„Przecież nie zdechniesz”. Szokująca autobiografia byłej prostytutki z Polski | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 17.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polska i Niemcy

„Przecież nie zdechniesz”. Szokująca autobiografia byłej prostytutki z Polski

Jako dziecko była maltretowana przez matkę alkoholiczkę. By znaleźć akceptację rówieśników zaprzyjaźniła się z grupą kryminalistów. Potem została prostytutką i wyjechała do Niemiec. Tragiczna historia z happy-endem.

Autorką poruszającej książki jest Jana Koch Krawczak. Długie blond włosy, lekko zadarty nosek i śmiejące się oczy - nic nie zdradza jej traumatycznej przeszłości. Sobotnie popołudnie to czas na spacer z córką i mężem. Sielanka, o której Jana nawet w najtrudniejszych momentach życia, nigdy nie przestała marzyć. Choć od bolesnych wydarzeń minęło wiele lat, dopiero teraz mieszkająca w niemieckim Karlsruhe Polka zdecydowała się opublikować swoje przeżycia. Książka pod tytułem „Du verreckst schon nicht!” okazała się w Niemczech wielkim sukcesem wydawniczym.

Przecież nie zdechniesz!

- Żadna kobieta nie marzy by zostać prostytutką. Zawsze kryje się za tym bezradność i ucieczka. Mnie w prostytucje wpędziła moja matka, której nigdy nie obchodziłam - przyznaje Jana. Samotność, izolacja i strach, tak dziś wspomina swoje dzieciństwo była prostytutka. Wiele chwil najchętniej wyrzuciłaby by z pamięci.

Matka przyszła do mnie w nocy do pokoju i wrzaskiem wyrwała mnie ze snu: "Ty głupia krowo, znowu nie wyrzuciłaś śmieci. "Natychmiast wręczyła mi worek i bijąc wyrzuciła za drzwi. Nie miałam nawet czasu ubrać pantofli.(…) Kiedy wróciłam, nikt nie otworzył mi drzwi. Naciągnęłam więc piżamę na moje gołe stopy i skuliłam się. - wspomina w swojej autobiografii.

Obejrzyj wideo 00:44
Teraz
00:44 min

Jana Koch-Krawaczak o swojej książce

Losem kilkuletniej dziewczynki nie interesował się nikt. Spanie w nocy na wycieraczce przed domem stało się rytuałem. - Mam żal do mamy, że zrujnowała mi dzieciństwo - przyznaje dorosła już Jana. Życie w ciągłym strachu sprawiło, że 13-latka odważyła się targnąć na swoje życie. Zażyła dwa opakowania leków, myślała, że to wystarczy. - Przecież nie zdechniesz! - powiedziała wtedy do mnie matka, a ja paradoksalnie poczułam, że dalej chcę żyć - przywołuje tamte chwile autorka publikacji.

Dalej na str: 2 | Pełna wersja

Audio i wideo na ten temat