Rozmowy w Kijowie i Moskwie. Spotkanie, ale nie przełom [OPINIA] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Rozmowy w Kijowie i Moskwie. Spotkanie, ale nie przełom [OPINIA]

Rozmowy Merkel i Hollande'a z Putinem mogą stać się zalążkiem dialogu. Jeżeli nie przyniosą nic, na pierwszy plan wysunie się kwestia dostaw broni na Ukrainę, twierdzi komentator DW Bernd Johann.

Angela Merkel i Francois Hollande wyjechali z Moskwy nie zdradzając prasie ani słowem, o czym była mowa na Kremlu. Przez wiele godzin niemiecka kanclerz i francuski prezydent rozmawiali z rosyjskim prezydentem. Co osiągnęli, nie wiadomo. Jeżeli szefowie państw i rządów po tak ważnych rozmowach zupełnie nic nie mówią, może to tylko oznaczać, że w temacie nie posunęli się zbyt daleko czy jeszcze nie dość daleko.

Ale są przynajmniej dwie wiadomości, jakie nadeszły z Berlina i Moskwy. Rzecznik rządu Niemiec i rzecznik Kremla mówili o konstruktywnych rozmowach i o pracy nad dokumentami, służącymi załagodzeniu konfliktu na wschodniej Ukrainie. Druga dobra wiadomość nadeszła krótko przed moskiewskim spotkaniem z Ukrainy wschodniej: dzięki tymczasowemu zawieszeniu broni pomiędzy ukraińską armią i separatystami możliwa stała się ewakuacja ludności cywilnej z Debalcewa.

Deutsche Welle REGIONEN Osteuropa Ukrainisch Bernd Johann

Bernd Johann, Redakcja Ukraińska DW

Moskwa: Wojna jest narzędziem polityki

Lecz teraz gra toczy się o wiele więcej. Wojna na wschodniej Ukrainie ukazała, że działania militarne stały się znów narzędziem polityki w Europie. Rosja pozwala sobie na samowolne wyznaczanie nowych granic i stref wpływów. Ukraina jest piłeczką w grze a jej wschodnie obszary stały się strefą zaporową, aby z dala od Rosji trzymać europejską demokrację i europejski dobrobyt: Rosja ma pozostać autokracją. Dlatego Kreml złamał wszystkie zasady polityczne i prawo międzynarodowe, wypracowane mozolnie po II wojnie światowej przez międzynarodową wspólnotę, nota bene wspólnie z Rosją.

Oczywiste jest, że takie postępowanie zagraża pokojowi nie tylko na Ukrainie, lecz i w całej Europie. Z tego względu Niemcy i Francja, dwa najważniejsze państwa w Unii Europejskiej, zupełnie słusznie wykorzystują teraz cały swój ciężar, polityczny by odwieść Putina od szalenie niebezpiecznego kursu, będącego zagrożeniem dla całej Europy i tym samym także dla Rosji.

Wysoka stawka

Merkel i Hollande zagrali o wysoką stawkę. Po całym szeregu nieskutecznych inicjatyw dyplomatycznych szczególnie kanclerz Merkel w ostatnim czasie kontakty z Putinem ograniczyła do rozmów telefonicznych. Teraz wraz z Hollandem podjęła nową inicjatywę, by spróbować jeszcze raz nawiązać rozmowę z kremlowskim władcą. Jak to się skończy, nie wiadomo. Berlin i Paryż zaryzykowały, że może się to skończyć fiaskiem. To ukazuje tylko, że sytuacja znalazła się na ostrzu noża.

Szef Kremla przynajmniej podjął ten dialog. Już w niedzielę (8.02) ma nastąpić 4-stronna rozmowa telefoniczna. Wiele to jeszcze nie znaczy, ale może jest to chociaż zalążek roadmapy, do jakiej dążą Paryż i Berlin, by doprowadzić do deeskalacji na Wschodniej Ukrainie.

Nie lokalny, lecz globalny

Rozmowy mają toczyć się dalej. Najpierw w Monachium na Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie obok Angeli Merkel obecny jest także prezydent Poroszenko. Także Stany Zjednoczone i inne państwa włączone są w te być może ostatnie niemiecko-francuskie zabiegi. Jeżeli spełzną one na niczym, ten jak dotąd lokalny konflikt może definitywnie przerodzić się w konflikt globalny.

Jeżeli bowiem teraz nie dojdzie do jakiejś ugody z Moskwą, coraz bardziej prawdopodobne staną się dostawy zachodniej broni na Ukrainę. Europa dąży do pokojowego rozwiązania tego konfliktu. Jeżeli Moskwa nie będzie do tego skłonna, Europie nie wolno bezczynnie przyglądać się, jak wyniszczające Ukrainę podboje terytorialne z rosyjskim wsparciem będą dalej posuwały się w zachodnim kierunku. Na agendzie powinny znaleźć się dostawy broni, jeżeli zabiegi dyplomatyczne spełzły by na niczym.

Bernd Johann / Małgorzata Matzke

Reklama