Rumuńskie ″Pokłosie″? Reżyser i jedyny ocalały walczą o pamięć | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 05.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Rumuńskie "Pokłosie"? Reżyser i jedyny ocalały walczą o pamięć

Rumuni muszą przeprosić za zbrodnie na Żydach w Odessie - to reżyser Florin Iepan uznał za swoją misję. Wroga reakcja, jaką wywołał swoim filmem "Odessa", przypomina tę na "Pokłosie". Ale jest mocniejsza.

****ACHTUN NUR IM ZUSAMENHANG ZUR BERICHTERSTATTUNG ÜBER DEN FILM ODESSA****** Bild zu dem Text von Keno Verseck Massaker in Odessa - Widerstrebende Vergangenheitsbewältigung in Rumänien: Der Dokumentarfilmer Florin Iepan bei Sichtung von Material für seinen Film „Odessa“. Zulieferung und Rechteklärung durch Zoran Arbutina am 4.12.2012. Copyright: Keno Verseck

Florian Iepan

Dobrze by było, gdyby nazwa "Odessa" stała się kiedyś dla Rumunów symbolem - opowiada reżyser Florin Iepan. Lecz nie symbolem znanego portu nad Morzem Czarnym, a jednego z najczarniejszych rozdziałów w historii ich kraju. - Dopiero gdy ta nazwa zakorzeni się w sumieniu społeczeństwa, to będzie koniec mojej misji - mówi Iepan.

Podczas II wojny światowej stacjonująca w Odessie rumuńska armia dokonała tam zbrodni. 22 października 1941 roku rozstrzelano ponad 5 tys. Żydów. Dzień później 19 tys. Żydów spędzono do magazynów pod miastem i tam żywcem spalono. Tych, którzy póbowali uciekać, żołnierze dobijali granatami i strzałami z karabinów. Zbrodnia w Odessie była akcją odwetową za atak sowieckich partyzantów na główną kwaterę rumuńskiego wojska w tym mieście. Rozkaz dokonania zbrodni wydał osobiście ówczesny rumuński przywódca Ion Antonescu.

Elity unikają rozmów o Holocauście

Florin Iepan, reżyser z Timiszoary w zachodniej Ruminii, swój dokument nt. tej zbrodni nazwał po prostu "Odessa". Film dokumentuje kampanię polityczną, którą reżyser prowadzi od trzech lat: konfrontuje przedstawicieli elit z prowokacyjnymi tezami i pytaniami nt. zbrodni dokonanych podczas wojny przez rumuńską armię. Zbrodni, o których w tym kraju wciąż się milczy.

Reżyser pyta i filmuje reakcje. Zaczepia polityków w miejscach publicznych, intelektualistów nachodzi w domowych pieleszach, podczas wystaw czy przyjęć zadaje im niewygodne pytania, porusza też temat w programach radiowych i telewizyjnych.

Z tego wszystkie powstał prawie półtoragodzinny film, który Iepan chce pokazywać na imprezach i festiwalach w Rumunii. Podczas projekcji rejestruje reakcje publiczności i z tych nagrań powstaną kolejne filmy. Godzinną wersję dla zagranicznych odbiorców ma na początku przyszłego roku puścić stacja telewizyjna Mitteldeutscher Rundfunk w swoim cyklu "Wyjątkowe dokumenty". Projekt Iepana powstaje właśnie dzięki wsparciu m.in. MDR i Heskiej Fundacji Filmowej.

Film pokazuje to, w jaki sposób rumuńskie elity unikają rozmawiania o masakrze w Odessie, Holocauście czy w ogóle Żydach w swoim kraju.

Najbardziej przykry moment to ten, w którym Iepan występuje wraz z jedynym ocalałym z odeskiej masakry, teraz już 87-letnim Michailem Saslawskim. Poznał go podczas zbierania dokumentacji na ten temat, a potem zaprosił do Bukaresztu - dzięki pomocy niemieckiej Fundacji Friedricha Eberta.

****ACHTUN NUR IM ZUSAMENHANG ZUR BERICHTERSTATTUNG ÜBER DEN FILM ODESSA****** Bild zu dem Text von Keno Verseck Massaker in Odessa - Widerstrebende Vergangenheitsbewältigung in Rumänien: Michail Saslawski, 87, einziger Überlebender des Massakers von Odessa am 24.10.1941, als die rumänische Armee nahe der Stadt im Ort Dalnik etwa 23.000 Juden in Lagerhäuser einpferchte, bei lebendigem Leibe verbrannte und Fliehende erschoss. Anlass für das Massaker war ein Sprengstoffanschlag sowjetischer Partisanen auf das Hauptquartier der rumänischen Armee am 22.10.1941, bei dem 16 rumänische Offiziere, 46 rumänische Soldaten, 4 deutsche Marineoffiziere und mehrere Zivilisten ums Leben kamen. Als Vergeltungsmaßnahme wurden am 22. und 23.10.1941 zunächst mehrere tausend Juden in der Stadt Odessa selbst massakriert Zulieferung und Rechteklärung durch Zoran Arbutina am 4.12.2012. Copyright: Florin Iepan

Michail Saslawski

Saslawski jest jedyną osobą, której 23 października 1941 roku udało się uciec z pododeskich magazynów. Miał 16 lat i w stracił w tym piekle rodziców, trzy siostry i brata. Po wojnie przez 35 lat pracował w walcowni w Odessie, żył w skromnych warunkach.

Rumuńskie zbrodnie to niemal tabu

Saslawski przyjechał po raz pierwszy do Bukaresztu w październiku zeszłego roku - z powodu 70. rocznicy zbrodni w Odessie, z nadzieją, że będzie mógł publicznie opowiedzieć swoją historię. Niemal wszędzie zderzył się z obojętnością. Iepan przedstawił to w filmie w sposób wstrząsający: widać, jak były prezydent Rumunii Emil Constantinescu wzbrania się podczas przyjęcia przed podaniem Saslawskiemu ręki.

****ACHTUN NUR IM ZUSAMENHANG ZUR BERICHTERSTATTUNG ÜBER DEN FILM ODESSA****** Bild zu dem Text von Keno Verseck Massaker in Odessa - Widerstrebende Vergangenheitsbewältigung in Rumänien: Historikerkonferenz in Bukarest im Oktober 2011, nach dem Ende der Podiumsdiskussion möchte der Dokumentarfilmer Florin Iepan dem Ex-Staatspräsidenten Emil Constantinescu den einzigen Überlebenden des Massakers von Odessa, Michail Saslawski, vorstellen. Constantinescu ist nicht interessiert, er weigert sich auch, Michail Saslawski die Hand zu geben. Links im Bild Saslawski, Mitte: Emil Constantinescu, rechts Florin Iepan. Zulieferung und Rechteklärung durch Zoran Arbutina am 4.12.2012. Copyright: Florin Iepan

Michail Saslawski i były prezydent Rumunii Emil Constantinescu, Bukareszt 2011

Constantinescu w dodatku promuje się jako pierwsza głowa państwa rumuńskiego, która publicznie przeprosiła za zbrodnie wobec rumuńskich Żydów.

To nie koniec: podczas pobytu Saslawskiego w Rumunii telewizje odwołują jego wystąpienia, a na wcześniej zapowiedzianą konferencję prasową z udziałem gościa przychodzą naraz... trzy osoby.

- Zbrodnie rumuńskiej armii w czasie II wojny wciąż są tu niemal tematem tabu - wyjaśnia historyk i badacz Holocaustu Lucian Nastasa z Uniwersytetu w Klużu. Jego kolega, publicysta Victor Eskenazy, który obecnie mieszka we Frankfurcie nad Menem, idzie w swojej ocenie jeszcze dalej: - Od czasu, gdy Rumunia weszła do NATO i UE, jej politycy wracają do swoich starych tradycji, postaw i przekonań. Wróciła koniunktura na kłamstwo oświęcimskie.

Honory dla zbrodniarza wojennego

Także Iepan długo nie wiedział prawie nic o Holocauście w Rumunii, a dyktator Antonescu kojarzył mu się dobrze. Dziś sam to przyznaje. Na pomysł projektu "Odessa" reżyser wpadł w dziwny i przypadkowy sposób, poniekąd właśnie dzięki postaci Antonescu.

W 2006 roku widzowie programu "Wielka Rumunia" publicznej TVR wybierali dziesięć naważniejszych rumuńskich postaci historycznych. Gdy okazało się, że na listę nominowanych trafił i Antonescu - a redakcja nie miała co do tego żadnych zastrzeżeń - Iepan dostał od TVR zlecenie zrobienia krótkiego filmu o dyktatorze.

Podczas researchu Iepan trafił po raz pierwszy na szczegóły nt. zbrodni, za które odpowiada Antonescu. Również - nt. mordu na Żydach w Odessie. Dowiedział się m.in., że pod przywództwem Antonescu Rumunia była jedynym państwem poza III Rzeszą, które uruchomiło własną machinę zagłady Żydów. Zginęło przez to ok. 300 tys. Żydów, a Antonescu został po wojnie uznany za zbrodniarza wojennego, osądzony i stracony.

Choć film nakręcony przez Iepana to zdecydowanie negatywny portret dyktatora, jednak po jego obejrzeniu widzowie i tak przyznali Antonescu szóste miejsce w rankingu najważniejszych postaci w rumuńskiej historii. Reżyser był tym mocno zaskoczony, dlatego nie porzucił tematu. Najpier zamierzał nakręcić zwykły dokument nt. zbrodni w Odessie, ale później zmienił plan.

- Dotarło do mnie, że w rumuńskim społeczeństwie jest za małe zapotrzebowanie na taki film. Wylądowałbym z nim potem w czasie najgorszej oglądalności, gdzieś koło północy, film nie zdobyłby żadnego rozgłosu. Dlatego uznałem, że stanę po drugiej stronie kamery - mówi.

Wieczne czekanie na żal

Dziś, trzy lata po starcie projektu, Iepan prezentuje przykry bilans: w niektórych mediach ukazały się, co prawda, materiały nt. filmu i samej zbrodni w Odessie, jednak najczęstsza i generalna reakcja, z jaką spotkał się reżyser, to obojętność czy nawet wrogość.

Ale Iepan obstaje przy swoim: - Chcę tak długo przypominać historię Michaila Saslawskiego, aż głowa naszego państwa pojedzie do Odessy, poda mu rękę i w imieniu naszego narodu poprosi o przebaczenie.

Ale 87-letni Saslawski nie wierzy, że tego dożyje. - W Rumunii próbuje się ukryć pytania o Holocaust - tak opowiada o swoich wrażeniach z zeszłorocznej podróży do Bukaresztu. - Gdy tam byłem, powiedzieli mi, jakby mimochodem, że rumuński prezydent już raz przeprosił Żydów. To zabolało.

Keno Verseck / Monika Margraf

Red. odp. Małgorzata Matzke

Reklama