Rosja: prawosławni, ale niekoniecznie wierzący | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 10.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Rosja: prawosławni, ale niekoniecznie wierzący

Większość Rosjan uważa się za prawosławnych chrześcijan. Jednak tylko mniejszość jest praktykująca. Na definicję prawosławnej tożsamości Rosjan składają się też czynniki, które nie mają nic wspólnego z wiarą.

Niemal trzy czwarte Rosjan uważa się za prawosławnych chrześcijan, wynika z badań niezależnej rosyjskiej Fundacji „Opinia społeczna” (FOM). Tylko jednak cztery procent Rosjan chodzi regularnie do cerkwi i uczestniczy w liturgii.

Potwierdzają to statystyki rosyjskiego MSW. Podczas ważnych świąt kościelnych, takich jak przypadająca według kalendarza juliańskiego na niedzielę Pascha (Wielkanoc), pracownicy ministerstwa pilnują porządku publicznego wokół największych cerkwi. Policja ocenia, że w takie święta cerkiew odwiedza zaledwie dwa do czterech procent Rosjan.

Kompensowanie braku tożsamości narodowej

Przekonania religijne rosyjskich wiernych niełatwo wytłumaczyć. Według badań niezależnego Centrum Lewady 60 procent prawosławnych Rosjan uważa się za osoby wierzące. Ale tylko 40 procent wierzy w Boga. 30 procent jest wręcz zdania, że Bóg nie istnieje.

Socjolog Natalia Zorkaja z Centrum Lewady uważa, że „prawosławna tożsamość” długo kompensowała „brakującą pozytywną rosyjską tożsamość”. – Kiedy dzisiaj ktoś mówi, że jest prawosławnym chrześcijaninem, rzadko odnosi się to do religii – mówi Zorkaja w rozmowie z Deutsche Welle. Nawet w Paschę większość ludzi obecnych w kościele nie uczestniczy w liturgii. Wiedza o wierze prawosławnej jest zbyt mglista. Natalia Zorkaja jest przekonana, że w Rosji nadal obecne są pozostałości pogaństwa: wiara w rytuały i magię. – Wszyscy mają w samochodzie ikony. Ikony są wszechobecne, także w szpitalach. Nie jest to jednak wyrazem wiary – uważa socjolog. Można mówić raczej o rodzaju „religijnej papki”.

Poza tym Cerkiew poświęca swoim wiernym zbyt mało uwagi. – Cerkiew prawosławna jest zadziwiająco archaiczna. Porozumiewa się z wiernymi w języku, który jest dla nich całkowicie niezrozumiały – mówi Zorkaja. – Przy tym istnieje w społeczeństwie potrzeba zaspokojania wyższych wartości. Tyle, że Cerkiew ludziom w tym nie pomaga – dodaje.

Orthodoxe Ostermesse in Moskau

Msza św. w kościele prawosławnym w Moskwie

Rozczarowanie Cerkwią

Rosyjska filolog Waleria przyznaje, że nie traktuje swojej wiary poważnie. – Rzadko chodzę do cerkwi. Tylko czasami w Boże Narodzenie albo w Wielkanoc – zdradza. Robiłaby to częściej, gdyby życie parafii było bardziej aktywne. – Życzyłabym sobie, żeby w cerkwi działo się coś, co łączy ludzi nie tylko duchowo, ale i społecznie – mówi Waleria.

Ekspertkę finansową Anastazję ochrzciła potajemnie babcia, bo jej ojciec był ateistą z przekonania. – Jako dziecko głęboko wierzyłam w Boga i nadało to mojemu życiu sens – wspomina. Do spowiedzi poszła jednak tylko dwa razy. Podczas pierwszej spowiedzi poczuła się zraniona. – Pop mnie zwymyślał. Gdyby go słuchać, wszystko w życiu byłoby zabronione: picie, palenie, także seks – stwierdza. Dzisiaj Anastazja nie uważa się za osobę wierzącą. – Mimo to chętnie wchodzę do cerkwi, ale raczej z estetycznych względów – oświadcza. Córkę jednak ochrzciła. – Nie wiem, dlaczego. Może to automatyczne – mówi.

„Najważniejsza jest Ewangelia”

Proboszcz jednej z moskiewskich parafii, znany duszpasterz inteligencji Aleksander Borisow nie potępia takich ludzi. – Dla niektórych wiara stanowi o ich życiu, dla innych jest rodzajem ubezpieczenia na wszelki wypadek – tłumaczy duchowny.

Mówiąc o garstce wiernych chodzących do cerkwi, zaznacza, że dla chrześcijanina jest ważniejsze, by czytał Ewangelię i próbował żyć według jej zasad. – Poza tym nie może się dzisiaj uważać za wykształconego ktoś, kto nie czytał Ewangelii. Nasza literatura, wiele obrazów, oper i innych dzieł staje się wówczas dalekim stopniu niezrozumiała – uważa Borisow. Ubolewa, że tak wielu wykształconych ludzi nigdy nie przeczytało Ewangelii. – Moim zdaniem to duchowe lenistwo. Przeczytanie czterech małych książeczek nie jest przecież tak trudne – uważa.

Yulia Vishnevetskaya / Elżbieta Stasik

Reklama