Społeczeństwo internetowe. Nastała nowa era? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 06.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Społeczeństwo internetowe. Nastała nowa era?

Książka napisana przez dwóch znawców internetu analizuje wpływ sieci na życie współczesnego człowieka.

Na początku internet był miejscem, w którym gromadzili się niemal wyłącznie nerdowie-komputerowi maniacy. Stopniowo stawał się jednak nową ojczyzną dla sklepów internetowych czy giełdy; miejscem zabaw, portalem informacyjnym i siecią społeczną. Równocześnie oferował nowe możliwości handlarzom broni, oszutom, pedofilom; był oazą dla grup kryminalnych i ich podejrzanych interesów.

Niektórzy wciąż korzystają z niego z dużą dozą podejrzliwości, inni odkrywają jego kolejne zalety. Czym bowiem byłby dzisiejszy świat bez „wujka Google”, Wikipedii, Amazon czy Facebooka? Kto w dzisiejszych czasach pisze ręcznie listy i pędzi z nimi do skrzynki pocztowej, która znajduje się w odległości kilku przecznic od domu? Kto kupuje mapy poszczególnych miast, kiedy w aplikacji „google maps” można tak szybko odnaleźć drogę do celu?

Praktycznie nikt, wkroczyliśmy bowiem w erę społeczeństwa cyfrowego. Internet stał się naszym towarzyszem i przewodnikiem. I tak już zostanie.

Jesteśmy jak nieporadne dzieci

Nie potrafimy wyobrazić sobie świata bez internetu – to właśnie chcieli pokazać Markus Beckedahl i Falk Lüke.

Buchcover Die digitale Gesellschaft von Markus Beckedahl und Falk Lüke. Copyright: dtv 2012

Okładka książki „Społeczeństwo cyfrowe”

W swojej książce „Społeczeństwo cyfrowe” („Die digitale Gesellschaft”), ukazują jak wiele reguł, które dotychczas rządziły naszym życiem codziennym, zostało radykalnie zmienionych przez internet. Chociażby tak prosta czynność jak podpisywanie się. Kiedyś posiadanie ładnego pisma było oznaką wykształcenia. Dziś nie przypisuje mu się już takiej roli, gdyż niemal wszystkie pisma sporządzane są na komputerze.

Autorzy opisują potęgę internetu i możliwości, jakie ze sobą niesie, niejednokrotnie udowadniając czytelnikom, że nie są świadomi skali, do jakiej rozrosła się cyfrowa sieć.

Z drobnym szyderczym uśmieszkiem, ale bez jakiejkolwiek złośliwości, przytaczają początkową nieudolność polityków, którzy starali się działać za pomocą internetu.

W pamięci wielu ludzi tkwi wciąż słynny „znak stopu”, wprowadzony niegdyś przez ówczesną minister do spraw rodzinnych, Ursulę von der Leyen. Miał być on sposobem walki z pornografią dziecięcą. Niestety bardzo nieskutecznym, bowiem żaden człowiek, który chciał zdobyć podobne filmy w interecie, nie został powstrzymany symbolicznym obrazkiem.

Interes życia?

Teil des Buchcovers Die digitale Gesellschaft mit Computermaus Foto: DW/Silke Wünsch

Internet - wróg czy przyjaciel?

Działanie internetu jest widoczne szczególnie dobrze w opisie funkcjonowania branży muzycznej wkraczającej w epokę muzyki cyfrowej.

Na początku wytwórnie fonograficzne nakładały na sprzedawane płyty i kasety specjalne zabezpieczenia przed kopiowaniem, uniemożliwiając użytkownikom swobodne korzystanie z legalnie zakupionych plików muzycznych. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi zaczęło się buntować i sięgać do nielegalnych źródeł internetowych takich jak: KaZaa, eMule czy LimeWire.

Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy na rynek weszły nowe urządzenia firmy Apple: iTunes i iPody. Użytkownicy przyjęli tę ofertę z dużym entuzjazmem, ale nadal w swobodnym wymienianiu się muzyką przeszkadzały im istniejące zabezpieczenia. Kompromis został osiągnięty dopiero w momencie, gdy Apple zawarł umowę z upadającą wytwórnią płytową EMI Electrola. Zaoferował, że zapłaci z góry za wszystkie utwory, pod warunkiem, że zostaną z nich zdjęte wszelkie blokady. EMI przyjęła propozycję, a zaraz za nią podążyły kolejne wytwórnie płytowe i ich użytkownicy.

- W przeciwieństwie do tego, co zdają się myśleć strażnicy prawa, ludzie chętnie płacą za używanie plików, pod warunkiem, że nie są przy tym pozbawiani faktycznych praw do nich.

Tylko między rokiem 2009 a 2010, liczba utworów muzycznych, za których ściągnięcie zapłacono, wzrosła o 30 procent. – wyjaśniają Beckedahl i Lüke.

Rozważnie czy romantycznie?

Markus Beckedahl, Blogger; Sachverständiger der Enquete-Kommission 'Internet und digitale Gesellschaft'. Foto: CC-BY-NC-SA-Lizenz / Franz Patzig Quelle: http://www.bundestag.de/internetenquete/mitglieder/beckedahl_markus/index.jsp

Internetowy aktywista - Markus Beckedahl

Beckedahl i Lüke bardzo plastycznie opisują przebieg harmonizacji dotychczasowego życia z internetową rzeczywistością. Powołują się na przykłady z niemal każdej dziedziny - od zakupów po politykę, i opisują je tak obrazowo, że nawet laik nie ma problemu z odkryciem związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy poszczególnymi procesami i wydarzeniami.

Na każdy problem związany z digitalizacją społeczeństwa, autorzy mają gotowe rozwiązanie. A ich propozycje brzmią tak jasno i prosto, że człowiek ma ochotę zapytać się: no tak, dlaczego to już od dawna tak nie wygląda? Szybko jednak dochodzi do wniosku, że problemy społeczeństwa są tak złożone, a ustawy regulujące działalność w sieci tak zawiłe, że jakiekolwiek zmiany wymagają czasu.

Autorzy nie chcą naprawiać świata. Ich celem nie jest też stworzenie zastępów internetowych aktywistów, którzy będą chcieli walczyć z systemem.

Ale opowiadając o potędze internetu i o możliwościach tych, którzy go używają, chcą nas wyczulić i zachęcić do mądrego i roztropnego korzystania z cyfrowej sieci.

Już po rewolucji, a my wciąż bez zmian

Internet rozwija się o wiele szybciej niż społeczeństwo. Już teraz cyfrowa sieć jest wszechobecna. Naszym zadaniem jest więc uświadomienie sobie tej obecności i odpowiednie zachowanie. Musimy zaakceptować jej działanie i się do niej dostosować, bo już zawsze będzie nam towarzyszyć. "Wspólnie uda nam się stworzyć cyfrowe społeczeństwo. Musimy tylko uwierzyć, że digitalnie – to znaczy lepiej, bo inaczej już nie będzie" – piszą autorzy książki.

Falk Lüke, Freier Journalist, beim Workshop An algorithmic view of the world beim Deutsche Welle Global Media Forum 2012, 25.06.2012 Eingestellt von der Unternehmenskommunikation

Falk Lüke podczas Deutsche Welle Global Media Forum 2012

Kto za tym wszystkim stoi?

Markus Beckedahl to internetowy aktywista. Od 2002 roku prowadzi bloga Netzpolitik.org (polityka sieci) i zasiada jako biegły w komisji śledzej w Bundestagu, zajmującej się przestępczością w internecie. Poza tym od lat organizuje konferencję blogową re:publica.

Falk Lüke to dziennikarz, który chętnie zapraszany jest na różne konferencje jako specjalista ds. internetu. Prowadzi też niewielki blog Kühlschranknotizen (notatki na lodówce).

Obaj autorzy są założycielami stowarzyszenia Digitale Gesellschaft e.V. (Cyfrowe społeczeństwo t.z.).

Silke Wünsch

tłum. Martyna Ziemba

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama