Protesty w Berlinie:„Mamy już dosyć rolnictwa przemysłowego” | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 18.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Protesty w Berlinie:„Mamy już dosyć rolnictwa przemysłowego”

80 edycja „Zielonego Tygodnia“ rozpoczęła się głośnymi protestami przeciwko rolnictwu przemysłowemu, żywności genetycznie modyfikowanej i umowie o wolnym handlu z USA. Domagano się zdrowej żywności i sprawiedliwych cen.

Pod hasłem „mamy już dosyć rolnictwa przemysłowego”, ponad 30 tys. osób protestowało w Berlinie z okazji otwarcia największych na świecie Targów Rolno-Spożywczych Grüne Woche. Organizatorami protestów, które odbywają się już piąty rok z rzędu, jest koalicja usieciowionych 100 organizacji rolniczych, stowarzyszeń obywatelskich, konsumenckich, rozwoju, ochrony zwierząt i organizacji ochrony środowiska. Koalicja ta domaga się od rządu zmiany polityki rolnej. Protest skierowany jest przeciwko przemysłowej hodowli zwierząt niezgodnej z wymogami gatunku i przeciwko żywności modyfikowanej genetycznie. Organizacje rolników i obrońcy środowiska obawiają się wzmocnienia takiego modelu rolnictwa po planowanym zawarciu umowy o wolnym handlu między UE i USA. Ta umowa, powiedział rzecznik organizatorów akcji protestacyjnej Jochen Fritz, „służy operującym globalnie koncernom i spowoduje upadek wielu gospodarstw rolnych u nas i na całym świecie”. Fritz wskazał też na zagrożenie unijnych standardów konsumenckich dotyczących bezpieczeństwa żywności wskutek tej umowy.

Krytyka niemieckiej polityki rolnej

Niemiecka polityka rolna doprowadziła do sytuacji, w której od roku 2000 ponad 70 proc. rolników zrezygnowało z hodowli świń z powodu wielkoprzemysłowego tuczu trzody chlewnej, krytykuje Jochen Fritz. „Mieliśmy wtedy w Niemczech 125 tys. hodowców trzody chlewnej. Teraz mamy tylko 25 tys.”, mówi i podkreśla, że obecnie nie ma w Niemczech zapotrzebowania na większą ilość mięsa.

Fritz wskazuje też na stałą nadprodukcję wieprzowiny, która powoduje utrzymywanie się cen mięsa na niskim poziomie. „Pomimo nadwyżki podaży mięsa na niemieckim rynku, wydano w Niemczech pozwolenia na budowę mega chlewni”, oburza się. „Nie potrzebujemy więcej świń, za to świnie potrzebują więcej miejsca”, zauważa. Fritz wskazuje też na konieczność oparcia niemieckiej polityki rolnej na rynkach regionalnych.

Biorący udział w akcji protestacyjnej ekspert ds. żywienia organizacji charytatywnej „Chleb dla świata” Stig Tazmann domagał się w swym wystąpieniu, aby politycy zapewnili rolnikom w UE i w skali globalnej właściwe wynagrodzenie za ich ciężką pracę. W tym celu konieczne byłoby „radykalne odejście od produkcji zorientowanej na eksport”. „Koncernom rolniczym nie wolno dla zagwarantowania zysków rozgrywać przeciwko sobie producentów żywności”, powiedział.

Pierwsze sukcesy dorocznych protestów

Przewodniczącego Związku Ochrony Środowiska i Przyrody w Niemczech (BUND) Hubert Weiger mówi o pierwszych sukcesach protestów przeciwko dotychczasowej polityce rolnej w Niemczech. „Dzięki 250 inicjatywom obywatelskim udało się zapobiec budowie wielu dużych chlewni. Więcej środków przeznacza się też na budowę obór zgodnych z wymogami gatunku.

Minister rolnictwa Christian Schmidt (CSU) obiecał podjęcie działań przeciwko stosowaniu antybiotyków w hodowli zwierząt. Weiger wskazał też na wzrost świadomości żywieniowej konsumentów, którzy coraz bardziej interesują się produktem oraz ryzykiem i niepożądanymi skutkami ubocznymi rolnictwa przemysłowego. Organizatorzy protestów obserwują też, że konsumenci są coraz bardziej skłonni wydać więcej na lepszą żywność i ograniczają spożycie mięsa, co propaguje Niemieckie Stowarzyszenie Żywienia (DGE).

Wiele możliwości zaprowadzenia zmian

Oczekiwany przez organizatorów protestów zwrot w niemieckiej polityce rolnej powinna zainicjować Unia Europejska, która zasadniczo steruje polityką rolną państw członkowskich, stwierdził Jochen Fritz. „Niemiecki rząd mógłby odegrać w tej sprawie ważną rolę. Ale jest też wiele innych możliwości zaprowadzenia zmian w samych Niemczech", zaznacza, wskazując na możliwość przeciwdziałania hodowli na skalę przemysłową skalę, na zmianę przepisów o stosowaniu nawozów sztucznych, na ochronę rodzimych zasobów wodnych i ograniczenie stosowania antybiotyków. Protesty są konieczne, bo pozytywnie wpływają na postawę polityków, uważają organizatorzy akcji przeprowadzonej w związku z otwarciem „Zielonego Tygodnia” w Berlinie.

epd, dw / Barbara Cöllen