Przemoc na stadionach - ciemna strona sportu | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Przemoc na stadionach - ciemna strona sportu

Świece dymne na stadionie w Kolonii, ranni podczas zamieszek w Karlsruhe, petardy na stadionie w Duesseldorfie. Przemoc na niemieckich stadionach osiąga nowy wymiar.

Są momenty, kiedy nawet w najtwardszych kibicach piłki nożnej zastyga krew: płonące pochodnie rzucane na murawę boiska, które palą się dalej podczas meczu. Czarny dym, który nie tylko zasłania akcję na boisku, ale dusi piłkarzy i publiczność. Zakapturzeni chuligani szturmujący ogrodzenia, by wedrzeć się na boisko. Także w latach 80' i 90' rozgrywały się podobne sceny i zdarzały się awantury między kibicami jadącymi na mecz. Ale w ostatnich latach zmieniła się jakość tych zajść, twierdzi szef dowodzenia kolońskiej policji Volker Lange. - Dziś wszystko jest zaplanowane i z większym rozmysłem chuligani stosują przemoc. Kiedyś ludzie może dawali się w pewnej chwili porwać emocjom. Dziś wszystko jest dokładnie zaplanowane i starcia z innymi pseudokibicami są wyreżyserowane - podkreśla koloński policjant.

"Stop, kiedy ktoś leży na ziemi".

Italienische Polizisten versuchen am 11.10.1997 während des WM-Qualifikationsspiels England-Italien in Rom britische Hooligans in Schach zu halten. Ein britischer Fußballfan ist nach dem Spiel niedergestochen worden. Nach einer ersten Bilanz wurden bei den schweren Ausschreitungen vor, während und nach dem Spiel mindestens 20 Menschen verletzt, etwa 40 Hooligans wurden vorübergehend festgenommen. Im Stadion setzte die Polizei Schlagstöcke ein, als Fans in der Südkurve Plastiksitze aus den Verankerungen rissen und ins gegnerische Lager schleuderten. Ein britischer Reporter sagte, unter den Hooligans seien auch Rechtsextremisten gewesen. pixel

Niekórzy szukają tylko okazji do bijatyki

Kolońscy kibole dokładnie zaplanowali na przykład atak na autokar wiozący spokojnych kibiców Borussi Moenchengladbach. Autokar przyblokowali i obrzucili kamieniami, które pomalowane były barwami kolońskiego klubu. To zaszokowało opinię publiczną w całych Niemczech. Czegoś takiego nie widział nawet najstarszy stażem rzecznik kibiców klubu 1. FC Koeln Rainer Mendel. Od lat ma on bliski kontakt z kibicami i zna kodeks ich zachowań. - Kibice mogli się pobić, ale niczym się nie obrzucali. Jeżeli ktoś już leżał na ziemi, pojedynek się kończył. Dziś te starcia nabrały zupełnie innej jakości, bo w grę wchodzi także pirotechnika, kamienie, butelki - zaznacza.

Świece, petardy, pochodnie

Sogenannte Fans von Dynamo Dresden greifen am Sonntag (28.10.2007) mit Steinwürfen auf dem Pirnaischen Platz im Zentrum der sächsischen Landeshauptstadt nach dem Fußballspiel der Sachsenliga Dynamo Dresden II. gegen Lok Leipzig Polizisten und Leipziger Fans an. Foto: Matthias Hiekel dpa/lsn +++(c) dpa - Bildfunk+++ Symbolbild Hooligans Fußball Gewalt Krawalle Ausschreitungen

Wystarczyłoby zdyscyplinować niektórych kibiców, twierdzi policja

Wielu kibiców uważa, że pochodnie palące się w temperaturze 1000 st. C. nie są wcale niebezpieczne, zaznacza profesor Harald Lange z Instytutu Kultury Kibica. Zwolennicy pochodni są zdania, że to przydaje całej imprezie szczególnego, południowego klimatu, że są to ciekawe efekty wizualne i nieodzowny atrybut piłkarskiego meczu.

Specjaliści z dziedziny pirotechniki są jednak odmiennego zdania. Szkodliwy dla zdrowia jest nie tylko dym pochodni. Także sam płomień może spowodować ciężkie poparzenia i okaleczyć ludzi na trwałe. Petardy mogą wywołać trwałe urazy słuchu. W Anglii takie problemy należą już do historii, i z angielskiego futbolu Niemcy mogliby wziąć przykład, uważa Rainer Mendel. - Tam obowiązują zupełnie inne przepisy. Każdy wie, co mu grozi za ich naruszenie, dlatego Anglicy nie mają z tym problemów - podkreśla.

Black smother in the block of Bochum's fans during the German first division Bundesliga soccer match between Arminia Bielefeld and VfL Bochum in Bielefeld Saturday, May 3, 2008. The fans detonated a smoke bomb and injured a security guard during the attempt to stop the smoke, the police said. (AP Photo/ Roberto Pfeil)

Świece dymne na stadionie w Bochum

Szybkie wyroki i reakcja kibiców

Rainer Mendel życzyłby sobie, aby także w Niemczech szybko wymierzano wyroki za chuligańskie zachowanie kibiców. Tymczasem w Niemczech sprawy te ciągną się miesiącami, o ile nie latami. W Anglii także pirotechnika ma marginalne znaczenie. - Być może ma to związek z kulturą Anglików - przypuszcza Rainer Mendel. Inne kraje jak Grecja, Włochy, Austria czy Szwajcaria mają podobne problemy jak Niemcy - twierdzi.

W porównaniu z innymi piłkarskimi nacjami problemy Niemców są jeszcze stosunkowo znośne pod względem nasilenia przemocy, potwierdza policja i zrzeszenia kibiców. Na szczęście nie było tu jeszcze ofiar śmiertelnych. Lecz proponowana przez niektórych polityków likwidacja miejsc stojących nie jest właściwym rozwiązaniem, uważa Volker Lange z kolońskiej policji.

- Na stadionach nie ma właściwie problemów z bezpieczeństwem. Problemem jest grono pseudo-kibiców, którzy nie znają umiaru i granic - twierdzi. Tych mogą natomiast zdyscyplinować inni kibice: za pomocą gwizdów, chóralnych śpiewów i plakatów, tak jak miało to miejsce niedawno w Kolonii, gdzie tak reagowano na chuligańskie incydenty. - Musi zmienić się zachowanie kilku osób, które depczą całą kulturę futbolu i jego kibiców - podkreśla koloński policjant.

Olivia Fritz / Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama