″Pulse of Europe″: krytyka i nadzieje | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 16.04.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

"Pulse of Europe": krytyka i nadzieje

Tradycja ruchu „Puls of Europe“, którego celem jest ratowanie Europy, narodziła się we Frankfurcie nad Menem. Tymczasem ogarnia on całą UE. Krytycy wskazują na brak konkretnych celów tych protestów.

Co robisz w niedzielę po południu? W niektórych środowiskach mieszczańskich w Niemczech udział w coniedzielnych manifestacjach na rzecz Europy, „Pulse of Europe”, już teraz należy do dobrego tonu. Wymachiwanie niebieskimi flagami, śpiewanie Ody do radości z innymi zdeklarowanymi Europejczykami, a nawet spontaniczne wyznania miłosne do mikrofonu pod adresem Unii Europejskiej, to stałe elementy tych głośnych i kolorowych manifestacji. Udział w nich stał się niedzielnym rytuałem w wielu miastach w Niemczech i w innych krajach unijnych.

Ruch, który porwał tysiące Europejczyków

Nie ma wątpliwości: Inicjatywa obywatelska „Pulse of Europe“ wzbudza zachwyt wielu mieszkańców UE, którzy nie chcą aby dłużej zrzucano winę za wszystko na Europę. Nie chcą też pozwolić na przejęcie formatu protestu obywatelskiego prawicowym ruchom populistycznym, takim jak PEGIDA i jej podobne. 

Od początku 2017 roku na ulice europejskich miast wychodzi tysiące ludzi. A wszystko zaczęło się od demonstracji we Frankfurcie nad Menem. Tam małżeństwo prawników zainicjowało protesty w reakcji na Brexit i wybór Donalda Trumpa, ponieważ jego zwycięstwo pokazało, że „to, co niemożliwe, jest możliwe”.

Frankfurt Pulse Pro-Europa-Demo (DW/V. Kern)

"Make Europe great again!" - Brexit i zwycięstwo Donalda Trumpa skłania Europejczyków do zabrania głosu

Tymczasem proeuropejski protest dotarł już do ponad 70 miast w Niemczech oraz za granicę, m.in. do Brukseli, Amsterdamu, Paryża. Ogółem w ponad 20 europejskich miastach poza Niemcami odbywają się co niedzielę po południu manifestacje ruchu „Pulse of Europe”.

Im więcej ludzi wychodzi na ulice, tym bardziej nasuwa się pytanie o cele tych protestów. No właśnie. Co inicjatywa „Puls of Europe” może w ogóle wskórać?

Krytyka: niejasne postulaty

Pytanie to zadaje sobie też coraz częściej znana politolog prof. Ulrike Guérot, ekspertka ds. polityki europejskiej i badaczka demokracji na austriackim Dunajskim Uniwersytecie (Donau-Universitaet) w Krems. W rozmowie z Deutsche Welle mówi, że generalnie tę proeuropejską inicjatywę ocenia jako sygnał pozytywny.  Ale tezy programowe tego ruchu są, w jej opinii, niezbyt jasne.

Polen Warschau I Love You, Europe Demonstration (picture-alliance/AP/A. Keplicz)

​​Kolorowe i entuzjastyczne proeuropejskie manifestacje w Warszawie. "Kochamy cię Europo!" ​ ​

Na portalu "Pulse of Europe" można przeczytać o co w nich chodzi. Ujęto je w dziesięciu hasłach: „Europa nie może doznać porażki”, „stawką jest pokój”, „my ponosimy odpowiedzialność”, „musimy się postarać i brać udział w wyborach”, „prawa podstawowe i praworządność są nienaruszalne”, „podstawowe wolności europejskie nie podlegają negocjacjom”, „reformy są konieczne”, „należy poważnie traktować nieufność”, „różnorodność i wspólnota”, „wszyscy muszą i powinni aktywnie włączyć się w ruch obywatelski”. 

Wielu Europejczyków utożsamia się z tymi hasłami. Dla prof. Guérot są one sformułowane zbyt ogólnikowo. Problem „Pulse of Europe“ dostrzega w tym, że z jednej strony inicjatywa ta bierze w obronę Europę z jej wartościami,takimi jak wolność i demokracja, a z drugiej strony wyraża poparcie dla UE, jaką jest ona obecnie. To jednak, w opinii ekspertki, oznacza zgodę na „ochronę wspólnotowego dorobku”. Lecz to nie wystarczy – zaznacza Guérot. – Jeśli wszystko by w UE sprawnie działało, to nie byłoby potrzeby wychodzenia na ulicę. 

Kolejny "suflet" po Occupy

Konkretnych celów w tej proeuropejskiej inicjatywie nie może dopatrzeć się też badacz protestów Wolfgang Kraushaar z hamburskiego Instytutu Badań Społecznych (Institut für Sozialforschung).

- Inicjatywie „Puls of Europe“ grozi, że skończy jak suflet, któremu zniszczono pęcherzyki powietrza – prognozuje Kraushaar. W jego opinii, ruch ten obecnie płynie na fali akceptacji, ale w rzeczywistości trudno mu się będzie włączyć w proces polityczny. Ostatecznie grozi mu, że podzieli los ruchu antyglobalizacyjnego Occupy, czyli cała inicjatywa spali na panewce. Liczenie na ciągłą mobilizację nie poskutkuje na dłuższą metę – ocenia Kraushaar.

Symbolbild Occupy-Bewegung (picture-alliance/Chromorange/C. Ohde)

Occupy - ruch potestu przeciwko nadmiernym wpływom banków

Prawdopodobne zwycięstwo Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji oraz możliwe wejście do Bundestagu Alternatywy dla Niemiec (AfD) w jesiennych wyborach w Niemczech, na razie powinny wystarczyć za motywację do wychodzenia co niedzielę na manifestacje na ulicach europejskich miast. Ale co będzie potem?

Skuteczna emocjonalizacja przekazu

„Pulse of Europe” świadomie tak szeroko sformułował zakres merytoryczny projektu – powiedziała Stephanie Hartung, jedna z jego współinicjatorek, w rozmowie w programie informacyjnym „Tagesschau” nadawcy publicznego ARD. – Ispirujemy przecież ludzi do zajęcia się Europą. To nie jest mętne, lecz ważne i słuszne – zaznaczyła.

 Pulse of Europe - Demonstration Frankfurt (Getty Images/T. Lohnes)

Jedno jest jasne. Inicjatywie "Pulse of Europa" udaje się wzbudzać proeuropejskie emocje

Żadnych merytorycznych wątpliwości nie ma też boński politolog Ludger Kühnhardt z Centrum Badań Integracji Europejskiej (ZEI). “Pulse of Europa“ jest dobrą inicjatywą. – Nadszedł czas, żeby ludzie w Europie sprzeciwili się apokaliptycznym nastrojom. Dzięki temu ruchowi idea europejska przepełniła się emocjami – mówi Kühnhardt. W jego opinii ta emocjonalizacja przekazu jest bardzo udana.

I rzeczywiście wygląda na to, że ci wszyscy, którzy wychodzą na ulicę, potrafią też innych ludzi zafascynować Europą, która długo była wykpiwana jako biurokratyczne monstrum.

Ten prosty przekaz „bycie za Europą“ przyciąga jak magnes, gdyż co niedzielę coraz więcej ludzi przychodzi na manifestacje.

Co tydzień wydłuża się lista miast, w których odbywają się protesty na rzecz Europy.

Te same prawa dla wszystkich Europejczyków

Jak na razie nie wiadomo, czy inicjatywa „Pulse of Europe“ będzie słomianym ogniem czy stanie się prawdziwym ruchem społecznym. – Trzeba odczekać, co z tego wyniknie – ocenia politolog Ulrike Guérot. Jej prognoza: bez konkretnych postulatów politycznych ten ruch proeuropejski nie rozwinie się na dłuższą metę.

Oczywiście, że zastanawiała się ona nad tym, jakie one mogłyby być. Guérot uważa, że nośny i sensowny byłoby postulat: "równe prawa dla wszystkich europejskich obywateli". Myśli ona o ogólnej zasadzie równości, która obowiązywałaby w całej Europie przy płaceniu podatków, w wyborach lub w prawach społecznych. Gdyż Europie potrzebny jest nowy demokratyczny fundament.

Jeśli wszystko się powiedzie, „Pulse of Europe“ może rzeczywiście zainspiruje reformy w UE – ma nadzieję Ulrike Guérot. – Politycy panicznie boją się w ogóle mówić o Europie – zauważa ekspertka. Przynajmniej to się teraz zmieniło i „po prostu jest to genialne”, wypowiada się ona z uznaniem o „Puls of Europe”.

Vera Kern / Barbara Cöllen