso”, czyli jest to  najniższy z możliwych basów. To powoduje, że na ogół na scenie wcielić się musi w osoby o wiele starsze i bardziej doświadczone. Za jedną z najważniejszych do tej pory zagranych ról, Łukasz Konieczny uważa swój debiut w roli Rocca w operze Ludwiga van Beethovena „Fidelio” w roku 2015 w Wuerzburgu, za który dostał bardzo dobre recenzje: „Wśród występujących w tej operze, na uwagę zasługuje przede wszystkim Łukasz Konieczny, który jako strażnik więzienny Rocco swoim pełnym, wielkim i wielobarwnym basem, nadaje swej postaci ludzki profil oraz pokazuje go jako starego i kruchego, ale w gruncie rzeczy dobrego człowieka” napisała Renate Freyeisen w Opernnetz.de. Duże znaczenie w jego drodze artystycznej Łukasz Konieczny przypisuje roli Sparafucile w Rigolettcie, którą grał z wielkim powodzeniem zarówno w Niemczech jak i w Polsce. – Lubię role takich zabójców, łotrów i złoczyńców – przyznaje.  Ale jest w jego dorobku jeszcze jedna szczególna rola, przy której poznał znanego aktora Johna Malkovicha. Grał Polifemo w operze Haendla zatytułowanej „Acis i Galatea” w Reinsbergu w Austrii. Operę tę reżyserował Michael Sturminger, który był również reżyserem sztuk Johna Malkovicha. –Ta produkcja odegrała w moim życiu bardzo dużą rolę, podkreśla Łukasz Konieczny.

Muzyczne eksperymenty

Choć znany jest z repertuaru klasycznego, wielką wagę przywiązuje także do opery współczesnej. Zadebiutował w słynnej adaptacji „Czarodziejskiej Góry” Thomasa Manna z muzyką Pawła Mykietyna w reżyserii Andrzeja Chyry w roli doktora Behrensa. Adaptacja ta nie uwzględnia obecności orkiestry.   – Partytura składa się z elektroniki wykonywanej „na żywo”. Ta przygoda bardzo rozwinęła mnie aktorsko. Dzięki obecności Andrzeja otworzyły się jakieś drzwi, które bez niego pewnie by się nie otworzyły –  opowiada Łukasz Konieczny. We wrześniu ubiegłego roku wystąpił w prawykonaniu opery „ahat ili - Siostra Bogów”  do libretta Olgi Tokarczuk, skomponowanej przez Alka Nowaka, laureata tegorocznej nagrody „Paszporty Polityki”.

Lukasz Konieczny Opernsänger Ensemble Deutsche Oper am Rhein (Privat)

Uczyć się od najlepszych: Łukasz Konieczny z legendarnym tenorem Placido Domingo

Trudna rola młodszego brata?

Łukasz Konieczny jest 13 lat młodszy od swego brata - słynnego basa-barytona Tomasza Koniecznego, który zaliczany jest do najwyższej światowej operowej ligi. Na pytanie, czy brat jest podporą, czy też ma wobec niego kompleksy, odpowiada z uśmiechem.  – Mój brat jest co prawda dla mnie podporą, przeciera szlaki, ale tylko w sensie merytorycznym. Czasem mi wręcz przeszkadza, odradzając pewne posunięcia albo namawiając do kroków, na które sam bym się nie odważył.  Potem na ogół okazuje się, że miał rację. Ja nie mam w stosunku do niego żadnych kompleksów, ponieważ on występuje w zupełnie innym repertuarze. Poza tym ja od początku wybrałem operę, a mój brat najpierw skończył wydział aktorski w PWST i F w Łodzi.

Obejrzyj wideo 04:56

Portret Tomasz Konieczny (2009)

Bracia Konieczni występowali już dwa razy na tej samej scenie w operze „Salome” i w „Kobiecie bez Cienia”, jednakże nie śpiewali jeszcze razem żadnego koncertu, ale takie plany już są. Na pytanie o marzenia i przyszłość Łukasz Konieczny odpowiada, że oprócz roli Gremina w operze „Eugeniusz Oniegin” nie ma więcej konkretnych marzeń. – Siła basa w operze polega na bardzo dużym doświadczeniu, dojrzałości głosowej, ale przede wszystkim dojrzałości psychicznej, ponieważ role basowe bardzo często przypisane są albo do osób starszych, albo kapłanów, albo królów, czy też ojców. Są role, o których wiem, że w danym momencie powinienem je zaśpiewać i śpiewam, a sprawia mi to olbrzymią przyjemność – dodaje.

Redakcja poleca

Audio i wideo na ten temat

Reklama