Propozycja dla Jugendamtów: polskie dzieci pod polską opieką | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 05.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polska i Niemcy

Propozycja dla Jugendamtów: polskie dzieci pod polską opieką

Polskie ministerstwo sprawiedliwości chce, aby dzieci odbierane Polakom w Niemczech przez Jugendamt, trafiały pod opiekę do polskich rodzin. Teoretycznie to możliwe, ale w praktyce będzie trudne.

Resortowi sprawiedliwości w Warszawie zależy na tym, aby polskie dzieci w Niemczech nie były pozbawiane kontaktu z językiem polskim. Zwłaszcza w tak dramatycznej sytuacji jak interwencja Jugendamtu i skierowanie do rodziny zastępczej. Dlatego ministerstwo zabiega o to, aby dziećmi odebranymi Polakom, opiekowały się polskie rodziny. W połowie marca o tej sprawie rozmawiał w Berlinie wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, który spotkał się z przedstawicielami niemieckiego ministerstwa rodziny, a także z prawnikami i Polakami, którzy mieli już do czynienia z Jugendamtem. - To było bardzo dobre spotkanie, podczas którego zdiagnozowaliśmy sytuację i wskazaliśmy możliwości pomocy naszym obywatelom – mówił Wójcik. 

Język ważny, ale nienajważniejszy

Teoretycznie nie brakuje podstaw prawnych do tego, aby polskie dzieci przekazywać Polakom. Niemieckie ministerstwo rodziny, dopytywane przez Deutsche Welle o polskie postulaty odpowiedziało, że w przypadku decyzji o skierowaniu dziecka do rodziny zastępczej, zawsze należy brać pod uwagę jego zaplecze kulturowe. Nakazują to Kodeks Prawa Socjalnego, a także Konwencja Praw Dziecka, w których jest mowa o uwzględnieniu religii czy języka danego dziecka przy wyborze opiekunów. Ministerstwo zapewniło nawet, że jeśli rodzice, którym odebrano dziecko, wyrażą takie życzenie, Jugendamt sprawdzi możliwości przekazania dziecka polskim opiekunom. Oczywście pod warunkiem, że tacy będą akurat dostępni. Ministerstwo zaznaczyło jednocześnie, że każdy przypadek musi być rozpatrzony indywidualnie, dlatego nie da się automatycznie stosować zasady, że polskie dzieci trafiają do Polaków. Przy wyborze opiekunów trzeba bowiem zwracać uwagę także na inne kryteria. Na przykład kwalifikacje i doświadczenie danej rodziny w zajmowaniu się dziećmi z określonych środowisk.

Polscy opiekunowie poszukiwani

Poważnym problemem może być wspomniana dostępność zastępczych rodziców znających język polski i nadających się do pełnienia takiej roli. - Jeżeli w okolicy nie ma polskiej rodziny, dziecko trafi do niemieckiej – mówi Claudia Sebastiani z koła prawników rodzinnych berlińskiego zreszenia adwokatów. Jak dodaje, dziecka nie można przecież przerzucać do innej części Niemiec, zmieniać mu szkoły i środowiska, tylko po to, by przebywało z Polakami.  Zdaniem Sebastiani z Jugendamtami da się jednak dojść do porozumienia. Prawniczka podaje przykład polskiego dziecka, które Jugendamt przekazał pod opiekę polskiej babci. Urzędnicy pomogli nawet kobiecie znaleźć mieszkanie w Niemczech. – Oczywiście, aby współpraca dobrze się układała, musi sprawnie działać komunikacja między Jugendamtem a rodziną, a to jest zazwyczaj problemem – mówi Sebastiani. W jej ocenie niedoinformowanie na temat roli i sposobu działania Jugendamtu bardzo często prowadzi do nieporozumień. Podobnego zdania jest zresztą konsul RP w Berlinie Marcin Jakubowski. Jak mówi, interwencja Jugendamtu i eskalacja konfliktu są często wynikiem niewiedzy po obu stronach. – Dlatego chcemy lepiej informować Polaków o tym, czego może chcieć Jugendamt, czego się spodziewać po urzędnikach i jak się zachowywać, aby nie narazić się na przykre konsekwencje – zapowiada Jakubowski. Konsulat chce też mobilizować polskie rodziny w Niemczech, gotowe do wzięcia pod opiekę dzieci w potrzebie, aby zgłaszały się do Jugendamtów i oferowały  jako rodziny zastępcze. Claudia Sebastiani zauważa jednak, że nie można być rodziną zastępczą tylko dla polskich dzieci. – Trzeba liczyć się z tym, że Jugendamt przydzieli rodzinie dziecko niemieckie – mówi.

Zła opinia o Jugendamtach

Działalność Jugendamtów, czyli niemieckich urzędów ds. młodzieży, od lat wywołuje kontrowersje, a same urzędy cieszą się w Polsce wyjątkowo złą sławą. W internecie nie brakuje filmów, na których polscy rodzice skarżą się na rzekomo bezpodstawne interwencje urzędników. Tymczasem instytucja taka jak Jugendamt nie jest wcale niemiecką osobliwością. Także w Polsce pracownicy socjalni odbierają rodzicom dzieci, gdy uznają, że ci nie są w stanie zapewnić im należytej opieki. I także w Polsce działania tego typu niejednokrotnie budzą kontrowersje. W Niemczech, z uwagi na ochronę danych osobowych, Jugendamtowi nie wolno jednak informować publicznie o powodach interwencji. To z kolei prowadzi do tego, że w mediach prezentowane są tylko argumenty rodziców. Trudno zatem o obiektywne przedstawienie danej sprawy, która często ma drugie dno. Na przykład problem alkoholu lub przemocy domowej.  

Urzędy interweniują coraz częściej

Berliński adwokat Stefan Nowak, który pomaga rodzicom w sądowych potyczkach z Jugendamtem, przyznaje jednak, że środki odwoławcze w sprawach związanych z Jugendamtami nie są optymalne. Sądowo-urzędnicza machina pracuje czasami bardzo ospale. Dlatego adwokat radzi, aby w przypadku konfliktu z urzędem, jak najprędzej skontaktować się z prawnikiem zajmującym się tego typu przypadkami. Nowak nie uważa jednak, że polskie dzieci są zabierane z domów częściej niż dzieci innych narodowości. – Pracuję dla rodzin arabskich, tureckich, polskich, ale przede wszystkim niemieckich – mówi. Niemieckie urzędy ds. dzieci i młodzieży interweniują coraz częściej, badając, czy jakieś dziecko nie jest zaniedbywane lub krzywdzone. W roku 2015 urzędy zarejestrowały prawie 129 tys. takich przypadków. Co drugi skończył się tymczasowym przejęciem opieki nad dzieckiem.

Wojciech Szymański