Rusza Berlinale. ″Program jest protestem″ | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 09.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Rusza Berlinale. "Program jest protestem"

Nie sposób zobaczyć chociażby połowy filmów pokazywanych na Berlinale. Ale Berlinale to coś więcej niż festiwal filmowy.

Deutschland Berlinale Wettbewerb 2017 Filmstill Pokot | Spoor EINSCHRÄNKUNG (Robert Paêka)

Kadr z filmu "Pokot" w reż. Agnieszki Holland

Prawie 400 filmów w nieco ponad tydzień – kinomanów w Berlinie czeka prawdziwy maraton. Program festiwalu, jak każdego roku, jest niezwykle różnorodny: filmy historyczne, filmy dokumentalne, portrety artystów,  - to tylko niektóre przykłady. 125 spośród niemal 400 filmów wyreżyserowały kobiety. Śmiało można powiedzieć, że tegoroczne Berlinale zaspokoi potrzeby każdego kinomana. Jak dużą popularnością festiwal się cieszy można od poniedziałku obserwować chociażby przy kasach z biletami. Przy Placu Poczdamskim już pierwszego dnia sprzedaży biletów koczowały setki osób. Kinomani wyposażeni w termosy i śpiwory, dobrze zorganizowani, czyhali na bilety.  30-letni Jens przyjechał do Berlina z Frankfurtu. – Berlinale to mus dla każdego, kto interesuje się filmem. Wielu produkcji nie miałbym szans zobaczyć gdzie indziej – mówi.  Na festiwal przyjeżdża regularnie od kilku lat. Nie tyle ze względu na gwiazdy (choć tych w tym roku też nie zabraknie), ale głównie z powodu „ambitnego programu festiwalu”.

Kto stanie na czerwonym dywanie?

Berlinale to też „glamour"- co do tego nie ma wątpliwości. Choć trudno nie zauważyć, że tego roku do Berlina przyjedzie mniej gwiazd niż zwykle, to jednak „pierwszoligowych" nazwisk nie zabraknie. Richard Gere, Penelope Cruz, Cillian Murphy, Kristin Scott-Thomas, Robert Pattinson, Ethan Hawke, Hanna Schygulla, Bruno Ganz, Catherine Deneuve - to tylko niektóre z wielkich aktorskich nazwisk. Osobiście swoje filmy przedstawią reżyserzy z całego świata.

Polskie filmy na Berlinale

W konkursie głównym o Złotego i Srebrnego Niedźwiedzia powalczy 18 filmów. Wśród nich jest też polska produkcja  - „Pokot" Agnieszki Holland na podstawie powieści Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych". W Berlinie film ten będzie miał swoją światową premierę, podobnie jak 200 innych produkcji, które zostaną pokazane tu publiczności po raz pierwszy.

Oprócz walczącego o główną nagrodę „Pokotu" na berlińskim festiwalu obejrzeć będzie można kilka obrazów, których Polska jest koproducentem. Wśród filmów krótkometrażowych znalazła się polsko-niemiecka koprodukcja „Miss Holocaust" Michaliny Musielak. Tytuł nawiązuje do odbywających się w Izraelu co roku wyborów Miss Holocaust. Kandydatkami do tego tytułu są kobiety, które przeżyły Holokaust i w ten sposób próbują przypominać o okrucieństwie, które naznaczyło nie tylko ich młodość, ale całe ich życie. Impreza ta w Izraelu jest przedmiotem kontrowersyjnych dyskusji, których zapewne nie zabraknie także na Berlinale.

Na festiwalu pokazany zostanie również film Askolda Kurova o Ołehu Sencowie wyprodukowany w Polsce, Estonii i Czechach. Ukraiński reżyser został skazany na 20 lat łagru za rzekome przygotowywanie zamachów terrorystycznych na Krymie po aneksji półwyspu przez Rosję. „The Trial: The State of Russia vs Oleg Sentsov" poświęcony jest procesowi, który, mimo listu otwartego, podpisanego przez wielu światowych twórców (Wim Wenders, Agnieszka Holland, Pedro Almodovar) zakończył się wyrokiem skazującym.

W sekcji „Generation 14 plus" zaprezentowany zostanie film Kuby Czekaja „Królewicz Olch", w sekcji „Forum" polsko-austriacko-szwajcarska produkcja „Zwierzęta" („Tiere") .

W sekcji Forum Expanded zaś można będzie obejrzeć „Serce miłości“ Łukasza Rondudy i dokumentalny wideo-esej „Rudzienko", który jest polsko-amerykańską koprodukcją.

Oprócz tego w programie Retrospektywa pokazane zostaną: „Na srebrnym globie" Andrzeja Żuławskiego, „O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji" Piotra Szulkina i „Test pilota Pirxa" Marka Piestraka

O Berlinale w pigułce

Tegoroczny festiwal rozpocznie pokaz francuskiego filmu "Django" Etienne'a Comara. Głównym bohaterem filmu jest muzyk Django Reinhardt, uważany za jednego z najwybitniejszych gitarzystów jazzowych wszech czasów.

W konkursie głównym z „Pokotem" Agnieszki Holland powalczą między innymi "Return to Montauk" Volkera Schloendorffa, "Felicite" Alaina Gomisa, "Viceroy's House" Gurindera Chadha czy niemiecki film dokumentalny "Beuys" Andresa Veiela.

Przewodniczącym jury będzie Paul Verhoeven ("Nagi instynkt", "Pamięć absolutna", „RoboCop").

Festiwalowi towarzyszą targi European Film Market 2017, warsztaty, spotkania z twórcami filmowymi, dyskusje i wiele innych imprez.

Trudno mówić o jednym temacie przewodnim festiwalu. Kilka filmów poświęconych jest losom uchodźców, wiele produkcji dotyczy Europy. Organizatorzy Berlinale nie ukrywają, że festiwal ma polityczne zabarwienie, ale pytany o nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, dyrektor festiwalu Dieter Kosslick odpowiada: - Program Berlinale jest już wystarczającym protestem.

Filmy pokazywane będą niemal w całym mieście, ale centrum festiwalowe znajduje się tradycyjnie przy Placu Poczdamskim. Bilety kosztują nieco ponad 10 euro w zależności od filmu. Można je kupić przez internet, w kilku specjalnych kasach w Berlinie. Bilety są dostępne zwykle 3 dni przed pokazem. W dniu pokazu (najczęściej 30 minut przed jego rozpoczęciem) można je też nabyć w kasach kin. Wszystkie punkty sprzedaży biletów wymienione są na stronie internetowej festiwalu.

Rozdanie nagród odbędzie się 18 lutego, ale do tego czasu przed kinomanami wiele godzin przed ekranem.

 

Magdalena Gwóźdź

Redakcja poleca

Reklama