Prowokacja i obelgi: rytuały politycznej Środy Popielcowej | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Prowokacja i obelgi: rytuały politycznej Środy Popielcowej

Polityczna Środa Popielcowa należy do utartych medialnych rytuałów w Niemczech. W szczególny sposób pielęgnowane są one w Bawarii.

Dreiländerhalle w Pasawie to tradycyjne miejsce największego wiecu w Bawarii

Dreiländerhalle w Pasawie to tradycyjne miejsce największego wiecu w Bawarii

W Środę Popielcową definitywnie kończy się beztroskie karnawałowe szaleństwo. Ale tego dnia tylko w kościołach panuje cisza i nastrój skupienia. W świecie niemieckiej polityki jest to dzień ostatniego mocnego uderzenia przed Wielkim Postem. Partyjne wiece, szczególnie kultywowane w Bawarii, przypominają piwne festyny, tyle, że z podium nie dochodzi skoczna ludowa muzyka, a gromkie tyrady, mające zdruzgotać i wyszydzić politycznych przeciwników.

Niezapomniany prowokator

Deutschland Politischer Aschermittwoch in Passau Bier Besucher

Bawaria i jej idole

Instytucja politycznej Środy Popielcowej rozkwitła za czasów Franza Josefa Straussa w połowie lat 70. ub. wieku. Legendarny przewodniczący CSU i bawarskiego rządu krajowego uważany jest do dziś za mistrza dosadnych przemówień, nagradzanych przez zgromadzone na wiecu przez partyjne "doły" entuzjastycznym rykiem. Strauss wyżywał się w swoich wystąpieniach przede wszystkim na politykach SPD, nie stroniąc od świadomych obelg i przytyków.

Egona Bahra, socjaldemokratycznego architekta powojennej Ostpolitik za czasów Willego Brandta Strauss nazwał kiedyś dyletanckim dyplomatą-amatorem, byłego kanclerza Helmuta Schmidta określił mianem czynnika zagrożenia najwyższego stopnia i ukoronował wystąpienie hasłem “Sozis hoaßen's, Kommunisten san's!” ("Mienią się socjaldemokratami, a są komunistami").

Czasami poziom wystąpień obsuwał się wyraźnie poniżej pasa. Pod wrażeniem zamieszek studenckich 1968 roku jeden z posłów CSU do Bundestagu posunął się do stwierdzenia, że w 1969 roku SPD tylko dlatego doszła do władzy, bo za późno wykastrowaliśmy czerwone woły. Czasami rzucane z podium żarciki miały rozbawić publiczność: „Nie jest prawdą, że codziennie na śniadanie pożeram jednego socjalistę" - zastrzegał Franz Josef Strauss na podium Passauer Dreilaenderhalle przed 7-tysięczną publicznością, która gromkim śmiechem skwitowała dorzucone jeszcze zdanie " Jem tylko to, co lubię".

Koniunktura nie tylko w Bawarii

Edmund Stoiber trinkt Bier

Edmund Stoiber stroni właściwie od piwa, ale czego się nie robi przy wyjątkowych okazjach...

Polityczne Środy Popielcowe wywodzą się z bawarskiej tradycji wielkich targów bydła i koni. Ich początek przypada na 5 marca 1919 roku, kiedy to Bawarski Związek Rolniczy zaprosił swych członków na pierwsze Walne Ludowe Zebranie. Gorące dyskusje polityczne toczyły się w wiejskich gospodach. Kto najostrzej atakował politycznych przeciwników, ten mógł liczyć na największy poklask ze strony przeważnie mocno podchmielonego audytorium.

Przez długi czas te polityczne wiece zdawały się być wyłączną domeną bawarskiej CSU, lecz socjaldemokraci nie chcieli być gorsi i od połowy lat 60. zaczęli organizować własne Środy Popielcowe. Z biegiem lat termin też wszedł do kalendarza partyjnych imprez Zielonych i FDP, i stał się popularny także w innych regionach Niemiec. Partie gwarantują sobie w ten sposób uwagę prasy, bo w czasach, kiedy zatarły się wyraźne kontrasty między politycznymi partiami, nic nie ożywia ich obrazu w mediach jak dosadna, bezogródkowa retoryka zręcznych żonglerów słowami.

Flash-Galerie Wochenrückblick 10.2011 Politischer Aschermittwoch

Środę Popielcową kultywują tymczasem już wszystkie partie

Aktualna polityka nie dostarcza już tak polaryzujących tematów, jak niegdyś zachodnia polityka Adenauera i wschodnia polityka Brandta, czy debata o wyścigu zbrojeń lat 80. Wtedy CDU/CSU i SPD nie pozostawiały na sobie suchej nitki i wystąpienia ich protagonistów ziały faktyczną nienawiścią. Dziś stanowiska chadecji i esdecji są do siebie tak bardzo zbliżone, że czasami trudno je od siebie odróżnić. Rzadko kiedy zdarzają się zażarte kłótnie czy ciosy poniżej pasa. Ale media zawsze mają nadzieję, że komuś jednak rozwiąże się język, że na fali rozochoconych piwem nastrojów przytrafi się jakieś werbalne faux-pas i będzie co roztrząsać.

Volker Wagener / Małgorzata Matzke

red.odp.: Andrzej Paprzyca