Przemilczany problem. ″Nie ma domów starców bez rasizmu″ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 02.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Przemilczany problem. "Nie ma domów starców bez rasizmu"

Jedna trzecia personelu pielęgnacyjnego w niemieckich domach spokojnej starości to obcokrajowcy. Ich pochodzenie to powód otwartych ataków ze strony ich podopiecznych.

Pflege

Obcokrajowcy często są konfrontowani z rasizmem

"Polackenschwein", "Scheisstuerke", "Russenhure" (polska świnio, gów...ny Turku, ruska ku...wo) to nierzadkie epitety, jakie z ust swoich podopiecznych słyszą cudzoziemcy pracujący w Niemczech w branży opiekuńczej - czy to w służbach ambulatoryjnej opieki w prywatnych domach, czy w domach spokojnej starości.

"Spiegel" opisuje przypadek 86-letniego rencisty, Waltera G. cierpiącego na demencję. Przed ponad 60 laty jako przesiedleniec musiał uciekać ze Śląska. Teraz mieszka w domu opieki pod Monachium. Kiedy przyszła do niego opiekunka mówiąca ze wschodnim akcentem, ten zaczął krzyczeć: "Ty ruska dziwko, do komory gazowej z tobą!".

Jedna trzecia opiekunów to cudzoziemcy

Bild: Andrea Kasiske (FM DW) am 21.9. 2012 in der Gemäldegalerie in Berlin Stichwort: Museum für demenzkranke

Uprzedzenia u starszego pokolenia są nie do wyrugowania

Sceny tego rodzaju nie należą do rzadkości w niemieckich placówkach opieki dla seniorów. Wielu z podopiecznych tych placówek nie należy nawet do niepoprawnych nazistów, którzy pozostali przy swych, nabytych w młodości uprzedzeniach. Często to także oni byli ofiarami, twierdzi Michael Matzberger, który pisał pracę dyplomową na temat traum, które w ludziach ożywają na starość w wyniku bezradności i bezbronności, jaką chorzy i niedołężni przeżywają w domach opieki. - Podeszły wiek i choroby mogą reaktywować dawne traumy i nawet dobrotliwi ludzie mogą stać się agresywni - twierdzi Matzberger. Jeszcze do niedawna sam pracował jako pielęgniarz i obserwował, jak koledzy i koleżanki będący obcokrajowcami, wyjątkowo często stawali się ofiarami słownych ataków swych podopiecznych - jak owa Rosjanka, która doznała szoku, kiedy stary Niemiec chciał ją posłać do gazu.

Jedna trzecia personelu opiekuńczego w Niemczech to cudzoziemcy, jak podaje Instytut Pracy i Gospodarki na uniwersytecie w Bremie, który badał zjawisko rasizmu w placówkach opieki dla seniorów. Kto rozmawia z opiekunami, którzy nie są rodowitymi Niemcami, ten dostaje potwierdzenie: dyskryminacja jest na porządku dziennym. - Trzeba się nauczyć zamykać uszy, inaczej nie można pracować w tej branży - potwierdza Safiyue Erguen, która prowadzi służbę opiekuńczą specjalizującą się w obsłudze środowiska tureckich imigrantów.

Wołała po policję, bo przyszła Turczynka

Einer pflegebedürftigen älteren Dame wird am Dienstag (17.04.2012) in Weingarten (Kreis Ravensburg) in einem Altenheim das Essen von einer Pflegekraft gegeben. Foto: Tobias Kleinschmidt dpa/lsw

Niemieccy seniorzy woleliby opiekunów z Niemiec

Jak opowiada, zdarzało się już, że seniorka-Niemka dzwoniła po policję, kiedy pracownica serwisu w tradycyjnej, islamskiej chuście na głowie dostarczała jej do domu ciepłe posiłki. Inne podopieczne kręciły nosem, że ciemnoskóra opiekunka, jak ją nazywały "murzynka" ma czarne ręce i pobrudzi rzeczy w ich domu, i były przekonane, że Brazylijka nie potrafi obsługiwać odkurzacza.

Niektóre firmy oferujące opiekę, pomimo personalnych "wąskich gardeł", starają się nie zatrudniać osób mówiących z akcentem czy o ciemnej skórze, wiedząc, że będą one szykanowane przez seniorów.

Do tej pory w Niemczech nie mówiło się otwarcie o ksenofobii w placówkach spokojnej starości. Brało się to z jednej strony stąd, że nikt nie chce postponować czy przesadnie krytykować schorowanych, niedołężnych seniorów u schyłku ich życia. Z drugiej strony niemiecki system opieki społecznej skazany jest na werbunek personelu za granicą, bowiem coraz dotkliwszy jest deficyt opiekunów z Niemiec i coraz liczniejsza rzesza podopiecznych. Według aktualnych danych na 100 wakatów przypada 37 osób poszukujących pracy w tej branży. I nikt za bardzo nie ma odwagi, by przygotować potencjalnych pracowników z zagranicy, że muszą być nastawieni nie tylko na ciężką pracę, ale także na to, że ktoś im będzie ubliżał.

Jak pisze "Spiegel" ani ministerstwo zdrowia ani ministerstwo ds. rodziny nie dostrzega żadnego nakazu działania w uporaniu się z tym problemem.

Popękane serdelki

Przy czym eksperci są przekonani, że problem ksenofobii w domach starców nie załatwi się sam, kiedy wymrze wojenne pokolenie. Psycholog Andreas Zick z Instytutu Badania Konfliktów i Zjawisk Przemocy na uniwersytecie w Bielefeldzie badał powszechność uprzedzeń w niemieckim społeczeństwie. - W porównaniu z innymi grupami emeryci są nastawieni dużo bardziej wrogo do obcych - zaznacza naukowiec. W grupie osób powyżej 66 roku życia antysemityzm, antyislamizm i ksenofobia są tak bardzo powszechne, jak w żadnej innej grupie wiekowej. "Nie ma domów starców bez rasizmu".

Claus Fussek, autor, który w swych publikacjach krytykuje niemiecki system opieki, ostrzega jednak przed tym, by starać się seniorów jeszcze wychowywać. "Im starszy jest człowiek, tym mniejszy jest świat, w jakim żyje. Dla podopiecznego z Bawarii, opiekunka z Saksonii jest już czymś egzotycznym i obcym", twierdzi - dodając, że także opiekunom brakuje niekiedy kulturowych kompetencji, jak pewnej Turczynce pracującej w bawarskim domu opieki. Podgrzewała ona tradycyjne, bawarskie białe serdelki w mikrofalówce, zamiast ostrożnie w gorącej wodzie. Dom starców aż kipiał z oburzenia, bo wszystkie kiełbaski popękały.

dpa, Spiegel / Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Reklama