Stygmat pozostanie nawet w przypadku owocnych rządów | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Stygmat pozostanie nawet w przypadku owocnych rządów

Tematem komentarzy w sobotniej prasie (6.12.2014) jest wybór polityka Lewicy na premiera Turyngii.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung“ pisze, że Lewica to obarczona historyczną winą partia o aspiracjach socjaldemokratycznych, ugrupowanie, którego poprzednik zgrzeszył po 1945 roku przeciwko siłom, które chciały odbudować demokratyczne Niemcy. Tego stygmatu Lewica już się nie wyzbędzie, choćby Ramelow rządził najlepiej jak może. Gdyby Lewica naprawdę chiała się go pozbyć, musiałaby się rozwiązać. Jednak wtedy to piękne narzędzie dla ludzi takich jak Ramelow przestałoby istnieć. Jakby nie było ma on teraz nowe narzędzie, które mu pomoże opanować sytuację. Jest nim jakże inaczej SPD. SPD wypróbuje na płaszczyźnie federalnej z Lewicą to samo, co Lewica robi z nią w Turyngii. Do 2017 roku będzie w Lewicy chodzić o pytanie: Kto jest czyim narzędziem? Dla obydwu partii jest to kwestia przeżycia. To sygnał z Erfurtu”.

Monachijska „Sueddeutsche Zeitung” zaznacza z kolei, że „wielka szansa Ramelowa i koalicji Lewicy, SPD i Zielonych to raczej idealna próba rozliczenia się z przeszłością, próba dialogu i przebaczenia. Turyngia jest do tego właściwym miejscem, rok 2014 – właściwym czasem, a Ramelow – z pewnymi wyjątkami – właściwą osobą. Turyngia jest właściwym miejscem, bo jako pole doświadczalne dysponuje odpowiednią wielkością do przeprowadzenia eksperymentu, jakim jest kierowany przez Lewicę rząd kraju związkowego. Rząd ten może się sprawdzić, może ponieść porażkę – nie przyniesie jednak niepowetowanych strat. Turyngia jest także z tego powodu właściwym miejscem, bo land ten, kolebka NSU (Narodowo-Socjalistyczne Podziemie – przyp. red.) wcale nie tak dawno doświadczył, co może się stać, kiedy ludzie dopinają swoich celów poza ramami państwa prawa”.

„Die Welt” pisze: „Demokracja Republiki Federalnej wytrzyma także premiera z obozu Lewicy w Turyngii. Okaże się, jak pragmatycznie Lewica interpretuje swoją nową rolę partnera-seniora SPD. Kto z mieszczańskich wyborców SPD wierzy jeszcze w owe ‘No-No‘ i nie odczuwa pokusy wypróbowania koalicji z ‘tą Lewicą‘ w 2017 roku na płaszczyźnie federalnej? Nasyceni wyborcy Związku 90/Zielonych mogliby się skusić na nieracjonalność: Miewają się dobrze. Pytanie tylko, czy dobrze się czują, dopuszczając do władzy partię, w której przewijają się nienawidzący Izraela, neokomuniści, wielbiciele Putina. Przy pomocy cytatów Johannesa Raua i enerdowskich więźniów z grona przyjaciół, Ramelow zaoferuje mainstreamowi show. (…). Prawda wygląda inaczej”.

„Pierwszy premier Lewicy w Niemczech nie oznacza groźby powrotu stalinizmu. Jeśli przedstawia on jakieś ryzyko, to raczej dla partii, która pojmuje się także w roli strażnika społecznej opozycji. Koalicja Lewicy, SPD i Zielonych w Turyngii nie jest błędem, bo temu landowi po 25 latach rządów CDU umiarkowany przełom wyjdzie raczej na dobre. Ale pytanie, ile dopasowania wytrzyma postulat politycznej alternatywy, powinno interesować wszystkich, którym zależy na żywej demokracji. Także ofiary reżimu SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec - przyp. red.”, uważa „Frankfurter Rundschau”.

Stołeczny dziennik „Berliner Zeitung” komentuje: „Miejmy nadzieję, że Turyngia będzie polityczną normą. Dla debaty politycznej w kraju byłoby pomocne, gdyby koalicja Lewicy, SPD i Zielonych była oceniana na podstawie swoich sukcesów i porażek, bez przydzielania jej statusu symbolu. Lewica, SPD i Zieloni zdołali porozumieć się w Erfurcie co do pragmatycznego programu rządowego. Okaże się, czy jego realizacja się powiedzie. Zarówno sukces jak i porażka nie będą miały znaczenia dla podobnej konstelacji na płaszczyźnie federalnej. Udział Lewicy w rządzie – czy to federalnym, czy innego kraju związkowego – jeszcze na długo pozostanie pytaniem polityczno-ideologicznym oraz kwestią moralną".

oprac. Katarzyna Domagała

Reklama