Ratownictwo medyczne szwankuje na polsko-niemieckim pograniczu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Ratownictwo medyczne szwankuje na polsko-niemieckim pograniczu

Berliński dziennik w artykule „Decydująca strona mostu” zajmuje się brakiem prawnych uregulowań w strefie granicznej między Polską i Niemcami ws. opieki medycznej w nieszczęśliwych wypadkach.

Symbolbild - Notarzt

Ratownictwo medyczne wymaga jeszcze dogrania w regionie przygranicznym

‘Byłam już na wielu pochówkach, do których nie musiało dojść'- dziennik "Berliner Morgenpost” cytuje słowa Joanny Józefiak. Między innymi była na pogrzebie osiemnastoletniego chłopaka, który w wypadku motocyklowym doznał ciężkich obrażeń głowy i zmarł, gdyż jego stan nie pozwalał na wielogodzinny transport do polskiego szpitala. „38-letnia Polka zna dziesiątki takich przypadków zgonów, bo poszkodowanym nie udzielono na czas pomocy medycznej” - pisze gazeta, konstatując, że sytuacja ta, pasująca bardziej do krajów rozwijających się, ma miejsce tuż po wschodniej stronie Odry i Nysy lub jak Joanna Józefiak mówi, ‘na drugim końcu mostu'.

‘Od przystąpienia Polski do UE często mówi się o tym, że w obrębie wspólnoty nie ma granic'- jak "Berliner Morgenpost" przywołuje słowa polskiej ekonomistki, prowadzącej firmę doradczą Brandston. Tłumaczy, że w przypadku ciężkiego wypadku, którego ofiarą jest polski obywatel, decydujący jest fakt, gdzie do wypadku doszło. Jeśli stało się to po zachodniej stronie mostu granicznego, poszkodowanego transportuje się do pobliskiego niemieckiego szpitala, który przejmuje koszty leczenia. Jeśli jednak do nieszczęścia doszło po polskiej stronie szanse ofiary wypadku na przeżycie są ograniczone, bo najbliższe polskie szpitale znajdują się zbyt daleko.

Jak informuje berlińska gazeta, Joanna Józefiak prowadzi we Frankfurcie nad Odrą firmę zajmującą się niemiecko-polskimi projektami. Jej pierwszym klientem była przed 5 laty frankfurcka klinika. Polka szybko zauważyła istniejący problem. Zaczęli się do niej masowo zwracać polscy pacjenci, niezadowoleni z opieki medycznej we własnym kraju. Powodem tego, zdaniem Joanny Józefiak, jest niedostatek lekarzy w Polsce. ‘Kto może sobie na to pozwolić, chętniej leczy się w Niemczech, ale obawia się jednocześnie bariery językowej. Dlatego przydzielamy pacjentom opiekuna na czas pobytu w niemieckim szpitalu'- wyjaśnia szefowa „Brandston”. Koszty pobytu w szpitalu pacjent z Polski ponosi sam.

Niewyjaśnione zasady

Tak samo ważne jest pokrycie kosztów, jeśli chodzi o wypadki, stwierdza berliński dziennik i powołując się na opinie polskiej ekspertki podkreśla, że łatwiej jest dowieźć ofiarę wypadku, do którego doszło w strefie granicznej, do frankfurckiej kliniki lub szpitala w niemieckim Guben, niż do oddalonego o 100 km szpitala w Polsce. Zaznacza jednocześnie, że mimo zawartej w 2013 r. umowy o współpracy między Brandenburgią i Polską nie ma prawnych uregulowań co do tego, kto w przypadku udzielenia ponadgranicznej opieki medycznej ponosi jej koszt. Gazeta przypomina, że obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne w Polsce płaci za pomoc medyczną wyłącznie na terenie kraju, z wyjątkiem wypadków polskich obywateli za granicą. Przytacza też słowa profesora Axela Ekkernkampa, dyrektora Szpitala Urazowego (UKB) w berlińskiej dzielnicy Marzahn, który uważa, że ‘za takim postępowaniem kryje się obawa przed wymykającą się spod kontroli medycyną turystyczną'. Profesor Ekkernkamp od lat zabiega o uregulowania prawne między Polską i Niemcami w tej sprawie.

Pomoc obojętnie, po której stronie

Tymczasem, jak pisze dalej "Berliner Morgenpost", „ponieważ sprawa na poziomie polityki jest nadal niewyjaśniona, niemieckim szpitalom, które nie odmawiają pomocy poszkodowanym Polakom chociażby z pobudek moralnych, z reguły nikt nie zwraca poniesionych kosztów. Potwierdza to dyrektor kliniki we Frankfurcie nad Odrą Thomas Funk, podkreślając, że ‘najczęściej chodzi o wyjątkowo kosztowne przypadki m.in. udaru mózgowego, zawału serca, obrażeń czaszki czy mózgu'.

Gazeta opierając się na słowach prof. Ekkernkampa zwraca też uwagę na nierozwiązany dotąd problem karetek pogotowia. Są one ubezpieczone wyłącznie we własnym kraju. ‘Polacy generalnie bronią się przed tym, by obok zalet, jakie daje UE, zakceptować też sprawy mniej korzystne'- cytuje "Berliner Morgenpost" słowa dyrektora frankfurckiej kliniki. Pisze, że obaj fachowcy są zdania, iż problem ten można rozwiązać wyłącznie na poziomie unijnym.

‘Dla pacjentów trzeba wreszcie stworzyć warunki ramowe, tak, by dowieźć ich do najbliższego odpowiedniego szpitala, bez względu na to, po której stronie granicy się znajduje ‘- podkreśla prof. Axel Ekkernkamp, którego cytuje berliński dziennik.

opr. Alexandra Jarecka

Reklama