1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Sikorski w Sejmie: Silna UE jest polską racją stanu

Jacek Lepiarz Warszawa
26 lutego 2026

Polską racją stanu jest silna UE – powiedział szef MSZ Radosław Sikorski w Sejmie, ostrzegając przed „antyniemiecką obsesją”. Prezydent Karol Nawrocki skrytykował ministra za pominięcie kwestii reparacji od Niemiec.

https://p.dw.com/p/59SpA
Polen Warschau 2026 | Außenminister Radosław Sikorski präsentiert Grundzüge der polnischen Außenpolitik im Parlament
Zdjęcie: Wojtek Radwanski/AFP/Getty Images

– Nie szukajmy wroga tam, gdzie mamy sojusznika. Zagrożenie dla Rzeczypospolitej płynie tylko z jednego kierunku, ze Wschodu, nie z Zachodu – powiedział Sikorski w czwartek w exposé wygłoszonym w parlamencie. Dużą część swojego wystąpienia szef polskiej dyplomacji poświęcił polemice z krytycznymi wobec Niemiec i UE wypowiedziami polityków prawicowych.

Rozpad UE wywoła „nieograniczony narodowy egoizm”

– Niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić. Europa potrzebuje reform (…), ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, a nie na jej gruzach – mówił Sikorski.

Zarzucił organizacjom w rodzaju Ordo Iuris w Polsce czy Kolegium Macieja Korwina na Węgrzech, działania na rzecz „paraliżu UE”. Konsekwencją rozpadu Unii byłby „nieograniczony narodowy egoizm”, a zderzenie egoizmów narodowych byłoby groźne dla interesów Polski – ostrzegł szef MSZ.  

Nieuzasadnionym „straszeniem” nazwał zarzuty, że UE jest projektem służącym budowaniu potęgi Niemiec i dominacji Berlina nad Brukselą. Przypomniał, że prekursorka UE, Europejska Wspólnota Węgla i Stali, powstała po II wojnie światowej po to, aby na niemiecką potęgę nałożyć ramy wspólnego zarządzania przemysłem ciężkim.

Polska ma więcej wspólnych interesów z Niemcami niż spraw spornych

Sikorski przyznał, że Polska ma z Niemcami kwestie sporne, ale jak podkreślił, „ma więcej wspólnych interesów”. Przypomniał, że Polska zajmuje czwarte miejsce na liście największych eksporterów do Niemiec oraz jest czwartym największym importerem niemieckich towarów. 

– Czy naprawdę warto byłoby wrócić do „tradycyjnych” relacji z Berlinem?  – pytał ironicznie Sikorski. „A jeśli tak, to do jakiego okresu dokładnie? Do zaborów, II wojny światowej i okupacji, może PRL, a może do Grunwaldu czy Cedyni? Mam wrażenie, że niektórzy zatrzymali się na „Krzyżakach” Sienkiewicza – mówił szef polskiej dyplomacji. – Integracja europejska pomaga nam zarządzać wyzwaniem niemieckim - dodał. Lepiej jest rozmawiać – kontynuował – „z silnymi Niemcami  jako partnerem w UE niż bez więzów i norm nałożonych na nie przez Wspólnotę”. 

– Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską i poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy, w dodatku rządzone przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie? – zwrócił się do prawej strony w Sejmie.  

UE i NATO uzupełniają się, SAFE służy obu organizacjom

Sikorski podkreślił, że zjednoczona Europa jest filarem NATO, a obie organizacje się uzupełniają, dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. – Temu właśnie służy SAFE – podkreślił. Z funduszu wartego 150 mld euro Polska otrzyma blisko 44 mld euro. Te projekty przyczynią się zdaniem ministra do wzmocnieniu europejskiego filaru NATO.

– Opozycja twierdzi że inwestycje z programu SAFE służą Berlinowi. Nieprawda, to nie na Berlin leciały we wrześniu rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość – mówił szef polskiej dyplomacji. – Czy 19 krajów uczestniczących w SAFE chce zostać koloniami Berlina? – pytał retorycznie dodając, że „musza być jakieś granice obsesji”. 

Polska jest lojalnym sojusznikiem USA, ale nie jest frajerem

Sikorski opowiedział się za rozwijaniem stosunków z USA, zwrócił jednak uwagę na nadszarpnięte ostatnio zaufanie. Przypomniał, że w 1945 r. Stany Zjednoczone wybrały sojusz z Rosją, aby pozyskać jej poparcie w wojnie przeciwko Japonii, kosztem Polski, czego konsekwencją była Jałta. Zaznaczył, że ostatnio USA wstrzymały się od głosu w ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy.

– Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami – oświadczył Sikorski.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> 

Wystąpieniu ministra w Sejmie przysłuchiwał się prezydent Karol Nawrocki. Komentując przemówienie, prezydent wyraził zadowolenie z faktu, że w sprawach fundamentalnych, w tym stosunku do Rosji, jego urząd i MSZ są „na jednej stronie”. Nawrocki wytknął ministrowi pominięcie kwestii reparacji od Niemiec.

Nawrockiemu zabrakło kwestii reparacji od Niemiec

Nawrocki przypomniał, że podczas wizyty w Berlinie (we wrześniu 2025 r. – DW) zaproponował prezydentowi Frankowi-Walterowi Steinmeierowi i kanclerzowi Friedrichowi Merzowi, aby Niemcy spłacały reparacje poprzez inwestycje w polski sprzęt wojskowy. Jak dodał, gdyby Niemcy to zrobiły, to być może Polska nie potrzebowałaby obecnie programu SAFE.

– Z pewnym zawodem dostrzegłem, że ta kwestia nie jest w zainteresowaniu ministra Sikorskiego dzisiaj, ale wierzę, że przyjdzie czas refleksji i prezydent Polski będzie miał także wsparcie w rządzie polskim w kwestii uzyskania reparacji od Niemiec – powiedział prezydent na konferencji prasowej w Sejmie.

Podczas debaty w parlamencie nad exposé Sikorskiego, wątki krytyczne wobec Niemiec były stałym elementem wystąpień polityków PiS. Były szef MSZ Zbigniew Rau zarzucił rządowi Donalda Tuska, że nie robi nic, aby uniemożliwić Berlinowi „zdominowanie i zwasalizowanie Polski” oraz aby zapobiec odrodzeniu współpracy niemiecko-rosyjskiej.